fot. PAP

Sejm uelastycznił przepisy dotyczące rozliczania czasu pracy

Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu pracy wydłużającą do roku okres rozliczeniowy czasu pracy. Noweli przeciwne były związki zawodowe.

Za przyjęciem ustawy głosowało 227 posłów PO-PSL, przeciwko było 190 posłów opozycji, a 9 posłów Ruchu Palikota oraz 1 poseł PO wstrzymali się od głosu.

To skandaliczna decyzja, ponieważ oznacza wyraźny atak na prawa pracownicze – mówi ekonomista i poseł Zbigniew Kuźmiuk.

– Wydłużenie czasu rozliczeniowego pracy do jednego roku najprawdopodobniej pozbawi większość pracowników możliwości pracy w nadgodzinach, a z tego tytułu były dodatkowe wynagrodzenia. Wprowadzenie formuły uzgodnienia ze związkami zawodowymi w sytuacji, kiedy zaledwie w 10 proc. zakładów istnieją związki zawodowe, a w pozostałej części będzie to uzgodnienie pracodawcy z reprezentacją pracowników, których ten pracodawca wyznaczy, dobierze – jest oczywistą fikcją. To jest rozwiązanie skandaliczne. Moim zdaniem nie spowoduje ono wcale utrzymania istniejących miejsc pracy, a obniży poziom wynagrodzeń czyli zmniejszy popyt, co w kryzysie jest bardzo złym rozwiązaniem – powiedział poseł Zbigniew Kuźmiuk.

Poseł Ludwik Dorn pytał w Sejmie, dlaczego rząd wprowadza projekt radykalnie zwiększonej elastyczności rozliczania czasu pracy, który jest przedmiotem bardzo głębokiego konfliktu politycznego i społecznego.

– Ostatnio szeroko dyskutowane były zalecenia Komisji Europejskiej tzw. semestru europejskiego. Komisja tam stwierdza, że jeżeli chodzi o elastyczność rozwiązań dotyczących rynku pracy, to w Polsce nie ma z tym najmniejszego problemu. Po co poza kwestiami partykularnymi w zrównoważonym systemie na rynku pracy, rząd poparł jedną grupę wielkich pracodawców – nie małych, średnich pracodawców, tylko wielkich pracodawców. Pytanie, czy to jest droga do wyjścia z kryzysu? – akcentował poseł Ludwik Dorn.     

Politycy odrzucili w całości poprawki PiS-u. Według rządu ustawa ma pomóc w utrzymaniu konkurencyjności polskiej gospodarki w czasie spowolnienia gospodarczego.

To fałszywa teza; działania te są niezgodne z prawem unijnym – podkreśla Bogdan Biś, wiceprzewodniczący NSZZ „Solidarność”. „Solidarność” od początku prac nad projektem podnosi, że pracownik zostanie sprowadzony do roli niewolnika.

– Żadne badania nie potwierdzają tej fałszywe teorii. Można posłużyć się angielskimi badaniami, które mówią wręcz o odwrotnej sytuacji. Jeżeli ktoś używa takich argumentów niepotwierdzonych żadnymi badaniami to jest to nie do przyjęcia – akcentuje Bogdan Biś.

W przyszłym tygodniu w Gorzowie Wielkopolskim odbędzie się dwudniowe posiedzenie Komisji Krajowej związku.

– Komisja Krajowa zdecyduje czy podejmujemy bardziej radykalne działania czy wchodzimy w tej chwili na drogę prawną i swoim trybem tak jak planowaliśmy będziemy realizować te działania, których eskalacja przewidywana jest na drugą połowę roku – dodał Bogdan Biś.

W kwietniu „Solidarność” podczas posiedzenia Komisji Trójstronnej uzależniła dalsze rozmowy w ramach komisji od wycofania projektu uelastyczniającego czas pracy z Sejmu. Premier zapowiedział wtedy, że mimo grożenia strajkiem rząd z projektu się nie wycofa.

Liderzy trzech central związkowych: Solidarności, OPZZ i Forum Związków Zawodowych ustalili, że będą razem koordynować akcje protestacyjne. Zapowiedzieli, że do protestu może dojść we wrześniu w Warszawie, rozważany jest też strajk generalny.

RIRM

drukuj