Prof. W. Osadczy: Przymykano nam oczy. Dziś oskarżają nas o ludobójstwo

Gdyby słowa o ludobójstwie na Polakach padły 25 lat temu, najprawdopodobniej nie byłoby takiej sytuacji – ocenił prof. dr hab. Włodzimierz Osadczy. Historyk odniósł się na antenie Radia Maryja do informacji nt. rejestracji w ukraińskim parlamencie projektu rezolucji oskarżającej Polaków o ludobójstwo na Ukraińcach.

Dokument zarejestrował niezrzeszony w żadnej z partii Ołeh Musij. Rezolucja – jak określono – miałaby upamiętnić ofiary ludobójstwa rzekomo dokonanego przez państwo polskie na obywatelach Ukrainy w latach 1919-1951.

Podczas audycji „Aktualności Dnia” prof. dr hab. Włodzimierz Osadczy zwrócił uwagę, że sytuacja ta wynika po części z ignorancji polskich środowisk politycznych i źle prowadzonej przez nie polityki historycznej.

Niestety polskie środowiska polityczne w kontekście źle pojętego partnerstwa strategicznego polsko-ukraińskiego poświęcały fundamentalną prawdę o wielkiej zbrodni ludobójstwa dla poprawności politycznej. Przez ponad ćwierć wieku za wschodnią granicą Polski kształtowało się społeczeństwo wychowywane na wzorcach skrajnego nacjonalizmu, wzorowanego na niemieckim nazizmie. Polskie środowiska polityczne ignorowały to albo wprost okłamywały społeczeństwo, że przejawów tych nie należy generalizować, że jest to tylko udział Ukrainy Zachodniej i że są to nieznaczące uchybienia, na które nie trzeba zwracać uwagi i w tej chwili jesteśmy przed faktem dokonanym – wskazał prof. Włodzimierz Osadczy.

Ukraińska ideologia – jak podkreślił gość czwartkowej audycji w Radiu Maryja – stała się faktem dokonanym ,,przy dopuszczeniu strony polskiej”.

Dokument, jaki się pojawił, to – jak powiedział profesor Osadczy – jeden z wielu emocjonalnych odruchów, które pojawiają się w ukraińskim społeczeństwie.

Strona ukraińska poczuła się w sposób szczery dotknięta, czyli został zachwiany pewien porządek historyczny, który został już wsiąknięty przez to społeczeństwo. Polska jawi się im jako jeden z najgorszych wrogów Ukrainy, który ,,wbija nóż w plecy walczącemu państwu”. Mamy więc w tej chwili patową sytuację (…) i jesteśmy w bardzo trudnym impasie – zaznaczył historyk.

Rejestracja projektu rezolucji uderzającego w Polaków jest odpowiedzią na uchwałę przyjętą 22 lipca przez polski Sejm. W dokumencie mówi się wprost o tym, że masowe mordy Polaków na Wołyniu, których dopuścili się ukraińscy nacjonaliści w latach 40. ubiegłego wieku, to ludobójstwo. Prof. Włodzimierz Osadczy wskazał, że na Ukrainie najprawdopodobniej nie doszłoby do zarejestrowania takiego projektu, gdyby słowa, jakie padają w polskiej uchwale, zostały wypowiedziane 25 lat temu.

– Gdyby społeczeństwo polskie wyzbyło się obłudy, która została narzucona przez pewne środowiska liberalne. Proszę zwrócić uwagę, że ten banderyzm tak pobłażliwie traktowany jest przez liberałów, którzy w tej chwili doprowadzają też do wielkiego zamieszania na zachodzie Europy. Fundamentalizm islamski jest czymś, co można bagatelizować i co można zrozumieć w kontekście niszczenia cywilizacji chrześcijańskiej – powiedział profesor.

Gość czwartkowych „Aktualności Dnia” zaznaczył również, że za zaistniałą sytuację odpowiadają także niektóre opiniotwórcze polskie media.

Media te bez przerwy tworzyły w Polsce pewien klimat i pewną atmosferę we współpracy polsko-ukraińskiej i też przymykały oczy na sprawy fundamentalne, na zbrodniczą ideologię, która stawała się podstawą tożsamości społeczeństwa jakże ważnego w kontekście polskiej polityki zagranicznej (…) Gdyby ćwierć wieku wcześniej polskie społeczeństwo nie było mamione i oszukiwane przez zwodniczą ideologię liberalną, każącą przymknąć oczy na sprawy ,,mało ważne”, a do takich ,,mało ważnych” należała sprawa rozliczenia zbrodni wołyńskiej, zapewne nie byłoby takiej sytuacji – wskazał prof. Osadczy.

Tuż po przyjęciu przez polski Sejm uchwały, w której Rzeź Wołyńską nazwano ludobójstwem, odniósł się do niej także prezydent Ukrainy. Petro Poroszenko ocenił wówczas, że dokument ten będzie wykorzystywany do spekulacji politycznych.

Przeoczono tutaj jeszcze jedno wielkie zakłamanie, które jest lansowane na Ukrainie. Mianowicie prezydent Poroszenko mówi o rzekomo jakichś skrajnych nacjonalistycznych środowiskach, które doprowadziły do tej uchwały, czyli jednolita – jak w żadnym innym wypadku – postawa polskiego Sejmu jest traktowana przez stronę ukraińską jako dojście do głosu skrajnych nacjonalistów w Polsce. To, iż w pierwszym odruchu prezydent Ukrainy kłamie świadczy o tym jak nieciekawa przyszłość czeka stosunki polsko-ukraińskie – zwrócił uwagę historyk.

Polska wciąż – jak powiedział prof. Włodzimierz Osadczy – znajduje się w trudnej sytuacji przybliżenia prawdy o zbrodni dokonanej na Wołyniu.

– Dopóki prawda nie zostanie wypowiedziana stanowczo, bezkompromisowo i jednoznacznie, dopóty nie można mówić o poprawie relacji polsko-ukraińskich. Może ona się dokonać tylko w prawdzie, dlatego że te relacje muszą być rodzinne i trwałe, a niepobudowane na jakichś krótkotrwałych korzyściach geopolitycznych, które zazwyczaj kończą się fiaskiem. Na kłamstwie nie da pobudować się nic dobrego – zaakcentował gość Radia Maryja.

Historyk wskazał, że w relacjach Polski z Ukrainą można się spodziewać obecnie wielu kroków nieprzyjaznych stronie polskiej.

 – Będzie eskalacja. Będą różne emocjonalne, nieprzychylne Polsce kroki, ale wszystko to jest wkomponowane w pewien system logiczny, bo jeżeli utrzymuje się pewien stan zakłamania przez dłuższy czas, to reakcje też są gwałtowne i trudne do opanowania. Po stronie ukraińskiej wykształciło się niestety społeczeństwo, które autentycznie utożsamia się z ideologią banderowską, dlatego to, co obecnie czyni strona polska, odbierane jest jako straszny i nieprzyjazny gest. W tej chwili na wszystkich szczeblach obowiązuje tam (…) wykładnia historii mówiąca o rzekomej wojnie polsko-ukraińskiej. Nikt nie przyjmuje prawdy o ludobójstwie – zaznaczył prof. Osadczy.

W świetle istniejącej na Ukrainie ideologii – jak skonkludował historyk – strona polska jest obarczana odpowiedzialnością za rzekome kłamstwo historyczne, a w niektórych środowiskach oskarżana nawet o to, że ,,realizuje politykę Putina”.

Całą wypowiedź z „Aktualności Dnia” można odsłuchać [tutaj]

 

 

RIRM

drukuj