fot. flickr.com

Polscy historycy zapraszają szefa FBI do Polski

Kolejny list w sprawie skandalicznej wypowiedzi  szefa FBI nt. holocaustu trafił na ręce ambasadora USA w Polsce Stevena Mulla. Autorzy listu – prezes IPN oraz dyrektorzy pięciu ważnych dla polskiej pamięci historycznej muzeów – zapraszają szefa FBI Jamesa Comeya do Polski.

„[…] zaproponujemy Panu syntetyczną wizytę studyjną, która pozwoli Panu w pełniejszy sposób nie tylko poznać, ale i zrozumieć meandry historii okupowanej Europy” – napisano w liście.

Autorzy przypominają Comeyowi, że z powodu braku pomocy zachodnich sojuszników Polska znalazła się pod okupacją niemiecką i sowiecką oraz, że w okupowanej Polsce za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci; mimo to wielu Polaków niosło pomoc.

Wypowiedź szefa FBI wydaje się być znakiem nowej jakości w kłamstwie nt. polskiej odpowiedzialności za holocaust – mówi Jan Maciejewski, red. naczelny kwartalnika „Pressje”.

– To jest osoba, która, ze względu na pełnione przez siebie funkcje, powinna być nadprzeciętnie przygotowana i nadprzeciętnie uważać na wypowiadane przez siebie słowa, więc albo szef FBI jest kompletnym amatorem albo ta wypowiedź nie była przypadkowa. Niestety myślę, że jest to ta druga opcja. Dożo ciekawsze jest rozłożenie winy za holocaust, pomiędzy różnymi narodami. Kiedy przyjrzymy się tej wypowiedzi, to pojawia się twierdzenie, że to już nie Polacy pomagali hitlerowcom, tylko sprawcami holocaustu są bliżej nieokreśleni mordercy oraz ich pomocnicy z Niemiec, Polski i Węgier – dokładnie w takiej kolejności szef FBI te kraje wymienił, czyli mamy zrównaną odpowiedzialność sprawców, państwa, które było oficjalnym kolaborantem Niemiec oraz Polaków – zauważa red. Jan Maciejewski.

Autorzy listu liczą, że ewentualna wizyta Comeya w Polsce będzie „gestem, który pomoże nie tylko uspokoić opinię publiczną, lecz również stanie się symbolem dobrej woli Narodu Amerykańskiego wobec Narodu Polskiego”.

RIRM

drukuj