(fot. M. Borawski)

Operacja multipleks na raty

Senacki projekt nowelizacji ustawy medialnej, który miał dostosować ją do Konstytucji, w rzeczywistości zmienia przepisy o opłatach koncesyjnych w taki sposób, aby usankcjonować decyzje KRRiT podjęte w procesie koncesyjnym na MUX-1 i zapobiec prokuratorskiemu śledztwu w tej sprawie

3 sierpnia br. utracą moc przepisy regulujące opłaty za koncesje radiowe i telewizyjne w związku z uznaniem ich przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodne z Ustawą Zasadniczą. Jeśli zakwestionowane regulacje nie zostaną zastąpione na czas nowymi przepisami, tym samym upadnie podstawa do pobierania opłat koncesyjnych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

– Powstanie luka prawna – podstawy prawne do poboru opłat przestaną istnieć – przyznał w rozmowie z PAP wiceprzewodniczący KRRiT Witold Graboś. W jego ocenie, nowe przepisy raczej nie wejdą w życie na czas.

– To problem parlamentu i Skarbu Państwa, ale dla nas także, więc próbujemy tak ustawić naszą pracę, aby koncesje były przyznane przed tym okresem albo po nim, czyli – jak się spodziewamy – wczesną jesienią – stwierdził Graboś.

– W takim razie dlaczego Krajowa Rada – wiedząc, że pobieranie opłat koncesyjnych może stać się bezpodstawne – rozłożyła trzem koncesjonariuszom z MUX-1 30 mln zł należności z tytułu opłat koncesyjnych na raty miesięczne z 10-letnim okresem spłaty? – reaguje na tę wypowiedź poseł do Parlamentu Europejskiego Janusz Wojciechowski.

Przedstawiciel KRRiT uczestniczył w rozprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym i doskonale znał konsekwencje tego orzeczenia sprzed roku.
– Jeśli do 3 sierpnia niezgodne z Konstytucją przepisy nie zostaną zastąpione nowymi, może się okazać, że opłaty koncesyjne staną się niewymagalne i KRRiT nie będzie mogła ich dochodzić – przewiduje Wojciechowski, były prezes NIK i sędzia sądu apelacyjnego.

– Jeśli pomiędzy starą a nową ustawą pojawi się czasowa luka, w której żadne opłaty nie będą obowiązywać, to istnieje ryzyko, że po wejściu w życie nowych przepisów koncesjonariusze będą je kwestionować na drodze sądowej, dowodząc, że nie mogą one działać wstecz. Będą się procesować latami, a Skarb Państwa zamiast opłat koncesyjnych dostanie figę – ostrzega prawnik. – Może o to właśnie chodziło, aby otrzymać koncesję na multipleksie i za to nie zapłacić? – pyta retorycznie.

Na tym nie koniec. Prawdopodobnie koncesjonariusze, w tym koncesjonariusze „na raty”, będą mogli dochodzić odszkodowań za to, co zdążyli wpłacić. Tak przynajmniej wynika z informacji ministra finansów przedstawionej w Trybunale. W piśmie z 14 kwietnia ub.r. zawarł on ocenę skutków finansowych uchylenia przez TK przepisu o opłatach koncesyjnych. Koszty odszkodowań z budżetu z tytułu nienależnie pobranych opłat koncesyjnych w latach 2001-2010, orzeczonych w procesach cywilnych, ocenił na „co najmniej 260 mln złotych”. Po uwzględnieniu kolejnych dwóch lat, gdy wydano koncesje na multipleksach cyfrowych, kwota ewentualnych odszkodowań będzie jeszcze wyższa.

– Jeśli przepis jest niezgodny z Konstytucją i zostaje uchylony, to osoba, wobec której na podstawie tego przepisu wydano indywidualną decyzję administracyjną, może ubiegać się o wznowienie postępowania w sprawie, uchylenie decyzji o świadczeniach pieniężnych, zwrot nienależnego świadczenia lub odszkodowanie – wyjaśnia prof. Krystyna Pawłowicz, konstytucjonalista, poseł PiS.

– Co zaś do podmiotów, którym rozłożono opłatę koncesyjną na raty, upadnie podstawa do poboru dalszych rat i powstanie roszczenie o zwrot rat pobranych – dodaje prawnik.

Trybunał dał ustawodawcy 12 miesięcy na uchwalenie nowych, zgodnych z Konstytucją przepisów o opłatach koncesyjnych. Po upływie tego czasu art. 40 ustawy medialnej straci obowiązującą moc. Termin ten upłynie 3 sierpnia. Wraz z niekonstytucyjnym przepisem ustawy straci moc rozporządzenie KRRiT z 2000 r. o opłatach za koncesje radiowo-telewizyjne.

Profesor Krystyna Pawłowicz zastrzega, że przy założeniu dobrej woli problemy tego rodzaju można odpowiednio uregulować w przepisach przejściowych zawartych w nowo uchwalonej ustawie.

Nagłe przyspieszenie

Nowelizacją przepisów ustawy o radiofonii i telewizji w zakresie przepisów o opłatach koncesyjnych parlament zajął się dopiero w lutym tego roku. Zrobił to nie Sejm, lecz senacka Komisja Ustawodawcza, w ramach procedury inicjatywy ustawodawczej Senatu. To oznacza, że proces legislacyjny w parlamencie toczy się niejako okrężną drogą.

– W ubiegłej kadencji ustalono, że to Senat, a nie Sejm, będzie zajmował się dostosowywaniem ustaw do orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego – wyjaśnia senator Wojciech Skurkiewicz (PiS) z komisji kultury.

Piotr Zientarski z PO, szef senackiej Komisji Ustawodawczej, ocenia, że jest szansa, by z nowelizacją zdążyć przed 3 sierpnia. W połowie maja przewodniczący komisji skierował przygotowany projekt do konsultacji społecznych. Opinie nadeszły w początkach czerwca. Pierwsze czytanie senackiego projektu na posiedzeniu połączonych komisji: Ustawodawczej oraz Kultury i Środków Przekazu, odbyło się dopiero miesiąc później, 5 lipca. Do tej chwili wszystko toczyło się bez pośpiechu i bez rozgłosu. Jak się wydaje, dopiero wypowiedź wiceszefa KRRiT Witolda Grabosia i depesza PAP z 18 lipca opisująca problem spowodowały gwałtowne przyspieszenie.

Żeby ustawa weszła w życie 3 sierpnia, musiałaby być przyjęta na posiedzeniu 25-26 lipca przez Senat, Sejm i jeszcze raz Senat, i błyskawicznie skierowana do prezydenta, który musiałby ją podpisać od ręki, nie wykorzystując przysługujących mu ustawowo 30 dni. Na koniec ustawa musiałaby zostać opublikowana najpóźniej 3 sierpnia w Dzienniku Ustaw. Nie jest to łatwe, ale możliwe, np. w podobnym tempie przyjmowano ustawę o przemieszczaniu się obcych wojsk w przestrzeni powietrznej naszego kraju, tuż przed inwazją sprzymierzonych na Irak… To jest możliwe, ale pod warunkiem, że nikt nie będzie kwestionował projektu ani zgłaszał do niego poprawek.

Drugie dno

W narzuconej posłom i senatorom legislacyjnej galopadzie nikt nie ma głowy, aby przyjrzeć się bliżej, co proponuje senacka Komisja Ustawodawcza. W mediach ukazały się usypiające czujność informacje, że senacki projekt nic nie zmienia – sprowadza się do przeniesienia przepisów o opłatach z rozporządzenia KRRiT do ustawy, aby uczynić zadość wymogom Konstytucji.

Otóż jest to nieprawda. Projekt wprowadza bardzo istotną zmianę, a mianowicie nakazuje Krajowej Radzie rozłożenie opłat koncesyjnych na raty w każdym przypadku, gdy koncesjonariusz wystąpi z takim wnioskiem. „Opłatę za udzielenie koncesji uiszcza się jednorazowo lub w 10 równych rocznych ratach. Sposób uiszczenia opłaty określa się, na podstawie wniosku, w decyzji o udzieleniu koncesji” – stwierdza projekt senacki. Senat chce zatem stworzyć tzw. przepis szczególny, który wykluczy opłaty koncesyjne spod przepisów ordynacji podatkowej. Odwołanie do ordynacji podatkowej znajduje się w innym miejscu i dotyczy wyłącznie ustalenia tzw. opłaty prolongacyjnej, naliczanej obowiązkowo w razie rozłożenia daniny publicznej na raty, nie zaś samej decyzji o ratach.

Dotychczas KRRiT mogła (ale nie musiała) rozłożyć opłatę koncesyjną na raty, przy czym robiła to nie w oparciu o przepis ustawy medialnej, lecz na podstawie ordynacji podatkowej. Ta zaś jest znacznie surowsza w egzekwowaniu zobowiązań pieniężnych wobec państwa, bo pozwala na ratalną spłatę daniny publicznej tylko wtedy, gdy przemawia za tym ważny interes podatnika (w tym przypadku – koncesjonariusza) oraz interes publiczny.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. To właśnie niewskazanie przez KRRiT, jaki to interes publiczny przemawiał za rozłożeniem na raty wielomilionowych opłat za koncesje na MUX-1, spowodowało, że Najwyższa Izba Kontroli w raporcie z kontroli budżetowej zarzuciła Krajowej Radzie niegospodarność i działanie na szkodę interesu państwa. Wyniki raportu NIK dały z kolei podstawę do zawiadomienia prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez przewodniczącego KRRiT i jej członków, funkcjonariuszy departamentów oraz przedstawicieli spółek, które uzyskały koncesje. Zawiadomienia takie złożyli już do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta europoseł Janusz Wojciechowski i pokrzywdzona w procesie koncesyjnym Fundacja Lux Veritatis.
Projekt senacki, przygotowany w ścisłej współpracy z Krajową Radą, wyraźnie zmierza ku temu, by utrącić tę sprawę. Stare prawo, które KRRiT złamała, przestanie istnieć 3 sierpnia jako sprzeczne z Konstytucją, zaś nowe przyklepie to, co uczyniła Krajowa Rada. Prokuratura nie znajdzie zatem przepisu, o który mogłaby się zaczepić w postępowaniu karnym, i sprawa zostanie umorzona.

Między młotem a kowadłem

Wygląda na to, że operacja „Multipleks” została zaplanowana z dużym wyprzedzeniem i jest rozgrywana perfekcyjnie z podziałem na role. Parlament został postawiony w sytuacji, z której nie ma dobrego wyjścia. Jeśli wniesie poprawki, ustawa nie wejdzie w życie na czas i budżet poniesie gigantyczne straty. Jeśli zaś grzecznie przyklepie ustawę – Krajowa Rada oraz pozostałe zamieszane w koncesyjny megaprzekręt osoby unikną odpowiedzialności karnej i politycznej, a nawet umocnią swoją pozycję. Spółki, które w budzących uzasadnione wątpliwości okolicznościach uzyskały koncesje na MUX-1, w pierwszym wypadku zyskają możliwość uniknięcia wielomilionowych opłat, w drugim zaś unikną procesu karnego. Czyżby to KRRiT, która pomagała senatorom napisać ustawę, wpadła na ów nietuzinkowy pomysł, aby post factum dostosować prawo do swoich działań, zamiast sama dostosować się do prawa? – zastanawiają się nasi rozmówcy.

Z pewnością pokrzywdzeni będą przyszli koncesjonariusze, którzy zajmą cztery ostatnie miejsca na multipleksie 1, ponieważ dla nich senacki projekt przewiduje z nieznanych powodów podniesienie o ponad 2 mln zł maksymalnych opłat za koncesje. Zapytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności z Konstytucją przepisów ustawy medialnej o opłatach za koncesje zgłosił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w toku procesu wytoczonego przez telewizję Polsat.

W wyroku z 19 lipca ub.r. Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodny z Konstytucją art. 40 ust. 2 Ustawy o radiofonii i telewizji, który upoważnia KRRiT do uregulowania, w porozumieniu z ministrem finansów, w drodze rozporządzenia wysokości opłat za koncesje oraz określenia podmiotów zwolnionych z obowiązku ich wnoszenia. Tymczasem opłaty koncesyjne, podobnie jak podatki, mają charakter „daniny publicznej”, a daniny publiczne, zgodnie z art. 217 Konstytucji, mogą być nakładane wyłącznie ustawą.

Badany przepis narusza ponadto, zdaniem Trybunału, art. 92 ust. 1 Konstytucji, ponieważ nie zawiera szczegółowych wytycznych dla Krajowej Rady, w jaki sposób ma uregulować w rozporządzeniu wspomniane opłaty, mówi tylko ogólnie, że powinna uwzględnić charakter poszczególnych nadawców i ich programów.

drukuj