Pocałunki pokoju ks. Sowy

„Jeśli ktoś uważa, że Kościół w Polsce jest dziś prześladowany, to żyje w kraju, którego nie ma” – powiedział ks. Kazimierz Sowa w rozmowie z „Polską The Times”. Ramię w ramię z Janem Dworakiem wyraża podobną opinię, przeciwstawiając się Kościołowi, w tym także polskiemu Episkopatowi, który dla Telewizji Trwam domaga się miejsca na multipleksie cyfrowym.

Kościół w świecie, Europie, w Polsce jest prześladowany na różne sposoby, a fakt nieprzyznania miejsca na multipleksie cyfrowym katolickiej Telewizji Trwam jest przejawem nienawiści do Kościoła w naszej Ojczyźnie – mówił w ubiegłym roku na Jasnej Górze podczas 49. Pielgrzymki Rodzin Osób Powołanych i Wspierających Powołania ks. abp Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Okazuje się, że inne zdanie na ten temat ma ks. Kazimierz Sowa. Czerpiąc garściami z obowiązującego w państwie optymizmu, stwierdza, że „jeśli ktoś uważa, że Kościół w Polsce jest dziś prześladowany, to żyje w kraju, którego nie ma”. Wyraźnie oderwany od rzeczywistości ks. Sowa, oficjalnie sympatyzujący z politykami, którzy opowiadają się przeciwko nauczaniu Kościoła katolickiego, donosi, że „[jeśli] o. dr Tadeusz Rydzyk] uważa, że dziś Kościół w Polsce nie ma prawa wygłaszać swojego posłannictwa, to znaczy, że pomyliły mu się epoki”.

Dziwnie brzmią tego rodzaju wypowiedzi w kontekście milionowych protestów polskich katolików wspieranych przez Episkopat, którzy od wielu miesięcy domagają się bezskutecznie prawa do własnej telewizji na cyfrowym multipleksie. Czyżby dyrektor religioznawczej stacji o nich nie słyszał?

– W wielu jego [ks. Sowy] słowach prawdziwe są jedynie te, które mówią, iż czasy się zmieniły. Ale ja też żyłem w Polsce w czasie komunizmu i dziś widzę, że metody, jakimi posługują się przeciwnicy Kościoła, są bardziej przewrotne niż w przeszłości – zauważa ks. bp Wiesław Mering w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

– Ale to jednak może umknąć nieuważnemu obserwatorowi, jakim wydaje się właśnie ks. Sowa należący do tej samej grupy co ks. Adam Boniecki i kilku ekskapłanów, którzy rozdają pocałunki pokoju „Nergalowi” – wyjaśnia.

– Ja bym udzielił ks. Kazimierzowi Sowie jednej rady, która pochodzi z czasów starożytnych: „Jeśli coś mówisz, zastanów się, co mówisz” – podsumowuje ordynariusz włocławski.

Przywołuje sytuację, gdy do Sokratesa przybiegł zdyszany posłaniec z jakąś wiadomością. Wtedy filozof zapytał go, czy ta wiadomość jest dobra. Usłyszał, że nie. Wówczas padło pytanie, czy jest prawdziwa. Także nie padła pozytywna odpowiedź. Sokrates zapytał więc, czy jest piękna, a kiedy usłyszał, że nie bardzo, powiedział: „A więc po co chcesz cokolwiek mówić?”. – Tak więc za przykładem Sokratesa, chcę poradzić ks. Kazimierzowi Sowie, żeby lepiej nic nie mówił, bo słusznie może zostać zaliczony do tych, którzy nie stają po właściwej stronie – kwituje ksiądz biskup.

Anna Bałaban

drukuj