fot. Tomasz Strąg

Min. A. Macierewicz: Nie można pozwolić na marnotrawstwo wysiłku narodu polskiego

Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz w Rozmowach niedokończonych na antenie Radia Maryja i TV Trwam odniósł się do protestów przeciwników obecnego rządu. Podkreślił, że organizatorzy i uczestnicy tych manifestacji nie zgadzają się z demokratycznym wyborem Polaków. Gość o. Janusza Dyrka CSsR skomentował także stan Ministerstwa Obrony Narodowej po objęciu przez niego tego resortu. Ubolewał, że nie był w pełni wykorzystany wysiłek całego narodu, jaki wkłada on w rozwój polskiego wojska.

Na początku, odnosząc się do ostatnich protestów przeciwników rządu premier Beaty Szydło, minister Macierewicz podkreślił, że mniejszość, która przegrała wybory ma swoje prawa i nikt im tego prawa nie ma zamiaru odbierać. Jednak hasła z jakimi wychodzą na ulice są fałszywe. „Tym ludziom się coś pomyliło” – powiedział szef MON-u.

– Kraj ma być rządzony zgodnie z wolą większości, bo na tym polega demokracja. O to w tej demokracji właśnie chodzi, żeby wybierać rząd i podejmować decyzje zgodnie z tym, co naród uznał za niezbędne do zrealizowania […] w różnych instytucjach państwa, które działały po prostu źle. Część dawnych elit tych, które przywłaszczyły sobie Polskę przez ostatnie 25 lat – a tak naprawdę przecież olbrzymia część z nich jest kontynuacją aparatu komunistycznego – to mówmy szczerze, że albo są to bezpośrednio ci ludzie albo ich najbliżsi, którzy odziedziczyli majątki. […] I przez te ostatnie 25 lat mieli się jak pączki w maśle – niestety kosztem reszty narodu. Teraz oni krzyczą, że odbiera się Polsce wolność słowa. To jest nieprawda. Nikomu nie odbiera się wolności słowa, wręcz odwrotnie. Tę wolność się przywraca większości narodu, która była tego pozbawiona. Mamy do czynienia z rodzajem buntu dawnych elit przeciwko narodowi, przeciwko ludowi, który wygrał wybory. [..] Część z tych elit zarzuca ludowi, że ten bezprawnie korzysta z demokracji. Po prostu tym ludziom się coś pomyliło – podkreślał Antoni Macierewicz.

Minister przypomniał kto wywalczył wolność, z której teraz korzystają protestujący.

– Mają prawo korzystać z demokracji, którą my dla nich wywalczyliśmy. Bo to ludzie, którzy tworzą wielki front patriotyczny skupiony wokół Prawa i Sprawiedliwości to są osoby, które przez dziesięciolecia walczyły o demokrację i przeciwko sowieckiej dominacji – dodał szef resortu Obrony Narodowej.

Minister podkreślał, że chociaż od objęcia przez niego resortu minęło dopiero 40 dni to jest bardzo zadowolony z tego, co przez ten czas zostało zrobione. Antoni Macierewicz zaznaczył, że Polacy mogą czuć się bezpiecznie.

– Ale to, co zastaliśmy gdy objęliśmy urzędy – ja mogę mówić przede wszystkim o urzędzie Obrony Narodowej – to była sytuacja bardzo, bardzo trudna. Wystarczy powiedzieć, że na wschód od Wisły były tylko dwie niekompletne jednostki wojskowe w sytuacji, w której część Ukrainy jest okupowana, a pan Władimir Putin nie ukrywa, że chce rozwijać swoje agresywne plany. W tej sytuacji koncentrowano cały wysiłek zbrojny państwa polskiego na granicy niemieckiej. Tak, jakby stamtąd zagrażała nam jakaś agresja wojskowa. Zagraża nam często agresja medialna czy polityczna, z tym się rzeczywiście niestety spotykamy, ale przecież nie wojskowa. Jakaś aberracja rządziła decyzjami MON i rządu pani Ewy Kopacz, a przedtem pana Donalda Tuska – mówił szef resortu obrony.

Minister zaznaczał, że nie była to logika państwa polskiego. Zwrócił również uwagę na problem pozbywania się najbardziej wartościowych żołnierzy z wojska.

– To słynna sprawa związana z tym, że szeregowcy mogli służyć tylko 12 lat i ani roku dłużej. Obawiano się, że będą mogli oni sięgnąć po emerytury żołnierskie i dlatego też postawiono tę barierę. W związku z tym najbardziej wartościowi, najlepiej wyszkoleni, doświadczeni ludzie w wieku trzydziestu kilku lat musieli odejść do cywila. Często potem nie mogli znaleźć sobie innej pracy. […] To klasyczny przykład marnotrawstwa wysiłku narodu polskiego – podkreślał Antoni Macierewicz.

– To samo jest z ruchem pro obronnym, który rozlał się po Polsce bardzo szeroko zwłaszcza od czasu agresji rosyjskiej na Ukrainę. To są dziesiątki, a nawet setki organizacji, które własnym sumptem, własnym wysiłkiem – młodzi ludzie – własną determinacją szkolą się, żeby służyć Ojczyźnie. Odpychano ich. Dzisiaj po raz pierwszy (wracam z poligonu w Siedlcach) przeprowadzili przede mną, a także przed panem płk. Kwaśniakiem, który jest pełnomocnikiem MON do zorganizowania obrony terytorialnej kraju, ćwiczenia – naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Chce im raz jeszcze bardzo serdecznie podziękować – nie krył swojego zadowolenia szef MON-u.

Podkreślił, że właśnie takie działania jego ministerstwo będzie rozwijało. Przyznał, że chce doprowadzić do takiej sytuacji, żeby na początku 2017 roku były trzy brygady obrony terytorialnej kraju na wschodzie. Jeżeli chodzi o pozostałości po ostatnich latach, Macierewicz nie krył, że problemem jest zbyt rozrośnięty aparat administracyjny.

– Żenujące są współczynniki relacji miedzy oficerami, a szeregowcami. To pokazuje skalę restrukturyzacji, jaka nas czeka. Przede wszystkim armia musi być większa – podkreślał szef MON-u.

Minister nie ukrywał również, że problemem w wojsku było to, że za dużo pieniędzy z budżetu przepadało i nie było właściwie wykorzystywane. Problem stanowiła też korupcja. Budowano świetne pojazdy techniczne tylko brakowało do nich np. amunicji i te wozy – bardzo potrzebne polskiej armii – stoją nieużywane.

– Ponieważ istnieje spór miedzy dwoma firmami, każda z nich ma swoich popleczników. W aparacie administracyjnym wojska wzajemnie się wspierają i wzajemnie blokują możliwość rozwoju, a armia pozbawiona jest funkcjonalnego transportera kołowego. Podobnie było z czołgami leopard – już nie mówiąc o mechanizmie zamówienia tych czołgów. W istocie ponieśliśmy olbrzymie straty. Te czołgi były tak naprawdę za cenę jednego euro, a my, tak naprawdę łożymy na nie gigantyczne pieniądze, dlatego że kontrakt został tak ustawiony – tłumaczył minister.

Szef MON-u odnosząc się do obecności naszych wojskowych poza granicami kraju wyznał, że żałuje, że nie ma naszych żołnierzy na Wzgórzach Golan. Zaznaczył, że w Afganistanie prowadzimy jedynie misję szkoleniową, chociaż nie znaczy to, że jest ona bezpieczna – wręcz przeciwnie. Tam trwa woja i nasi żołnierze są narażeni na śmierć. Nawet kilka godzin po jego odlocie – po świątecznej wizycie w Afganistanie – doszło tam do ataku w pobliżu polskiej bazy.

– Nasza obecność tam jest korzystna dla stabilizacji państwa Afgańskiego, więc też korzystna dla stabilizacji pokoju w Europie. Wystarczy sobie uświadomić i warto zwłaszcza dzisiaj, kiedy słusznie zastanawiamy się także nad tym niebezpieczeństwem, które wynika z migracji z obszaru czy to azjatyckiego, czy afrykańskiego – mówił Antoni Macierewicz.

Minister zaznaczał, że w ostatnim roku z Afganistanu do Europy przedostało się milion ludzi, którzy szukają poprawy życia i są złaknieni bezpieczeństwa. Wśród nich mogą być jednak tacy, którzy źle życzą Europejczykom czy Polakom.

– Otóż, im więcej stabilności w Afganistanie, im więcej ten kraj jest państwem zdolnym do panowania nad własnym obszarem i eliminowania zagrożeń terrorystycznych, tym także Europa jest bezpieczniejsza. Dlatego uważam, że ta misja Polski przydaje się pokojowi w Europie i pokojowi w samej Polsce – mówił minister.

Całość rozmów można obejrzeć pod [linkiem]

RIRM

drukuj