fot. flickr.com

Manifestacja Frankowiczów przed Sejmem

Ubrani na czarno ze zniczami w dłoni Frankowicze w Warszawie oddają hołd mężczyźnie, który popełnił samobójstwo z powodu długu, którego nie mógł spłacić.

Zadłużeni w szwajcarskiej walucie rozpoczęli manifestację przed Sejmem. Podkreślają, że rząd nie chce pomóc osobom, które nie są w stanie spłacać wysokich rat.

– Rząd nie robi nic. Była najpierw pani Kopacz, która powiedziała, że stanie po stronie obywateli w walce z bankami. Potem pani Skowrońska powiedziała, że jest już w Sejmie jakaś ustawa, że do końca kwietnia ona będzie, a teraz jest cisza – mówi uczestnik protestu Wojciech Zieliński.

Radosław Zajda, który zaciągnął kredyt we franku chce, aby zobowiązania zostały przewalutowane. Podnosi, ze banki łamały prawo udzielając kredytów we frankach.

 – Chcemy, aby banki uznały, że te klauzule są abuzywne, wykreśliły je z naszych umów. Umowy, które w tej chwili są indeksowane kursem franka, nie byłyby umowami walutowymi, ta indeksacja by zniknęła z naszych umów, czyli na czysto mielibyśmy umowy złotowe – zaznaczył Radosław Zajda.

Frankowicze spod gmachu Sejmu udadzą się przed siedzibę Prokuratury Generalnej. Następnie będą protestować pod filią jednego z banków na ul. Marszałkowskiej.

Kredyty we frankach zaciągnęło ponad 700 tyś. Polaków. Część z nich nie radzi sobie ze spłatą. 35-letni ochroniarz z Bielska-Białej zastrzelił się w trakcie służby z broni maszynowej. W liście, który pozostawił rodzinie poinformował, że do tego kroku zmusił go drogi Frank. Pozostawił żonę i sześcioletnią córkę, które odziedziczyły dług.

RIRM

drukuj