fot. PAP/Marcin Obara

J. Karnowski: Stenogramy z podsłuchów Marcina P. potwierdzają, że komisja ds. Amber Gold była i jest konieczna

Prace Komisji Śledczej ds. Amber Gold pokazują, że patologie minionego systemu miały wiele wątków i kontekstów, które trzeba wyjaśnić – zaznaczył Jacek Karnowski w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja. Redaktor naczelny „wSieci” odniósł się do publikacji swojego tygodnika, który ujawnił stenogramy z podsłuchów ABW założonych u Marcina P. – twórcy parabanku Amber Gold. 

Stenogramy, które tygodnik „wSieci” prezentuje w najnowszym numerze pokazują kulisy działania twórcy Amber Gold. Wynika z nich, iż tuż po upadku OLT Express na przełomie lipca i sierpnia 2012 r. Marcin P. „spieniężał wszystko” i miał informacje, że jest podsłuchiwany.

– Co ważne, jest to ostatni okres działalności tej firmy. Gdy wszystko im się waliło, gdy wiadomo już było, iż nie da się podtrzymać tej finansowej piramidy – to był moment, gdy Marcin P. próbował się ratować, korzystać z pewnych wpływów medialnych, a także sięgać po osłonę, za którą uważał obecność syna premiera Donalda Tuska – Michała Tuska w swojej firmie (…) W stenogramach, jakie prezentujemy jest wątek, który sugeruje, że obecność Michała Tuska mogła mieć wpływ na długie powodzenie tej podejrzanej od początku firmy. Pada zdanie, że „dopóki Michał Tusk u nas pracował, to nas nie ruszano” – powiedział Jacek Karnowski.

W rozmowie z 30 lipca 2012 roku z Andrzejem Korytkowskim, szefem parabanku Finroyal, Marcin P. powiedział: „Jak pan wie, u mnie pracuje syn premiera – pracował w OLT – i dopóki on pracował, to wydaje mi się, że nikt nas nie ruszył. W chwili obecnej może być tak, że ktoś nas ruszy”.

Jacek Karnowski wspomniał, że można by powiedzieć, iż jest kilka wątków zabawnych, gdyby nie chodziło o krzywdę dziesiątków tysięcy ludzi, którzy stracili setki milionów. Tuż po upadku OLT Express na przełomie lipca i sierpnia 2012 r. Marcin P. wszystko spieniężał – sztabki złota, samochody, a mieszkania przepisywał na rodzinę.

– Próby spieniężania złota, dzwonienie do Narodowego Banku Polskiego: „Czy ja mogę przyjść z 10 kg złota?”. Inny wątek – błyskawiczne przekazywanie majątku jako darowizny dla rodziny, bliskich po to, by był bezpieczny, a w razie upadku nie zabrał go syndyk czy komornik – poinformował publicysta.

Marcin P. w rozmowie z urzędniczką gdańskiego oddziału NBP mówił: „I one są od ręki kupowane? Pani orientuje się, jak to jest?”. (…) to będzie około dziesięciu kilo, a to będzie duża kwota i nie wiem, jak to będzie w ogóle zrealizowane” (…). „A gotówką jest pani w stanie tyle wypłacić?”.

Z opublikowanych przez tygodnik „wSieci” materiałów wynika, że Marcin P. wiedział, iż jest podsłuchiwany przez ABW. Wniosek o założenie podsłuchu wpłynął do sądu 17 lipca 2012 r. Marcin P. 29 lipca rozmawiał z Emilem Maratem, który doradzał zarządowi Amber Gold.

„Witam panie Emilu. Wiem od naszego kontrahenta, że jutro lub pojutrze mają się pojawić ludzie z ABW. No taką mam informację” – miał powiedzieć twórca Amber Gold..

Później do Marcina P. zadzwonił Paweł (według tygodnika „wSieci” chodzi o warszawskiego adwokata Pawła Kunachowicza, członka rady nadzorczej Amber Gold). W rozmowie z nim Marcin P. miał znów mówić o spodziewanej wizycie ABW.

„Panie Pawle, dostałem dziś informację od naszego kontrahenta, że jutro lub pojutrze mogą być u nas cisi panowie” – czytamy w stenogramach.

Jacek Karnowski podkreśla, że nagrania potwierdzają, iż komisja ds. Amber Gold była i jest konieczna.

– Prace jawne, dogłębne, które starają się zrozumieć, co się wydarzyło i do końca wszystko wyjaśnić. Prace komisji pokazują, że patologie minionego systemu miały wiele wątków i kontekstów, które trzeba wyjaśnić (…). W sprawie afery Amber Gold mamy do czynienia ze splotem biznesu, władz samorządowych i skarbowych oraz dużej polityki. Takie sprawy może wyjaśnić tylko komisja śledcza (…). Prace tej komisji prowadzone są niezwykle profesjonalnie przez panią poseł Małgorzatę Wasserman. Myślę, że te „pohukiwania” na komisję ze strony opozycji są rytualne. Oni doskonale zdają sobie sprawę, że jest to sensowne przedsięwzięcie. Fakt, że interesuje się tym opinia publiczna i nie jest to zainteresowanie wymuszone dowodzi, że jest to istotna sprawa dla polskiego państwa i dla nas wszystkich – wskazał rozmówca Radia Maryja.

RIRM/PAP

drukuj