fot. PAP/Leszek Szymański

Beata Kempa dla „Naszego Dziennika”: Nie chcemy nieść pomocy na pokaz

Przemawia za nami racjonalność wydatkowania, a nade wszystko objęcie pomocą większej liczby ludzi bez konieczności przemieszczania. Nie chcemy nieść uchodźcom pomocy na pokaz – zapewniła w rozmowie z sobotnim „Naszym Dziennikiem” minister ds. pomocy humanitarnej Beata Kempa.

Beata Kempa zapytana, czy liczy na współpracę ws. uchodźców między różnymi podmiotami, odparła: „nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej”.

„Najważniejszą kwestią jest współpraca między ministrami. W tym zakresie podpisałam prośbę do pana premiera Mateusza Morawieckiego o utworzenie zespołu międzyresortowego ds. pomocy humanitarnej i uchodźców” – podkreśliła.

Jak dodała, jest już po „bardzo owocnej rozmowie” z szefem MSZ prof. Jackiem Czaputowiczem. Dopytywana, czy rozmowa dotyczyła korytarzy humanitarnych, minister powiedziała: „Będziemy mieli ambicje na wskazywanie członkom UE alternatywnych przykładów i dobrych praktyk. Szczególnie idzie o alternatywy do rozwiązania przymusowej relokacji uchodźców – mianowicie udzielanie pomocy na miejscu”.

Zdaniem minister „remedium na niejasną koncepcję korytarzy” jest to, co nazywa „odwróconym korytarzem humanitarnym, czyli pomoc niesiona ofiarom konfliktów na miejscu, w rejonach konfliktów i krajach ościennych, gdzie przebywają uchodźcy”.

„Tam już są obecne polskie organizacje humanitarne – świeckie i kościelne” – wskazała.

„Przemawia za nami racjonalność wydatkowania, a nade wszystko objęcie pomocą większej liczby ludzi bez konieczności przemieszczania. Nie chcemy nieść pomocy na pokaz, by móc chwalić się liczbą uchodźców, których przyjęliśmy. Jestem przeciwna takiej PR-owej pomocy” – podkreśliła minister.

Nasz Dziennik/PAP/RIRM

drukuj