fot. twitter.com/PomocKosciolowi

Bejrut rok po wybuchu wciąż potrzebuje pomocy

Mija rok od potężnej eksplozji, do której doszło w porcie w Bejrucie. Wydarzenie to pogłębiło i tak trudną sytuację w Libanie.

Liban to mały kraj. Liczy około 7 mln mieszkańców.

– Przypomnijmy, że w trakcie wojny przyjął 800 tys. Palestyńczyków. Są różne statystyki, które wskazują na dodatkowe 1-2 mln uchodźców z Syrii, czyli na 4,5 mln mieszkańców mamy ok. 2 mln uchodźców – wskazał ks. prof. Waldemar Cisło.

To generuje różne problemy – mówił dyrektor sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Libanowi nie sprzyja także sytuacja ekonomiczna. Potężny kryzys doprowadził do skrajnej biedy wielu mieszkańców. Libańska waluta bardzo straciła na wartości.

– Oficjalny kurs wymiany wynosi 1,5 tys. funtów libańskich za dolara, a czarnorynkowy za 22 tys. Pensje są po kursie oficjalnym, ale towary i wszystkie ceny poszły w ślad za kursem czarnorynkowym – wskazał dyrektor sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Ludzi nie stać za zakup jedzenia i opłacenie mieszkania. Wielu z nich chce wyjechać z kraju. Dziś mija rok od olbrzymiej eksplozji w Bejrucie, który kosztował życie setek istnień ludzkich. Polska, by pomóc, zorganizowała transport środków medycznych, środków czystości i mleka w proszku.

– Wszystko wskazuje na to, że dzięki życzliwości Wojska Polskiego w tym roku również uda nam się pod koniec sierpnia dostarczyć mleko w proszku, które jest bardzo potrzebne i bardzo na to czekają – podsumował ks. prof. Waldemar Cisło.

Ważnym komponentem polskiej pomocy jest objęcie od tego roku 133 libańskich rodzin programem Rodzina Rodzinie. Udział w programie zapewnia beneficjentom regularne wsparcie finansowe. Otrzymywane środki, przekazywane przez rodziny z Polski, Libańczycy mogą przeznaczyć na przykład na zakup żywności, leków, czy opłacenie czynszu. To forma pomocy doskonale dopasowana do lokalnych potrzeb. Dla Therese Halaby, samotnej schorowanej 60-latki, dodatkowe zasilenie domowego budżetu to prawdziwe błogosławieństwo, zwłaszcza przy wciąż rosnących cenach leków.

Moje leki na słuch kosztowały 33 funty, potem 70, a teraz 166. Raz byłam głucha przez dwa tygodnie. Nic nie słyszałam, nawet telefonu. To było straszne, nie wiedziałam, co robić. Niech Bóg błogosławi. Dzięki Wam nie musiałam wybierać między uczciwością a przetrwaniem – podkreśliła z wdzięcznością Therese Halaby.

Ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska, mówił, że na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z realiów życia w miejscach, gdzie problemem jest zaspokojenie podstawowych potrzeb, tymczasem łatwo możemy wpłynąć na poprawę sytuacji konkretnych ludzi.

Takie smutne rocznice, jak ta – wybuchu w Bejrucie – kierują ku nim nasze myśli i modlitwy, są okazją, aby zatrzymać się w biegu i przyjrzeć się ich problemom. Nie rozwiążemy wszystkich  problemów, ale możemy uczynić życie tych ludzi znośniejszym – przypominał ks. Marcin Iżycki i apeluje o wsparcie programu Rodzina Rodzinie, z którego korzystają potrzebujący pomocy mieszkańcy Bejrutu, a także Syrii, Strefy Gazy i irackiego Kurdystanu.

TV Trwam News/Caritas Polska

drukuj