fot. PAP

Protesty w obronie dzieci

W Warszawie, w Madrycie, Paryżu, Brukseli, Rzymie oraz innych miastach Europy odbyły się protesty w obronie dzieci.

Uczestnicy manifestacji są przeciwni raportowi Lunacek, który będzie jutro głosowany w PE. Jego głównym postulatem jest przyznanie szerokich przywilejów dewiantom seksualnym, w tym zgody na homoadopcję.

Organizatorzy protestów przygotowali petycję do europosłów. Zachęcają w niej do odrzucenia rezolucji. W całej Europie zebrano 162 tys. podpisów, tym ponad 50 tys. w Polsce. PODPISZ PETYCJĘ

W Polsce protest w obronie dzieci odbył się na Placu Zamkowym. Uczestnicy mieli ze sobą biało-czerwone flagi oraz transparenty. Widniały na nich napisy, m.in. takie jak „Stop rodzino fobii”, „Dziecko jest darem nie prawem”, „Gender = śmierć” czy „Siła w rodzinie”.

– Nie zgadzamy się na pewne zmiany w Polsce i UE. Jesteśmy przekonani o słuszności naszych racji, nie mamy ponurych twarzy, bo wiemy, że mamy rację, że siła jest w dzieciach, rodzinie i jesteśmy z tego dumni. Jesteśmy dumni z bycia Polakami, z naszych wartości. (…) Dlatego wychodzimy na ulicę, protestujemy i apelujemy do polityków, by wyrzucili te projekty do kosza i zajęli się ważnymi sprawami – powiedział Błażej Marzoch, organizator Protestu w Obronie Dzieci w Warszawie.

Manifestację poparła Polska Federacja Ruchów Obrony Życia. Jak powiedział jest Prezes Paweł Wosicki, raport jest pierwszym krokiem do przyjęcia dyktatury środowisk homoseksualnych w zakresie polityki społecznej.

 Raport rekomenduje państwom, członkom UE, oprócz wprost zdefiniowanych postulatów (jak zrównanie związków homoseksualnych z małżeństwem, czy pozwolenie na adopcję dzieci), opiniowane wszelkiego prawa w danym państwie poprzez te środowiska. Opinia negatywna miałaby daną ustawę dyskwalifikować. Jest to próba wprowadzenia dyktatury wąskiego środowiska homoseksualnego nad całym państwem. Jest to bardzo niebezpieczne – podkreślił Paweł Wosicki, prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia.

Prof. Ryszard Legutko, euro deputowany, przyznaje że raportu Lunacek nie ma mocy wiążącej. Rezolucje Parlamentu Europejskiego wyznaczają jednak kierunki, więc ich efekt może być dostrzegalny w perspektywie kilkuletniej. Poseł do PE zauważa, że tego typu dokumenty wywierają duży wpływ na rządy i partie polityczne.

– Jeśli raport przejdzie to w Polsce zarówno partie polityczne, w tym partia rządząca, jak i różne środowiska społeczne będą miały nową amunicję żeby domagać najpierw wprowadzenia instytucji związków partnerskich, a w dalszej kolejności „małżeństw  homoseksualnych”. Tak naprawdę do tego to wszystko zmierza żeby w całej UE rozbić instytucję małżeństwa, jako mężczyzny i kobiety – powiedział prof. Ryszard Legutko.

 

RIRM

drukuj