
[Jestem w Kościele] Chrześcijaństwo kontratakuje
Niedawno media informowały, że Kościół we Francji ma „poważny problem ze rekordowym napływem dorosłych, którzy proszą o chrzest”. Niestety również

Niedawno media informowały, że Kościół we Francji ma „poważny problem ze rekordowym napływem dorosłych, którzy proszą o chrzest”. Niestety również

Na ostatniej prostej przed II turą wyborów prezydenckich środowiska skupione wokół koalicji rządzącej nie potrafią ukryć swojej wyższości i pogardy wobec prawicowej części społeczeństwa. Zresztą nie pierwszy to raz, kiedy samozwańcze „elity” intelektualne naszego kraju uzurpują sobie prawo do pouczania nas, ciemniaków i prostaków. Dzięki Bogu jednak ta taktyka już nie działa i mamy realną szansę, aby znów postawić tamę barbarzyńskiej cywilizacji śmierci. Stawka tych wyborów jest bowiem naprawdę olbrzymia i sprowadza się do pytania, czy chcemy, aby w majestacie prawa można było zabijać dzieci w 9 miesiącu ciąży zastrzykiem w serce z chlorku potasu, bez żadnego znieczulenia, tak jak to miało miejsce w oleśnickim szpitalu?

Nie minęły nawet dwa tygodnie pontyfikatu Papieża Leona XIV, a już z jego ust usłyszeliśmy niezwykle budującą refleksję na temat liturgii. Ojciec Święty podczas Jubileuszu Kościołów Wschodnich podkreślił, że musimy uczyć się od chrześcijańskiego Wschodu prymatu Boga i poczucia tajemnicy w liturgii. Cieszy, że Leon XIV celnie diagnozuje bolączki współczesnej liturgii i oby poszły za tym konkretne działania.

Już w najbliższą środę rozpocznie się konklawe. Zarówno kardynałowie, jak i miliony katolików (a nawet ludzi dalekich od Kościoła) zastanawiają się, kto zostanie lub powinien zostać nowym Papieżem. Jednak żeby móc trafnie odpowiedzieć na to pytanie, poza rzecz jasna wzywaniem pomocy Ducha Świętego, potrzebna jest właściwa diagnoza aktualnej sytuacji Kościoła i rozpoznanie, z jakimi wyzwaniami przyjdzie się zmierzyć kolejnemu Następcy św. Piotra. A tych niestety nie brakuje.

Po ostatnim pożegnaniu Ojca Świętego Franciszka przyszedł czas na uczciwe i szczere podsumowanie jego pontyfikatu. Z jednej strony serwowane są nam laurki, które tylko świadczą o tym, jak blade pojęcie o ostatnich 12 latach w Kościele mają ich autorzy. Z drugiej zaś słychać głosy, które oceniają argentyńskiego Papieża jako najgorszego w historii. Obie te skrajności zafałszowują prawdziwy obraz tego skomplikowanego pontyfikatu.

O. Adam Szustak znowu opowiada rzeczy, które trzeba prostować. Tym razem chodzi o jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii w Kościele – o dopuszczanie osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach do Komunii Świętej. Starając się wytłumaczyć wiernym nauczanie Papieża Franciszka w tej sprawie, dominikanin uciekł się do bardzo nieuczciwych przekłamań i manipulacji.

Co jakiś czas można trafić na wypowiedzi twierdząco odpowiadające na postawione w tytule pytanie. Zdarza się to także (o zgrozo!) w kręgach uchodzących za katolickie. Tymczasem tzw. dobroludzizm, wedle którego nie ma znaczenia, w co człowiek wierzy, jest dziś jedną z najbardziej rozpowszechnionych herezji, a przy tym podstawowym dogmatem humanizmu, najpopularniejszej obecnie „świeckiej religii”.

„30 lat Evangelium vitae. Encyklika, która straszy” – artykułem pod takim tytułem Tygodnik Powszechny „uczcił” rocznicę wydania tego dokumentu przez św. Jana Pawła II. Nietrudno się domyśleć, że encyklika dotycząca wartości życia ludzkiego nie jest, delikatnie mówiąc, jednym z ulubionych dokumentów kościelnych wspomnianego czasopisma. Mimo powszechnie znanych problemów z ortodoksją tego ponoć katolickiego tygodnika, warto wziąć na warsztat ten tekst, gdyż doskonale pokazuje on, co stoi na końcu katolicyzmu otwartego, bo z pewnością nie Chrystus i prawda Ewangelii.

Niekiedy można odnieść wrażenie, że łaciną można by straszyć małe dzieci. Oczywiście nie mam tu na myśli tzw. łaciny podwórkowej, ale (wciąż!) oficjalny język Kościoła. Zwrócenie uwagi na potrzebę szerszego użycia łaciny w liturgii często kończy się przypięciem łatki zacofańca i jątrzyciela. Skąd się bierze ten irracjonalny lęk, skoro łacinę wychwalali wszyscy ostatni Papieże, a Sobór Watykański II (używany przez niektórych za pałkę do bicia „nieprawomyślnych” katolików) nakazał, aby wierni potrafili odmawiać w tym języku części stałe Mszy świętej?

Chrystus przyjął jawnogrzesznicę, nie jej grzech. A my? Utarło się powiedzenie, że Sobór Watykański II otworzył Kościół na świat. Mniej więcej od tamtego momentu dialog stawał się coraz bardziej priorytetowym działaniem dla części środowisk katolickich. Dialog ekumeniczny, dialog międzyreligijny, dialog z niewierzącymi i tak dalej, i tak dalej. W dialogu samym w sobie nie ma oczywiście nic złego, jednak problem pojawia się, gdy staje się on celem samym w sobie, odzierając miłość bliźniego z jej integralnego elementu – prawdy.

Chrystus przyjął jawnogrzesznicę, nie jej grzech. A my? Utarło się powiedzenie, że Sobór Watykański II otworzył Kościół na świat. Mniej więcej od tamtego momentu dialog stawał się coraz bardziej priorytetowym działaniem dla części środowisk katolickich. Dialog ekumeniczny, dialog międzyreligijny, dialog z niewierzącymi i tak dalej, i tak dalej. W dialogu samym w sobie nie ma oczywiście nic złego, jednak problem pojawia się, gdy staje się on celem samym w sobie, odzierając miłość bliźniego z jej integralnego elementu – prawdy.

„Skoro wie, że ma małe dziecko, to powinna być przygotowana na to, by zapobiec ciągłemu darciu się. Nikt nie chce, jadąc komunikacja, jeszcze słuchać ryku bąbelka, bo madka nie potrafi zapobiec jego rykowi” – między innymi w ten sposób użytkownicy mediów społecznościowych skomentowali filmik, w którym matka opowiedziała o tym, jak została wyproszona przez kierowcę z autobusu, gdyż jej dziecko za głośno płakało. Żeby tego było mało, na zewnątrz panował mróz. To jednak tylko kropla w morzu (czy raczej ścieku) podobnych wypowiedzi przesiąkniętych nienawiścią do dzieci i macierzyństwa. My się jeszcze dziwimy, że w Polsce rodzi się dziś najmniej dzieci od II wojny światowej?
