Wpisy

Dr R. Derewenda: Nie ma zgody na to, by UPA jako zbrodnicza armia, która mordowała Polaków, mogła być uznawana za bohaterską

Nie przywrócimy Polakom życia, nie jesteśmy w stanie odwrócić historii i wrócić do tamtych czasów, i bronić kobiet i dzieci, którzy zostali zamordowani w okrutny sposób przez nacjonalistów ukraińskich. Możemy zadbać dziś o pamięć historyczną, o to, aby mówić prawdę o tym, co wydarzyło się na Wołyniu. Nasi przodkowie i rodacy zostali potraktowani w okrutny sposób. Jesteśmy w stanie także zadbać o to, by godnie pochować tych, którzy zostali zamordowani i często wrzuceni do dołów śmierci. Dzisiaj chcemy doprowadzić do ekshumacji tych, którzy nie mogli liczyć na godny pochówek. Oczywiście jestem szokowany decyzją, jaką podjął prezydent Ukrainy. Nie wiem, jakich słów tutaj użyć, bo to jest poza moją wyobraźnią, żeby współcześnie, budując suwerenne państwo ukraińskie, można było nawiązywać do formacji, która była zbrodnicza. Nie ma zgody na to, by UPA jako zbrodnicza armia, która mordowała Polaków, mogła być uznawana za bohaterską – mówił dr Robert Derewenda, historyk, dyrektor oddziału IPN w Lublinie, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Katyń jako symbol prawdy i pamięci. Dr R. Derewenda: Prawdę o zbrodni zawdzięczamy Polakom

W rocznicę ujawnienia masowych grobów polskich oficerów w Katyniu, temat odpowiedzialności, pamięci i prawdy historycznej powrócił. W „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja, dr Robert Derewenda, dyrektor oddziału IPN w Lublinie, odniósł się zarówno do znaczenia samej zbrodni jak i współczesnych wyzwań związanych z jej upamiętnieniem.

Dr R. Derewenda o wywózkach na Sybir: Sowieci nie odpuścili nikomu spośród tych z narodu polskiego, którzy mogli stanowić w przyszłości o niepodległym państwowym bycie Rzeczypospolitej

Sowieci nie odpuścili nikomu spośród tych z narodu polskiego, którzy mogli stanowić w przyszłości o niepodległym państwowym bycie Rzeczypospolitej. Dotyczyło to zarówno oficerów, jak i ich rodzin, leśników, strażaków, wszystkich przedwojennych polskich działaczy społecznych, czyli de facto tych, którzy potencjalnie, bo może nawet nie wprost, mogli stanowić przeszkodę dla sowietyzacji terenów, które zostały włączone do Związku Sowieckiego – mówił we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Robert Derewenda, historyk, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie, w 86. rocznicę pierwszej masowej zsyłki Polaków na Sybir.

Dr R. Derewenda: Prezydent Rzeczypospolitej mówi wprost o bestialstwie Niemców w czasie II wojny światowej. Znajdą się tacy, którym będzie zależało, aby nie mógł wobec świata wypowiadać takich słów

Jestem zszokowany sytuacją, jaka miała miejsce w Muzeum. Prezydent reprezentuje państwo i naród polski. Prezydent Rzeczypospolitej mówi wprost o bestialstwie Niemców w czasie II wojny światowej. Znajdziemy takich, którzy nie będą chcieli przypominania tej prawdy choćby z prostego powodu – Niemcy nigdy nie wypłacili Polsce reparacji, nigdy nie wypłacili Polsce odszkodowań, jakie są winni. Kiedy prezydent na arenie międzynarodowej przypomina o tym, co miało miejsce – bo przecież na takich spotkaniach są przedstawiciele wielu krajów – znajdą się tacy, którym będzie zależało na tym, aby prezydent nie mógł wobec świata wypowiadać takich słów. Polacy są niejako strażnikiem pamięci nie tylko o samej wojnie, ale również o bestialstwie, o piekle na ziemi, jakie Niemcy stworzyli właśnie w obozach koncentracyjnych – mówił dr Robert Derewenda, historyk, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie, w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

Dr R. Derewenda: Władza komunistyczna najbardziej bała się wolnego człowieka. Ta konfrontacja z narodem wciąż trwa

Władza komunistyczna bała się wolności Polaków. I to nie tylko bała się tych, którzy strajkowali w 1970 r., ale bała się nawet pochówku tych, którzy zostali zamordowani, których zastrzelono 17 grudnia 1970 roku. Te pochówki odbywały się potajemnie. Dlaczego? Dlatego, że władza bała się, że same te pogrzeby będą już manifestacją wolności, że ci, którzy przyjdą, to swoją obecnością zaświadczą, że oni są nadal wolni, że oni nadal będą przywiązani do polskiej kultury, do polskiej tradycji i nie pozwolą na sowietyzowanie – powiedział dr Robert Derewenda, historyk KUL, dyrektor oddziału IPN w Lublinie, w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Dr R. Derewenda: Na Wołyniu byli również sprawiedliwi Ukraińcy, ale czy ich rodacy chcą do nich nawiązywać, czy też wolą tych, którzy mordowali niewinnych ludzi?

W czasie zbrodni na Wołyniu byli również sprawiedliwi Ukraińcy. Dzięki nim niektórym Polakom udało się uniknąć tragedii. Pytanie, czy współcześnie Ukraińcy chcą nawiązywać do sprawiedliwych rodaków, czy też do tych, którzy mordowali niewinnych ludzi? Badamy temat zbrodni wołyńskiej i choćby w tych dokumentach naród ukraiński może odnaleźć swoich przodków, którzy z narażeniem życia chronili Polaków. Warto odnosić się do tych, którzy byli sprawiedliwi – powiedział dr Robert Derewenda, historyk, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie, w środowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Dr R. Derewenda: Mimo eksterminacji polskich elit w czasie II wojny światowej ze strony niemieckiego i sowieckiego okupanta – duch narodu polskiego przetrwał

Stalin nie docenił Polaków jako narodu i liczył na to, że będzie można nas sowietyzować pozbawiając nas elit. To się nie powiodło i ruch „Solidarność” jest tego najlepszym przykładem. Dziesięciomilionowy ruch, sprzeciwił się nie tylko komunistom w Polsce, ale w ogóle sowietyzacji Europy Środkowo-Wschodniej – powiedział dr Robert Derewenda, historyk, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Dr R. Derewenda: Narody Europy Środkowo-Wschodniej są dzisiaj świadome, że pakt Ribbentrop-Mołotow de facto otwierał wrota do rozpoczęcia II wojny światowej

Finlandia miała przypaść Związkowi Sowieckiemu, Łotwa, Estonia również do Związku Sowieckiego. Litwę planowano przyłączyć do Niemiec, Polską miano się podzielić mniej więcej na długości Wisły, a Besarabia rumuńska miała należeć do Związku Sowieckiego. Już z samego tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow widać, że więcej na tym układzie miała zyskać Rosja sowiecka i był to klucz do rozpoczęcia II wojny światowej. Współcześnie Rosja nie chciałaby wspominać o pakcie Ribbentrop-Mołotow, jaki de facto tworzyło dwóch sojuszników, którzy rozpoczęli II wojnę światową we wrześniu 1939 roku. Narody Europy Środkowo-Wschodniej są dzisiaj świadome, że pakt Ribbentrop-Mołotow 23 sierpnia 1939 r. de facto otwierał wrota do rozpoczęcia II wojny światowej, która wybuchła dosłownie kilka dni później – mówił dr Robert Derewenda, historyk, dyrektor lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, który gościł w sobotnich „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja w 86. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow.

Dr R. Derewenda o ludobójstwie wołyńskim: Z retoryką konfliktu polsko-ukraińskiego nie można się zgodzić – zwłaszcza, że Polacy nie byli zdolni do obrony na tamtym terenie

Kiedy kościoły, miejscowości są otaczane, a ludność jest tam mordowana, to nie mamy do czynienia z konfliktem, tylko z zaplanowaną rzezią. Tym bandom ukraińskim, nacjonalistom ukraińskim, zależało na tym, żeby z jednej strony zamordować Polaków, ale z drugiej strony, żeby zadać nam ból. Tak mordowano, aby zadawać celowo najbardziej okrutne tortury, aby śmierć jak najbardziej wydłużać w czasie, aby zastraszyć wszystkich innych, aby Polacy, którzy jeszcze żyją, opuścili swoje tereny, opuścili swój dobytek, aby po prostu uciekli, mało tego, aby nigdy nie mieli odwagi wrócić na te tereny. Tak więc z retoryką konfliktu polsko-ukraińskiego nie można się zgodzić – zwłaszcza, że Polacy nie byli zdolni do obrony na tamtym terenie – mówił dr Robert Derewenda, dyrektor lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, w piątkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam poświęconym tematowi rzezi wołyńskiej.

Dr R. Derewenda: Lubelski Lipiec ‘80 to była lawina, której komuniści nie byli w stanie zatrzymać

8 lipca 1980 roku na Lubelszczyźnie rozpoczęła się lawina, której komuniści nie byli w stanie zatrzymać. Ona doprowadziła do powstania „Solidarności”, co ostatecznie skutkowało upadkiem ZSRR oraz wyzwoleniem Polski. Z jednej strony mieliśmy do czynienia z walczącymi robotnikami, a z drugiej mieliśmy bardzo silne przywiązanie społeczeństwa Lubelszczyzny do naszej historii i tradycji. Nic dziwnego, że to w Lublinie i Świdniku w lipcu 1980 roku wybuchła fala strajków – zaznaczył dr Robert Derewenda, historyk, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie, we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.