fot. PAP/Wojtek Jargiło

Dr R. Derewenda: Lubelski Lipiec ‘80 to była lawina, której komuniści nie byli w stanie zatrzymać

8 lipca 1980 roku na Lubelszczyźnie rozpoczęła się lawina, której komuniści nie byli w stanie zatrzymać. Ona doprowadziła do powstania „Solidarności”, co ostatecznie skutkowało upadkiem ZSRR oraz wyzwoleniem Polski. Z jednej strony mieliśmy do czynienia z walczącymi robotnikami, a z drugiej mieliśmy bardzo silne przywiązanie społeczeństwa Lubelszczyzny do naszej historii i tradycji. Nic dziwnego, że to w Lublinie i Świdniku w lipcu 1980 roku wybuchła fala strajków – zaznaczył dr Robert Derewenda, historyk, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie, we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.

8 lipca 1980 w Świdniku oraz Lublinie rozpoczęły się protesty, które stały się ważnym punktem w historii przemian politycznych w Polsce. Nigdy wcześniej bowiem protesty robotników nie przybrały tak masowej skali, jak podczas Lubelskiego Lipca ‘80.

– Na Lubelszczyźnie rozpoczęła się lawina, której komuniści nie byli w stanie zatrzymać. Ona doprowadziła do powstania „Solidarności”, a więc dziesięciomilionowego ruchu sprzeciwu wobec komunistów, bolszewickiej Rosji. „Solidarność” ostatecznie doprowadziła do upadku ZSRR oraz wyzwolenia Polski. (…) 1980 rok jest szczególny, dlatego że komunizacja Polski z jednej strony zmieniała rzeczywistość geopolityczną kraju, a z drugiej strony władza nie potrafiła odebrać Polakom wolności, przywiązania do własnej kultury, tradycji, a przede wszystkim religii, bo w Kościele Polacy czuli się wolni – wyjaśnił dr Robert Derewenda.

W 1979 roku Polskę odwiedził św. Jan Paweł II. To wzmocniło więź narodową rodaków. Historyk ocenił, że „Polacy poczuli, że sytuacja kraju się zmienia. Rok później mieliśmy do czynienia z pustymi półkami, dlatego że gospodarka PRL-u była niewydolna, a do tego przeżywała światowy kryzys”.

– Puste półki i wprowadzona podwyżka na niektóre rodzaje mięsa doprowadziły do kolejnego niezadowolenia społecznego. Najpierw strajki wybuchły 1 lipca w Mielcu czy Poznaniu, ale tam władza bardzo sprawnie doprowadziła do ich uśmierzenia. Natomiast kolejny strajk wybuchł w PZL Świdnik, gdzie produkowano śmigłowce. To moment zwrotny. (…) Wiele zakładów protestowało na Lubelszczyźnie, choćby w Lublinie, Lubartowie, Puławach, Poniatowej, Opolu Lubelskim, Kraśniku, Chełmie, Radzyniu Podlaskim czy w Białej Podlaskiej. Szacujemy, że w strajkach lubelskich w lipcu 1980 roku mogło uczestniczyć łącznie około 80 tys. osób w 170 zakładach – poinformował.

Dr Robert Derewenda przypomniał, że na Lubelszczyźnie „po drugiej wojnie światowej mieliśmy bardzo silne podziemie antykomunistyczne, Żołnierzy Niezłomnych. To tutaj biskupem został ks. bp Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas Tysiąclecia. To tutaj działał też Katolicki Uniwersytet Lubelski, na którym przez całe lata powojenne wykładał ks. kard. Karol Wojtyła”.

– Z jednej strony mamy do czynienia z robotnikami, którzy walczą. Z drugiej strony mamy bardzo silne podłoże kulturowe przywiązania społeczeństwa Lubelszczyzny do naszej historii i tradycji. Nic dziwnego, że w Lublinie wybuchła fala strajków w lipcu 1980 roku – zaznaczył gość Radia Maryja.

Dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie został poproszony w audycji „Aktualności dnia” o przedstawienie lekcji, jaką dali nam ludzie Lubelskiego Lipca ‘80.

– Nie możemy się zatrzymać w połowie drogi. Jesteśmy dumni z „Solidarności”, ale jest to ogromne wyzwanie, przede wszystkim wobec młodego pokolenia. Chodzi o przybliżenie historii tego ruchu najmłodszemu pokoleniu. Polska młodzież musi być nie tylko dumna z „Solidarności”, ale przede wszystkim musi o niej wiedzieć. Nie jest bowiem powszechna świadomość komu zawdzięczamy naszą wolność i suwerenność. (…) Trzeba zadbać, aby łańcuch pokoleń nigdy nie został przerwany – podkreślił historyk.

Całą audycję z udziałem dr. Roberta Derewendy można znaleźć [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj