Wypełniamy Jasnogórskie Śluby Narodu

Na podstawie tekstu
ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

Czwartek, 18 maja
Niewypełnione obowiązki społeczne

Umiłowany uczeń Chrystusa Pana, który stał pod Krzyżem wraz z Maryją, napisał
w jednym z listów swoich: "Kto by miał majętność tego świata, a widziałby brata
swego w potrzebie i zamknął przed nim serce swoje – jakże może w nim przebywać
miłość Boża? Synaczkowie moi! Nie miłujmy słowem ani językiem, ale czynem i
prawdą" ( 1 J 3,17-18). Słowa te są zrodzone z duszy drugiego syna Maryi, który
na Kalwarii otrzymał Matkę właśnie wtedy, gdy pierwszy Jej Syn już odchodził
do Ojca. Możemy być przekonani, że duch, który wypielęgnował te słowa, jest
duchem Jezusa i Maryi. Czyż nie poznajemy w tych słowach tego samego ducha,
który nakazywał Maryi w Kanie śpieszyć z pomocą w potrzebie ubogim oblubieńcom?
To jest duch Chrystusowej Ewangelii, nauki Kościoła, duch chrześcijański.
W tym samym duchu wołaliśmy pod Jasną Górą do Maryi, Wspomożycielki wiernych
i Pocieszycielki strapionych: "Zwierciadło sprawiedliwości! Wsłuchując się
w odwieczne tęsknoty narodu, przyrzekamy Ci kroczyć za Słońcem sprawiedliwości,
Chrystusem, Bogiem naszym".
Pragniemy okazywać dobro wszystkim naszym współbraciom, pragniemy dzielić się
chlebem z głodnymi, płaszczem z nagimi, dachem nad głową z bezdomnymi. Nie
zatarła się w nas wrażliwość na niedolę ludzką.
Wołanie "Ojcze nasz" jest głosem natury ludzkiej. Nie twierdzimy, że jest ona
bez grzechu. Ale pomimo grzechu pierworodnego zachowała w sobie coś Bożego.
Jesteśmy jak piękny owoc, pokryty rdzą. Ale wystarczy, że do wnętrza tego owocu
dostanie się strzeliste ostrze miłości, a wyda on z siebie i sok pożywny, i
woń upajającą. Nie chciejmy bardziej potępiać człowieka, niż potrzeba! Jednak
jest on dziełem Bożym, jest on dzieckiem Bożym! Pozostała w nas natura dziecka
Bożego, wprawdzie skażona, ale niezniszczona. Z tego skażenia rodzą się przerażające
niekiedy grzechy. Ale z tego, co zostało zachowane, poznajemy nasze Boże pochodzenie.
I dlatego pragniemy sprawiedliwości, stać nas przy Bożej pomocy na akty miłości
i dobroci.
Sam Chrystus w nauce swojej zostawił doskonały wzór sprawiedliwości społecznej,
którą kazał uzupełnić przez miłość do wszystkich ludzi i przez miłosierdzie
wobec nieszczęśliwych, biednych, opuszczonych, zaniedbanych. Ten sam Chrystus
troszczył się o los ubogich i kazał bogaczom zamieniać majętność swoją na dobre
uczynki. Ten sam Chrystus troszczył się o los bezrobotnych i kazał im iść do
winnicy swojej, a wieczorem dał zapłatę życiową, zapłatę całego dnia. Ten sam
Chrystus zabraniał zatrzymywać zapłatę robotnika. Słowem, Chrystus, Syn Służebnicy
Pańskiej, położył w Ewangelii podstawy pod sprawiedliwość społeczną, pod ustawodawstwo
pracy, pod opiekę społeczną, pod tyle innych instytucji, które uważa się za
chlubę czasów naszych. O, gdyby to wszystko weszło w życie codzienne! Niestety,
w życie codzienne nie wszystko weszło! Ale zrodziło tęsknotę do lepszego życia.
Właśnie Kościół podtrzymywał tę tęsknotę, gdy głosił Ewangelię i zmuszał ludzi
do ciągłego rachunku sumienia. Dlatego nauka Kościoła leży u podstaw każdego
dążenia do reformy społecznej. O, gdyby był słuchany!
Co należy czynić? Należy naprzód usłuchać głosu zdrowej natury ludzkiej, głosu
Chrystusa i głosu Kościoła świętego! Należy iść za wezwaniem Ewangelii! I to
całą zwartą gromadą, ręka w rękę, ramię w ramię!
Należy przypomnieć sobie, że dotąd nie spełniliśmy ani poleceń Kościoła, ani
obowiązków chrześcijańskich. Wprawdzie Kościół był natchnieniem dla uczynków
miłosiernych, stworzył wielkie dzieła pomocy ubogim. Ale trzeba, by uczynki
sprawiedliwości i miłości pełnił cały naród. I dlatego na Jasnej Górze ponowiliśmy
nasze Przyrzeczenia.
Przyrzekliśmy "usilnie pracować nad tym, aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci
narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju; aby wśród nas
nie było nienawiści, przemocy i wyzysku".
Przyrzekliśmy "dzielić się między sobą ochotnie plonami ziemi i owocami pracy,
aby pod wspólnym dachem domostwa naszego nie było głodnych, bezdomnych i płaczących".
Z naszymi tęsknotami stańmy przed Maryją, która dała światu "Słońce sprawiedliwości,
Chrystusa, Boga naszego". Ona przyszła z pomocą ubogim w Kanie. Ona okazała
serce wrażliwe na ludzką niedolę i ogłosiła światu Bożą sprawiedliwość: "Łaknących
obdarzył dobrami, a bogaczy z niczym odprawił" (Łk 1,53). Prośmy Wspomożycielkę
wiernych, aby wzbudziła w nas wolę pełnienia uczynków sprawiedliwości i miłości.
Maryjo, okaż się Matką dla wszystkich.

drukuj