Wypełniamy Jasnogórskie Śluby Narodu

Na podstawie tekstu
ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

Środa, 17 maja
Święta Boża Karmicielko!

W krainie chleba – w Betlejem – Święta Boża Karmicielka wzięła na swoje ramiona
"Chleb Żywy, który z nieba zstąpił", aby pożywić Go ziemskim pokarmem macierzyńskiego
mleka. Ten obraz pozostał nam w oczach! Tak miły jest dla nas widok Najświętszej
Matki, która karmi Boże Niemowlę! W Betlejem karmi Je piersią matczyną, a w
Nazaret karmić Je będzie – wspólnie z żywicielem Boga, świętym Józefem – pracą
rąk własnych, zdobywających chleb powszedni.
Wyżywiony z ciężkiego trudu pracy swych ziemskich rodziców, Jezus z Nazaretu
był zawsze bardzo wrażliwy na ludzkie potrzeby. Spieszył z pomocą głodnym rzeszom,
gdy rozmnażał chleby, żywił uczniów swoich nad brzegiem morza. Sam łamał chleb
i rozdawał rybę. Matkom przypominał, że "nie może niewiasta zapomnieć niemowlęcia
swego" (Iz 49,15). Jezus był tak bliski wszystkim troskom rodzin ludzkich,
tak dobrze rozumiał strapionych ojców i matki. Wychował się w rodzinie i stał
się przyjacielem rodzin.
I Kościół Chrystusowy nie mógł być obojętny na losy człowieka żyjącego w rodzinie.
Dlatego to cała nauka społeczna Kościoła dąży do obrony rodziny, jako podstawowej
komórki życia na ziemi.
Ojciec niebieski dał rodzinie ludzkiej Syna, który nauczył nas miłości ku Ojcu,
sam żyjąc w rodzinie przez swojego Ojca przygotowanej. Ta rodzina dała nam
Jezusa, który jest własnością całego rodzaju ludzkiego. Wzięliśmy Jezusa z
rąk najczystszej Matki Jego, Maryi, wyżywionego Jej pokarmem, wychowanego z
pracy Józefa.
Rodzina Nazaretańska wypełniła sama swoje obowiązki wychowawcze. Pełna miłości
Boga, miłość tę przelewała na Dziecię Boże. Nigdzie nie czytamy w Ewangelii,
by ktokolwiek wyręczył Maryję i Józefa w wychowaniu Jezusa. Oni oboje byli
najbliższymi i jedynymi Jego żywicielami. Bo Jezus był przede wszystkim własnością
swoich żywicieli. Do nich też należała pełna opieka nad Dziecięciem Bożym.
Ojciec niebieski, wybrana przez Niego Matka i ustanowiony opiekun oraz Dziecię
Jezus – to naturalny wzór rodziny.
Podobnie jest zbudowana każda rodzina. Bierze ona swoje posłannictwo od Boga
samego, przez głos powołania rodzinnego dany rodzicom. Dzieci, które przychodzą
na świat w rodzinie, są darem Boga i owocem miłości rodziców. Rodzice mają
do nich pierwsze i podstawowe prawo. Oni też mają wobec swych dzieci obowiązki,
których nikt w pełni nie zdoła wykonać tak, jak to czynią rodzice. Bo do wypełnienia
tych obowiązków trzeba miłości, ofiary i wyrzeczenia się siebie. Wzór tej ofiary
widzimy w Maryi i w Józefie.
Właśnie dlatego, że rodzina zbudowana jest na miłości i ofierze, jest ona najbardziej
trwałą komórką społeczną. Upływają wieki, upadają wielkie potęgi, rozsypują
się w gruzy państwa, zmieniają się ustroje, ale rodzina istnieje w każdym wieku,
wspiera każdą potęgę, daje obywateli każdemu państwu! I narody, i państwa zawdzięczają
rodzinie najcenniejszy dar – obywateli! Bez rodziny potęgi te nie zdołałyby
przeżyć jednego wieku.
Właśnie dlatego rodzina tylko do Boga może wołać: Ojcze nasz! Bo nie ma ona
innego ojca na ziemi! Natomiast sama może być słusznie nazwana ojcem narodów
i państw. Dlatego to rodzinie, która przynosi największe bogactwo narodom,
należy się od nich pełna opieka prawa, pomoc gospodarcza i materialna, pomoc
do wychowania dzieci. Ilekroć rodzice korzystają z tej pomocy, zawsze muszą
pamiętać, że wychowują nie tyle dzieci swoje, ile raczej dzieci Boże. Muszą
więc nauczyć swe dzieci wołać do Boga: "Ojcze nasz, któryś jest w niebie."
Żadna matka nie działa własną siłą, lecz siłą daną jej od Boga. Od Ojca niebieskiego
otrzymuje moc wyżywienia dzieci pokarmem. Musi więc dbać o to, aby cała służyła
tymi siłami dzieciom Bożym. Jak bardzo ma czuwać każda matka, by stała się
dla dzieci obrazem miłości i troskliwości Ojca niebieskiego! Niech się sama
poczuje Bożą karmicielką.
Ale i ojciec ma pamiętać, że wszystkie jego siły fizyczne i duchowe, cały owoc
pracy rąk i myśli należy się dzieciom, bo Bóg żywi dzieci ludzkie z pracy rąk
ojców. Nie będzie się oglądał na pomoc z zewnątrz, ufając raczej pomocy Ojca
swych dzieci. Będzie czuwał, by nie niweczyć owoców swej pracy na rzeczy zbędne,
na pijaństwo i marnotrawstwo. Pieniądze zarobione nie mogą przepływać strugą
wódki, ale muszą przez pożywienie przepływać w krew i siły fizyczne powierzonych
mu przez Boga dzieci. Nie daj, Boże, by z dna pustego kieliszka patrzyły na
ciebie, ojcze, wybladłe i wystraszone oczy dzieci twoich! Nie marnuj sił danych
ci przez Boga dla twej rodziny. Oszczędzając sobie, przy pomocy rzetelnej pracy,
w warunkach sprawiedliwości społecznej, zdołasz wypełnić obowiązek wyżywienia
dzieci, danych ci przez Boga.

drukuj