Niewidoma Matka niewidomych

Matka Elżbieta Róża Czacka, jako niewidoma, postanowiła właśnie niewidomym poświęcić swoje życie. Zbudowała miejsce, w którym mogli dostrzec, że nawet bez wzroku wciąż są potrzebni i ważni.

Kiedy miała 22 lata, straciła wzrok. Musiała na nowo odkryć sens życia. Dostrzegła jednak, że bycie niewidomą to nie wyrok, lecz zaproszenie, by zrobić coś więcej dla tych, którzy cierpią dokładnie tak samo, jak ona. Matka Elżbieta Róża Czacka w 1911 roku założyła Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi.

– Podjęła Boży plan względem siebie. Przez 10 lat przygotowywała się do pracy z niewidomymi, poznawała ośrodki w Szwajcarii i Francji – mówiła s. Leona Czech ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, którego założycielką była bł. Matka Elżbieta Róża Czacka.

Charyzmatem sióstr była służba niewidomym oraz wynagradzanie Bogu za duchową ślepotę świata. Matka Elżbieta Róża Czacka – poprzez dzieło Lasek – stała się pionierką pracy z ludźmi niewidomymi – wskazał dr Robert Derewenda, historyk.

– Dlatego, że to ona stworzyła pierwsze kompleksowe działanie z ociemniałymi i niewidomymi na ziemiach polskich. Ten ośrodek działa i rozwija się do dzisiaj – wyjaśnił historyk.

S. Leona Czech wskazała, że Matka Elżbieta Róża Czacka nie chciała, by niewidomych nazywać podopiecznymi. To osoby, z którymi razem chciała iść; razem budować dzieło Lasek, budować przyszłość, w której było dla nich miejsce.

– Sama będąc niewidomą, wiedziała, czego można od niewidomych oczekiwać, jakie wymagania im stawiać – podkreśliła s. Leona Czech.

Stąd właśnie Laski były próbą odpowiedzi na potrzeby niewidomych w całości. Z myślą o niewidomych stworzono szkołę.

– Stworzono również warsztaty pracy i bibliotekę. Zadbano o to, żeby nie tylko biblioteka posiadała księgi, ale wręcz uczono i przepisywano te księgi alfabetem Braille’a – powiedział dr Robert Derewenda.

Matka Elżbieta Róża Czacka, choć sama nie widziała, to na światło dzienne wydobyła niezwykłą, czułą twarz Kościoła, pełnego nadziei wobec tych, którym tej nadziei pozostawiano niewiele – zauważył historyk prof. Jan Żaryn.

– To jest pewne niezwykłe osiągnięcie polskiego Kościoła, umiejętność znajdowania poprzez Kościół dla ludzi, którzy w odczuciu wielu niepotrzebnie się urodzili, zdobywania dla nich właściwej przestrzeni do godnego życia – ocenił prof. Jan Żaryn.

Cud, jaki został uznany, za wstawiennictwem bł. Matki Elżbiety Róży Czackiej, dotyczył małej Karoliny, uderzonej ogrodową huśtawką. Lekarze nie dawali dziewczynce wielkich szans. Siostry w Laskach zaczęły się modlić. Za przyczyną właśnie swojej założycielki.

– Potem po 63 dniach otrzymałyśmy informację, że jest poprawa, że dziewczynka o własnych nogach wyszła ze szpitala. To było potwierdzenie, że Matka działa – powiedziała s. Leona Czech.

Matka działa, Matka niewidomych, która uczyła niewidomych patrzeć na nowo, tzn. na nowo odkryć wartość ich życia, życia tak samo cennego, tak samo ważnego w oczach Boga; Boga, który do końca ukochał.

TV Trwam News

drukuj