
fot. Autorstwa © José Luiz Bernardes Ribeiro, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=62316625
[Jestem w Kościele] Maryjne tytuły pod lupą
„Watykan: Maryja nie pomagała zbawić świata” – tak „Gazeta Wyborcza” przedstawiła najnowszą notę doktrynalną Dykasterii Nauki Wiary dotyczącą tytułów przysługujących Matce Bożej, w której Stolica Apostolska uznała, że nazywanie Maryi Współodkupicielką jest zawsze niewłaściwe, zaś tytułowanie jej Pośredniczką wymaga szczególnej ostrożności. Dokument nie tylko został opacznie przyjęty przez część mediów, ale wywołał również duże zamieszanie wśród katolików – trzeba uczciwie przyznać, że nie bez powodu. Warto jednak go przeanalizować z chłodną głową oraz nie wyciągać pochopnych i zbyt daleko idących wniosków.
Czytając notę dykasterii miałem mieszane odczucia. Zacznę może od pozytywów. Niewątpliwie jest to dokument, który w przeciwieństwie do innych tekstów autorstwa (oficjalnego lub nie) ks. kard. Victora Manuela Fernandeza jest szeroko i solidnie uargumentowany teologicznie, uczciwie przedstawia stanowisko m.in. świętych i Papieży ws. określeń „Współodkupicielka” i „Pośredniczka”. Warte uwagi jest powołanie się na stanowisko ks. kard. Josepha Ratzingera, który jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary nie był zwolennikiem używania tych tytułów, gdyż uważał, że dokładne ich znaczenie nie jest jasne, a zawarta w nich doktryna nie jest jeszcze dojrzała. Nie bez znaczenia jest także fakt, że w liturgii Kościoła Matka Boża nigdy nie była nazywana „Współodkupicielką”, na co zwrócił uwagę red. Piotr Chrzanowski. To pokazuje, że dokumentu Dykasterii nie można tak po prostu sprowadzić do jakiegoś modernistycznego zwrotu czy ciosu w pobożność maryjną. Zwłaszcza, że Stolica Apostolska nie zanegowała w żadnej mierze współpracy Maryi w dziele Odkupienia.
Teraz przejdźmy do wątpliwości. Tytuł „Współodkupicielka” rzeczywiście może być rozumiany myląco, ale czy to znaczy, że trzeba go całkowicie zakazać? Jest różnica pomiędzy tym, aby być przeciwnikiem zdogmatyzowania czegoś, a zakazać używania takich słów. Wspomniany w nocie ks. kard. Ratzinger sprzeciwiał się ustanowieniu nowego dogmatu o Maryi jako „Współodkupicielce” i „Pośredniczce” wszelkich łask, ale nie posunął się do tak ostrego kroku. Wydaje się więc, że sprawa jest bardziej skomplikowana, zwłaszcza że określenia te były używane przez wielu świętych i Papieży. Być może wśród powodów takiej, a nie innej reakcji Watykanu były względy ekumeniczne. Nie da się ukryć, że wśród największych entuzjastów noty doktrynalnej przodują właśnie tzw. ekumeniści.
Pytania mogą rodzić również niezrozumiałe priorytety Dykasterii kierowanej przez ks. kard. Fernandeza. Czy rzeczywiście mamy dziś do czynienia z jakimś poważnym lub narastającym problem w dziedzinie pobożności maryjnej? Nawet jeśli przyjąć, że tak, to wydaje się, że nie brakuje innych kwestii, które domagają się pilniejszej reakcji, a które nierzadko są konsekwencją działań tej samej Dykasterii. Wszak jeśli w omawianej nocie czytamy: „Gdy jakieś wyrażenie wymaga licznych i nieustannych objaśnień, by nie zostało błędnie zrozumiane, nie służy wierze Ludu Bożego i staje się niestosowne”, to nie sposób nie odczytać tego zdania jako swoistej samokrytyki ks. kard. Fernandeza, który przekonywał nie tak dawno, że błogosławieństwo pary nie oznacza błogosławieństwa związku.
Dlatego biorąc pod uwagę wszystkie zastrzeżenia, jakie można mieć do decyzji Stolicy Apostolskiej, wzorem red. Pawła Milcarka (serdecznie polecam jego komentarz do tej sprawy opublikowany na portalu Christianitas) chciałbym zaapelować o powściągliwość w reakcjach i przyjęcie tego dokumentu z szacunkiem należnym rozstrzygnięciom Kościoła.
Wojciech Grzywacz


