fot. https://twitter.com/BpIgnacyDec

[Jestem w Kościele] Odkurzyć św. Tomasza

Kilka dni temu obchodziliśmy wspomnienie liturgiczne św. Tomasza z Akwinu. Choć pozostawione przez niego dziedzictwo filozoficzne i teologiczne pozostaje bezcenne, a tomizm został oficjalnie uznany przez Papieża Leona XIII za najdoskonalszy system filozoficzny, to nie brakuje prób zerwania z myślą Akwinaty. Komu i dlaczego przeszkadza św. Tomasz?

Nikt, albo prawie nikt nie odważa się jednak uderzyć wprost w Doktora Anielskiego. Raczej mówi się, że rzeczywiście był on wybitnym filozofem i teologiem, ale jego sposób myślenia był adekwatny kilka wieków temu i dziś już rzekomo nie wytrzymuje konfrontacji „ustaleniami nauki”. W podobny sposób argumentował chociażby Tomasz Terlikowski, kiedy w przeddzień Bożego Ciała podważał doktrynę o transsubstancjacji.

Przed tego rodzaju naiwnym pokładaniem ufności w aktualne „naukowe pewniki” przestrzegał w swoim testamencie duchowym Papież Benedykt XVI: „Nie dajcie się zwieść! Często wydaje się, że nauka – z jednej strony nauki przyrodnicze, a z drugiej badania historyczne (zwłaszcza egzegeza Pisma Świętego) – są w stanie zaoferować niepodważalne wyniki sprzeczne z wiarą katolicką. Przeżyłem od dawna przemiany nauk przyrodniczych i mogłem zobaczyć, jak przeciwnie, zniknęły pozorne pewniki przeciw wierze, okazując się nie nauką, lecz interpretacjami filozoficznymi tylko pozornie odnoszącymi się do nauki; (…) Już sześćdziesiąt lat towarzyszę drodze teologii, w szczególności nauk biblijnych, i wraz z następowaniem po sobie różnych pokoleń widziałem, jak upadają tezy, które wydawały się niewzruszone, okazując się jedynie hipotezami (…) Widziałem i widzę, jak z plątaniny hipotez wyłaniała się i znów wyłania rozumność wiary. Jezus Chrystus jest naprawdę drogą, prawdą i życiem – a Kościół, ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami, jest naprawdę Jego ciałem”.

Jak doskonale wiadomo, natura nie znosi próżni. Tę próżnię po tomizmie też trzeba wypełnić, więc aktualnie niektórzy posiłkują się tu prądami filozoficznymi i teologicznymi opartymi m.in. na doświadczeniu i emocjach. Wyrazem takiego dążenia było motu proprio Papieża Franciszka „Ad theologiam provendam”, w którym Ojciec Święty wzywał do zmiany paradygmatu teologii z metody dedukcyjnej (gdzie punktem wyjścia jest Objawienie) na metodę indukcyjną (punkt wyjścia to konkret życia).

Tymczasem ks. prof. Piotr Roszak jest zdania, że obecne propozycje, które miałyby zastąpić tomizm i związaną z nim metafizykę realistyczną, niebezpiecznie zbaczają w stronę subiektywizmu. „Szukamy nowego paradygmatu teologii, ale tkwi w tym jakiś paradoks. Bo gdy przeanalizuje się konferencje naukowe w najlepszych obecnie ośrodkach akademickich, to wszystkie one nawiązują do paradygmatów średniowiecznych. I nagle Kościół miałby sam od nich odejść, podczas gdy świat się nimi fascynuje?” – pytał retorycznie w jednym z wywiadów teolog z toruńskiego UMK.

Dlatego chwała Bogu, że w naszym kraju trwają prace nad wydaniem wszystkich dzieł św. Tomasza z Akwinu po polsku. To zarazem okazja do poznania Akwinaty z zupełnie innej strony niż ta powszechnie znana, czyli jako jednego z najbardziej wpływowych filozofów i teologów w dziejach świata. Św. Tomasz bowiem był także zapalonym egzegetą, który napisał setki stron komentarzy do ksiąg Pisma Świętego. Inicjatywa upowszechnienia dzieł Doktora Anielskiego jest więc odpowiedzią na wezwanie Leona XIII sprzed prawie 150 lat: „Was wszystkich, Czcigodni Bracia, wytrwale zachęcamy, abyście dla ochrony i ozdoby wiary katolickiej, dla dobra społeczeństwa, dla rozwoju wszystkich dyscyplin naukowych przywrócili do dawnej świetności złotą mądrość świętego Tomasza i jak najszerzej ją rozpropagowali”.

Wojciech Grzywacz

drukuj