
fot. By https://www.synodalerweg.de/, © 2021 Deutsche Bischofskonferenz und ZdK - https://www.synodalerweg.de/, Fair use, https://en.wikipedia.org/w/index.php?curid=68059413
[Jestem w Kościele] Bogaci i bezkarni? Problem Kościoła w Niemczech
Czy to możliwe, że pontyfikat Leona XIV przyniesie przełom w relacjach na linii Stolica Apostolska – Kościół w Niemczech? Są ku temu pewne przesłanki. Najpierw mieliśmy publiczne upomnienie Ojca Świętego, że forsowane nad Renem sformalizowane błogosławieństwa par homoseksualnych są niedopuszczalne. Następnie sekretarz stanu ks. kard. Pietro Parolin co prawda wyraził nadzieję na rozwiązanie problemów na drodze dialogu, jednak nie wykluczył sankcji. Wreszcie jeden z niemieckich biskupów aktywnie uczestniczących w pracach Drogi Synodalnej uderzył się w pierś, przyznając, że nie była ona skoordynowana z Rzymem.
Wyżej wymienione kwestie oczywiście niczego nie przesądzają. Kościół w Niemczech zapewne ma jednak świadomość, że najprawdopodobniej przed Leonem XIV długi pontyfikat, więc trzeba się w jakiś sposób dogadać. Mimo to pamiętajmy, że Niemcy są wyjątkowo opornym Kościołem lokalnym, a historia niemieckiego nieposłuszeństwa względem Rzymu nie jest kwestią ostatnich kilku czy kilkunastu lat, ale sięga zdecydowanie dalej. Oprócz Reformacji Lutra, która wciąż oddziałuje na ten Kościół, trzeba wspomnieć także mniej znaną, ale bezprecedensową Deklarację z Königstein, w której niemieccy biskupi de facto odrzucili encyklikę Humanae vitae Pawła VI, tworząc podwaliny pod wszystko, co dzieje się obecnie, na czele z Drogą Synodalną.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że Kościół w Niemczech jest jednym z najbogatszych na świecie i finansuje wiele dzieł prowadzonych przez Stolicę Apostolską. To w naturalny sposób sprawia, że z jednej strony Niemcy czują, że mogą sobie pozwolić na więcej niż inni, a z drugiej strony Watykan również ma z tyłu głowy ryzyko ewentualnego szantażu finansowego, gdyby za bardzo „przycisnął” niemieckich katolików. Finansowa potęga Kościoła w Niemczech jest bowiem ściśle związana z odchodzeniem od ortodoksji, na co celnie zwrócił uwagę misjonarz, werbista o. Jacek Gniadek, wskazując na zgubny wpływ tamtejszego systemu podatkowego: „Bez podatku kościelnego (Kirchensteuer) presja na „reformy” w Kościele niemieckim byłaby dużo mniejsza. W krajach bez takiego podatku, np. w USA i Polsce, Kościół jest biedniejszy. Ale jest też bardziej ortodoksyjny. Zależy od dobrowolnych ofiar wiernych. W Niemczech Kościół jest uzależniony od masowego członkostwa i pieniędzy od państwa. To zachęca do dostosowywania nauczania, żeby nie stracić wpływów”.
Rozważając sytuację Kościoła nad Renem może się nasuwać porównanie z Bractwem św. Piusa X. Choć mowa o całkowicie przeciwstawnych nurtach kościelnych, łączy ich nieposłuszeństwo względem Stolicy Apostolskiej. Watykan podchodzi jednak z dużo większą wyrozumiałością do naszych zachodnich sąsiadów. Owszem, w obu przypadkach mamy do czynienia z zupełnie innymi, choć bardzo poważnymi przewinami. Niemniej jednak realne i adekwatne zdyscyplinowanie Kościoła w Niemczech, pozwoliłoby uniknąć zarzutów o podwójne standardy i wzmocniłoby wiarygodność Stolicy Apostolskiej.
Apele Watykanu do FSSPX o rezygnację ze święceń biskupich bez mandatu papieskiego i ostrzeżenia, że będą one skutkować ekskomuniką, są bowiem niewątpliwie słuszne, ale miałyby większą siłę oddziaływania, gdyby z podobnym zapałem piętnowane były także występki tzw. środowisk postępowych. Choć nie zdarzają się tam raczej konsekracje biskupie bez zgody Rzymu, to jednak nie brakuje różnego rodzaju przestępstw przeciwko wierze, na czele z otwartym negowaniem nauczania Kościoła, które aż proszą się o reakcję.
Wojciech Grzywacz


