fot. PAP/Tomasz Gzell

[Jestem w Kościele] Szacunek – tak, kult – nie  

Czy katolik może świętować Chanukę? Czytając niektórych katolickich intelektualistów (zwłaszcza tych z całych sił zaangażowanych w dialog z judaizmem i zarazem, dziwnym trafem, mających różnego rodzaju problemy z ortodoksją) można dojść do wniosku, że nie tylko możemy, ale powinniśmy czy wręcz musimy ją świętować. Warto więc jasno przypomnieć stałe i niezmienne nauczanie Kościoła, wedle którego celebrowanie świąt innych religii jest nie tylko bezsensowne, ale i grzeszne.

Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o rezygnacji z obchodów Chanuki w Pałacu Prezydenckim spotkała się z falą oburzenia ze strony tzw. Kościoła otwartego. Zareagowali oni tak, jakby prezydent dopuścił się bluźnierstwa. Znamienne, że gdy dochodzi do prawdziwych bluźnierstw, te środowiska nabierają wody w usta. Nie zabrakło absurdalnych oskarżeń o antysemityzm, który dla tych środowisk zdaje się być najcięższym możliwym grzechem i przestępstwem. Nie ma przy tym znaczenia, że w efekcie wypaczonej wersji ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego obserwujemy postępujące zacieranie różnić między prawdą a fałszem.

Główny argument tzw. judeofilów dotyczy tego, że sam Chrystus obchodził Chanukę, a istota tego święta jest bliska chrześcijaństwu. Skoro to takie oczywiste, to dlaczego tej uroczystości próżno szukać w naszym kalendarzu liturgicznym? Warto zauważyć też, że choć ostatni Papieże bez wyjątku intensywnie angażują się w dialog z judaizmem, to żaden z nich nigdy nie uczestniczył w obchodach Chanuki. Pomijam już całkowicie kwestię braku jakiejkolwiek wzajemności w relacjach katolicko-żydowskich. Tzw. dialog wygląda tak, że oni mówią, a my słuchamy i grzecznie przytakujemy.

Sobory, papieże, ojcowie i doktorzy Kościoła nauczają jasno, że udział chrześcijan w kulcie judaistycznym (podobnie jak i w ceremoniach innych religii) nie ma racji bytu i jest moralnie niedopuszczalny. Św. Jan Chryzostom pisał: „Chrystus obchodził święta żydowskie nie po to, żebyśmy z nimi świętowali, ale po to, aby odsłonić prawdę. On był także obrzezany, przestrzegał szabatu, ale my już nie jesteśmy podporządkowani tym nakazom”. Z kolei św. Tomasz z Akwinu podkreślał, że po przyjściu Chrystusa obrzędy Starego Prawa stały się martwe, a ich praktykowanie przez chrześcijan jest grzechem ciężkim.

Nie brakuje jednak katolików, w tym nawet biskupów, którzy uczestniczą w ceremonii zapalenia świec chanukowych. Jasne, często czynią to pewnie ze szlachetnych pobudek, ale wiemy, czym według mądrości zawartej w przysłowiach jest wybrukowane piekło. Dokonajmy jednak precyzyjnego rozróżnienia. Czy – jak powiedział ks. bp Mieczysław Cisło, który brał udział w obchodach Chanuki na KULu – „wszystkie wydarzenia, których Bóg dokonał w narodzie wybranym, są częścią naszej wspólnej historii zbawienia”? Oczywiście! Czy jednak uznanie tej historii zobowiązuje nas lub choćby pozwala na udział w cudzych obrzędach religijnych? Nie. Czy skoro tak należy utrudniać Żydom obchodzenie ich świąt? W żadnym wypadku! Szacunek do wyznawców judaizmu nie oznacza jednak, że ich ceremonie mają mieć jakiś szczególny status i zagwarantowane miejsce np. w Pałacu Prezydenckim.

Tylko kompletny głupiec może uważać, że to antysemityzm. Dlatego nie mam żadnego problemu, by życzyć naszym żydowskim bliźnim wszystkiego najlepszego z okazji ich święta (choć gdy będą czytać ten tekst życzenia mogą być już spóźnione), ale świętować zamierzam tajemnicę Wcielenia Jezusa Chrystusa, jedynego prawdziwego Światła świata.

Wojciech Grzywacz

drukuj