fot. PAP/Tomasz Koryszko

Zalewska: uszczelnienie systemu dotowania oświaty zwróci samorządom 100 mln zł

Dzięki uszczelnieniu systemu dotowania niepublicznych placówek oświatowych do samorządów w skali roku wróci ponad 100 mln zł, a do budżetu państwa – 25 mln zł – oceniła dziś w Rzeszowie minister edukacji narodowej Anna Zalewska.

– To są pieniądze, które są uszczelnieniem dotacji. Samorządom jest bardzo trudno weryfikować pieniądze, które przeznaczają w różne miejsca w niepublicznych placówkach – mówiła minister Zalewska.

Zauważyła, że jedną z największych bolączek systemu są m.in. policealne szkoły dla dorosłych. Chodzi o to, że we wrześniu w klasie jest np. 30 osób i dla tylu właśnie samorząd przyznaje dotacje. Jednak w kolejnych miesiącach liczebność klas się zmniejsza i w rezultacie szkołę kończy kilka osób, ale dotacja jest ciągle na początkowym poziomie.

– To wydaje się być absurdalne. I mamy kilkanaście takich miejsc, również w niepublicznych ośrodkach wychowawczych (…) Ja mam ogromny szacunek dla publicznych pieniędzy, w związku z tym chcę realnego wydatkowania. To znaczy rynek musi być zróżnicowany, ale samorząd i państwo wtedy, kiedy dają pieniądze publiczne, muszą mieć gwarancje ustawowe, żeby w każdej chwili móc to, w określny sposób, zweryfikować – zaznaczyła Zalewska.

Grzegorz Pochopień z ministerstwa edukacji narodowej w rozmowie z dziennikarzami wskazywał też na podwójne finansowanie placówek niepublicznych w przypadku pozyskiwania środków unijnych.

– Samorząd, który aplikował środki unijne, które potem przekładały się na zwiększone wydatki, jednocześnie dotował w większej wysokości szkołę np. niepubliczną, która przecież sama też może po te środki unijne sięgać. Jest to więc rodzaj podwójnego finansowania – zauważył Pochopień.

Innym newralgicznym obszarem wskazywanym przez minister Zalewską jest wynagrodzenie właścicieli będących również dyrektorami niepublicznych placówek.

– Nie tylko zarabiają bardzo duże pieniądze, ale również nie płacą banalnego podatku dochodowego – mówiła minister.

Chodzi o to, że placówki te otrzymują dotacje, które nie są opodatkowane, a w dotacjach tych nie zostało „w żaden sposób wyodrębnione wynagrodzenie”.

Pochopień dodał, że z opodatkowania tej części dotacji, którą organ prowadzący szkołę, będący jednocześnie jej dyrektorem, może pokrywać swoje wynagrodzenie, zasili z kolei budżet państwa. Szacuje się, że będzie to kwota 25 mln zł.

Minister zauważyła, są to tylko przykładowe obszary, spośród 9 wskazanych przez resort, w których konieczne jest uszczelnienie systemu dotowania oświaty. Tymczasem samorządy zapewne wskażą kolejne. Zaproponują też sposoby rozwiązania problemu.

– Samorządowcy są trochę zdziwieni, że my mówimy: ,,jesteśmy tabula rasa”, że chcemy, żebyście nakładali swoje uwagi, nie narzucamy w tej chwili niczego, bo wtedy najuczciwiej będziemy mogli zmienić system edukacji – podkreśliła Zalewska.

Minister przyjechała do Rzeszowa, by wziąć udział w kolejnej z cyklu 16. wojewódzkich debat na temat systemu oświaty „Uczeń – Rodzic – Nauczyciel. Dobra Zmiana”. Debaty odbywają się od marca do maja w całej Polsce.

Tematy przewodnie poszczególnych spotkań to: szkolnictwo specjalne, kształcenie zawodowe, finansowanie edukacji oraz bezpieczeństwo. Spotkanie w Rzeszowie poświęcone było kwestii finansowania oświaty w Polsce.

– Samorządowcy i dyrektorzy usłyszeli, że chcemy tylko zadawać pytania i przede wszystkim słuchać. Codzienna praca z rozliczaniem pieniędzy na system edukacji powoduje, że urzędnicy, dyrektorzy miewają pomysły doskonalsze niż te widziane oczami ministerstwa edukacji – podkreśliła szefowa resortu edukacji.

Przypomniała, że cała ogólnopolska debata zakończy się 27 czerwca w Toruniu. Wtedy zostaną przedstawione propozycje zmian systemu edukacji.

– Po to, żeby pokazać jaki kierunek obieramy, po to, żeby na początku roku szkolnego 2016 przedstawić propozycje założeń ustawowych, projektów ustaw, aby wrzesień 2017 roku był początkiem zmian – dodała.

Zapowiedziała, że będą też obszary, w których zmiany nastąpią wcześniej, jak np. szkolnictwo zawodowe, które – jak podkreśliła – „nie może już czekać”.

Dodała, że w Wałbrzychu wraz z wicepremierem Mateuszem Morawieckim zaprezentują, również w czerwcu, „jak szybko i jak najefektywniej zmieniać szkolnictwo zawodowe”.

– Pracodawcy nie chcą już czekać na nasze dyskusje o tym, jak szkolnictwo zawodowe ma wyglądać. Nie ukrywamy, że zmierzamy w kierunku dualnego kształcenia, czyli kształcenia u pracodawcy, dlatego, że nie znajdziemy ani pieniędzy ani czasu, żeby wykształcić nauczycieli bardzo specyficznych i bardzo specjalistycznych. Takie dostaliśmy zapotrzebowanie na różnego rodzaju zawody – podkreśliła Zalewska.

PAP/RIRM

drukuj