Wysoka cena za obronę życia

Szczegółowe kontrole oraz kara finansowa za odmowę zabicia dziecka nienarodzonego dla Szpitala Świętej Rodziny w Warszawie oraz proces przeciwko rzeszowskim obrońcom życia, to cena, jaką trzeba obecnie zapłacić za sprzeciw wobec dokonywania tzw. aborcji. 

Sojusz Lewicy Demokratycznej postawił ultimatum prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz-Waltz: albo odwoła prof. Bogdana Chazana z funkcji dyrektora Szpitala Świętej Rodziny, albo złożą na nią doniesienie do prokuratury. Zdaniem działaczy SLD, lekarz, który odmawia wykonania tzw. aborcji, nie może kierować publiczną placówką.

Obecnie Stołeczny Ratusz w Szpitalu Świętej Rodziny prowadzi kontrolę. Po jej zakończeniu, prof. Bogdan Chazan będzie miał 7 dni na ustosunkowanie się do jej wyników.

– Od początku mówię, że cała ta sprawa ma wymiar prawny i nie może być tak, że w jakiejkolwiek jednostce miejskiej nie jest przestrzegane obowiązujące prawopowiedział Jacek Wojciechowicz, zastępca prezydenta m.st. Warszawy.

Wcześniejsza kontrola NFZ w Szpitalu Świętej Rodziny zakończyła się wymierzeniem kary w wysokości 70 tys. zł. Do zbiórki na pokrycie kwoty wezwał swoich diecezjan metropolita łódzki ks. abp Marek Jędraszewski.

Batalia o ochronę życia toczy się również w Rzeszowie. Przed sądem okręgowym trwa proces przeciwko działaczom pro- life, którzy manifestowali przed rzeszowskim Szpitalem Pro-Familia. To tam dokonywano aborcji na chorych, nienarodzonych dzieciach.

Władze szpitala uważają, że pikiety godzą w dobre imię placówki.

– Cała agresja skupia się na nas. Uważamy to za niesprawiedliwe i krzywdzące, szczególnie dla funkcjonowania naszego szpitala, bo jesteśmy szpitalem nakierunkowanym głównie na rozwój rodziny. Najwięcej porodów odbywa się właśnie u nas, nasze pacjentki otaczamy wyjątkową opieką mówił Radosław Skiba, dyrektor Szpitala Pro-Familia.

Władze Szpitala Pro-Familia tłumaczą się również, że gdyby odmówiły swoim pacjentkom tzw. aborcji, złamałyby prawo jak prof. Bogdan Chazan. Jednak zdaniem Fundacji Pro-Prawo do Życia tłumaczenia te są kuriozalne. Dlatego protesty przeciwko tego typu bezdusznym działaniom – jak zapowiadają obrońcy życia – nie ucichną. Manifestacje mają się odbyć przed wszystkimi szpitalami na Podkarpaciu, w których zabija się dzieci poczęte.

– Człowiek w Polsce ma prawo do demonstrowania swoich poglądów. Uważamy, że w Polsce dokonuje się aborcji chorych dzieci, a dzieci w Polsce powinny być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci i nikt nie ma prawa do zabijania, więc ten szpital źle robi powiedział Jacek Kotula, przedstawiciel Fundacji Pro-Prawo do Życia.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj