Wybory nowego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego

Rozpoczęła się czterodniowa sesja plenarna w Strasburgu, podczas której zostanie wyłoniony nowy przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Do samego końca nie wiadomo, kto zastąpi Martina Schulza sprawującego tę funkcję przez ostatnie pięć lat. Ścierają się dwie największe frakcje w Parlamencie. Wybory mogą potrwać cały jutrzejszy dzień.

Zamiar ubiegania się o to najwyższe stanowisko w jednej z trzech najważniejszych instytucji Unii Europejskiej zgłosiło siedmiu kandydatów. Dotychczas obowiązywało porozumienie między największymi frakcjami przewidujące, że pierwszą połowę kadencji funkcję przewodniczącego pełni socjalista, a drugą chadek. Zgodnie z tymi uzgodnieniami przewodniczącym powinien zostać kandydat chadeków. Socjaliści zakwestionowali jednak wcześniejsze ustalenia i ogłosili swojego kandydata.

– Po raz pierwszy od wielu lat doszło do poważnej kłótni między dwiema największymi grupami politycznymi. Obie zarzucają sobie złamanie wcześniejszych porozumień i wystawiają własnych kandydatów na szefa izby. Przed jutrzejszym glosowaniem zarządzili mobilizację w swoich szeregach, ale wiedzą, że zwycięstwo ich kandydata będzie tym razem zależało od poparcia innych grup politycznych i pojedynczych europosłów – wskazał europoseł prof. Mirosław Piotrowski.

Jutro rano, tuż przed rozpoczęciem głosowań, każdy z kandydatów będzie miał trzy minuty na opowiedzenie o swoim programie. To formalność, bowiem przez cały ubiegły tydzień kandydaci starali się prezentować swoje atuty na posiedzeniach różnych grup politycznych. Oficjalnie nikt nie został do nikogo przekonany. Tak przynajmniej wynika z piątkowych deklaracji rzeczników siedmiu frakcji. Arytmetycznie największe prawdopodobieństwo przejścia do finałowego rozstrzygnięcia mają kandydaci chadeków i socjalistów.

Jak podkreśla prof. Mirosław Piotrowski faworytem może się okazać ktoś zupełnie inny.

Kandydatów oczywiście jest wielu, ale przywódcy największych grup politycznych uważają, że do finalnej rozgrywki przejdą namaszczone osoby: chadek Antonio Tajani z Włoch i szef socjalistów Gianni Pittella, również z Włoch. Przypomnę tylko, że w prawdzie chadecy mają o 28 posłów więcej niż socjaliści, ale kandydat żadnej z tych grup nie jest w stanie wygrać siłą głosów tylko swojej partii – wskazał prof. Mirosław Piotrowski.

Ostatnia, czwarta runda wyborów na szefa PE, zaplanowana jest w porządku obrad we wtorek od godziny 20.00 do 23.00. Jeśli wcześniej grupy polityczne nie zdecydują się na nieformalne porozumienie, o tym, który z dwóch finałowych kandydatów zostanie wybrany na stanowisko szefa Parlamentu Europejskiego, mogą rozstrzygnąć eurosceptycy.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj