fot. TV Trwam News

Brytyjczycy prowadzą nabór polskich lekarzy

Brytyjski odpowiednik Funduszu Zdrowia kusi lekarzy z Polski 90 tysiącami funtów pensji rocznie i pomocą w zmianie miejsca zamieszkania. Wielka Brytania jeszcze przed brexitem zamierza ściągnąć pół tysiąca medyków, głównie z naszego kraju.

Po liczbie wydanych dokumentów niezbędnych, by wyjechać do pracy za granicę widać, że w zeszłym roku planowało taki scenariusz 871 medyków, w tym 177 dentystów. Najświeższa akcja naboru lekarzy do Wielkiej Brytanii jest adresowana głównie do lekarzy rodzinnych.

– Pierwszy kurs już się zaczął. To taki 12-tygodniowy kurs. Następny ma się zacząć w kwietniu. Z Polski wyjedzie około pięciuset lekarzy, czyli o tyle zmniejszy się dostępność dla polskich pacjentów – mówi Wioletta Szafrańska-Kocuń, lekarz ginekolog.

Drenaż polskich kadr trwa, ale takie są prawa wolnego rynku – uważa poseł Sławomir Neumann z Platformy Obywatelskiej.

– Tu mamy prosty przepływ i ludzi, i kapitału. Nie możemy ograniczać możliwości wyjazdu do pracy nikomu, niezależnie od tego, czy to będzie lekarz czy to będzie osoba, która idzie do pracy w restauracji. To jest niewątpliwie plus Unii Europejskiej, że możemy się przemieszczać. Na szczęście myślę, ze kwestia brexitu zamknie też trochę drzwi na taką emigrację zarobkową – zwraca uwagę poseł PO.

Jeszcze przed Brexitem Anglicy chcą podkupić kolejne setki naszych lekarzy. Według General Medical Council w Wielkiej Brytanii jest w tej chwili 2200 medyków, którzy ukończyli studia w Polsce. A koszt kształcenia studenta medycyny w naszym kraju jest ogromny.

– Jeden rok studiów kosztuje około 30 tys. złotych. Mamy te koszty obliczone w ten sposób, że każde zajęcia, wykłady, które prowadzą asystenci, profesorowie, są w odpowiednich stawkach ogólnokrajowych przeliczane na ilość godzin. W ten sposób wychodzą nam koszty kształcenia – wyjaśnia prof. dr hab. Marek Ziętek, rektor Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.

Nasi lekarze wyjeżdżają, ponieważ Polska nie jest krajem, w którym się pracuje łatwo – zauważa prof. Romuald Krajewski z Naczelnej Izby Lekarskiej i dodaje, że nie chodzi tylko o płace.

– Są jeszcze trudności ze specjalizacjami, zwłaszcza tymi wymarzonymi, specjalizacjami popularnymi, atrakcyjnymi. To są takie elementy, które powodują, że lekarze, którzy są dobrze wykształceni, którzy sobie za granicą dobrze radzą, w ogromnej większości korzystają z możliwości zatrudniania w Unii Europejskiej, co jest względnie łatwe, ale i na całym świecie – tłumaczy prof. Romuald Krajewski, wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

Problem wyjazdu lekarzy z Polski to problem systemowy, który istnieje już od dawna. Z jednej strony, świetnie kształcimy lekarzy i pielęgniarzy, z drugiej strony, źle skonstruowanym systemem zdrowia sami wypychamy ich za granicę – podkreśla Jakub Kulesza z Kukiz’15. Poseł dodaje, że problem pojawia się już na poziomie lekarza rezydenta i dostępności szkoleń dla jego kieszeni.

– Sam zgłaszałem interpelację w imieniu organizacji rezydentów, związaną z wysokością ich wynagrodzenia. Niestety polski system nie tylko zakłada bardzo skomplikowany proces specjalizacji młodych lekarzy, ale także zakłada sztywne stawki wynagrodzenia, które są bardzo niskie, biorąc pod uwagę ogrom pracy, jaką ci lekarze wkładają w swoje wykształcenie – mówi Jakub Kulesza.

Najskuteczniejszym i najszybszym działaniem na rzecz polskich lekarzy mogą być ulepszenia ustawowe. W innym wypadku luka pokoleniowa między lekarzami będzie się pogłębiać, bo starsi lekarze odejdą na emeryturę, a nowi zaczną swój start zawodowy poza krajem.

– Działania ministra zdrowia są skierowane dziś na zwiększenie liczby studentów – to dobry kierunek. Natomiast trzeba oczywiście umożliwić również stosunkowo sprawne uzyskiwanie specjalizacji kształcenia i wystarczający poziom zarobków – podkreśla Paweł Wróblewski, prezes Dolnośląskiej Izby Lekarskiej.

W Polsce średni wiek lekarza wykonującego zawód to 49 lat. Wiek specjalistów to ponad 54 lata.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj