fot. PAP/EPA

Włochy: wyrok ws. napaści na Polaków w Rimini – prawdopodobnie 10 listopada

Prawdopodobnie 10 listopada zapadnie wyrok sądu we włoskiej Rimini, który rozpatruje sprawę brutalnej napaści na dwoje polskich turystów w sierpniu tego roku. Termin ten ujawnił mediom pełnomocnik ofiar. Do tego dnia sąd odroczył proces domniemanego szefa bandy napastników, 20-letniego Kongijczyka.

Podczas wczorajszej rozprawy sąd zdecydował, że Butungu będzie sądzony w trybie natychmiastowym i jednocześnie przy skróconej procedurze. Oznacza to, że postępowanie odbędzie się tylko na podstawie akt sprawy, bez wysłuchania zeznań świadków. Poszkodowani Polacy nie muszą jechać do Rimini, by złożyć zeznania.

Z pewnością materiał dowodowy zebrany na miejscu wystarczy do sprawnego zakończenia procesu – mówi doktor Marek Chrabkowski, kierownik Zakładu Prawa Karnego Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu.

– Przestępstwa na tle seksualnym charakteryzują się tym, że oprócz tego, że wzbudzają dosyć duże emocje społeczne, charakteryzują się „przyjazną” stroną dowodową. Ta przyjazność dowodowa polega na tym, że sprawcy tego typu przestępstw pozostawiają sporo śladów, które pozwalają organom ścigania na podejmowanie skutecznego procesu – tłumaczy dr Marek Chrabkowski.

Wybranym trybem postępowania usatysfakcjonowany jest szef prokuratury w Rimini. Włoskiemu miastu, jego politykom i przedstawicielom prawa z pewnością zależy na szybkim wydaniu wyroku i zakończeniu procesu, aby sprawa gwałtów w tym mieście zeszła z czołówek europejskich gazet – podkreśla profesor Grzegorz Rdzanek z Wrocławia.

– Każdy kolejny tydzień, każdy kolejny miesiąc tej sprawy we włoskich mediach będzie przypominał Włochom, także turystom jak w gruncie rzeczy cały czas dość niebezpieczne są włoskie plaże, szczególnie po napływie do Włoch setek tysięcy migrantów – podkreśla profesor Grzegorz Rdzanek.

Butungu jest sądzony osobno jako jedyny pełnoletni członek gangu. Skrócenie trybu postępowania dotyczącego Kongijczyka oznacza jednak możliwość redukcji kary nawet do jednej trzeciej.

– Proces sam w sobie pokazuje pewnego rodzaju słabość, bezradność włoskiego państwa, władz lokalnych, włoskiej policji, lokalnych służb bezpieczeństwa, jeśli chodzi o różnego rodzaju przemoc, także tą związaną z gwałtami – akcentuje profesor Grzegorz Rdzanek.

Napastnikowi za rozbój, gwałty i spowodowanie ciężkich uszkodzeń ciała grozi do 20 lat więzienia.

TV Trwam News/RIRM

drukuj