fot. flickr.com

W Sejmie złożono projekt „Stop aborcji”

Ponad 400 tysięcy osób podpisało się pod projektem ustawy zakazującej zabijanie dzieci przed narodzeniem ze względu na podejrzenie choroby.

Projekt wraz z podpisami złożył w Sejmie Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop aborcji”. To sprawi, że posłowie będą mieli kolejną szansę, by opowiedzieć się przeciwko zabijaniu chorych dzieci.

Obecnie blisko 95% tzw. aborcji dokonywanych jest na dzieciach podejrzanych o chorobę, w dużej mierze na dzieciach z zespołem Downa. Zabicie dziecka nienarodzonego dokonywane jest bardzo często w drugim trymestrze ciąży, gdy dzieci są już dobrze rozwinięte.

Mamy nadzieję, że tym razem dotrze do posłów, że zabijanie chorych dzieci to barbarzyństwo – mówi Aleksandra Musiał członek komitetu inicjatywy ustawodawczej

– Dzieci są bestialsko mordowane przed urodzeniem w polskich szpitalach. To wszystko dzieje się w majestacie prawa. Zabijane są w późnej ciąży przez wywołanie porodu w czasie, którego dziecko ma umrzeć. A jeśli nie umrze to nie jest ratowane. To wszystko dzieje się w polskich szpitalach za nasze pieniądze. Wystarczy tylko podejrzenie choroby, aby móc skierować na aborcję. Badania prenatalne często się mylą, w związku z tym giną też dzieci zdrowe. Ginie mnóstwo dzieci przez diagnozę lekkich wad; takich z którymi można by normalnie żyć. Większość dzieci zdiagnozowanych jako chore ginie. Liczba ofiar aborcji eugenicznej od kilku lat gwałtowanie rośnie. Na przestrzeni ostatniej dekady to 11-krotny przyrost. Z tego prawa wynika również, że matki są bardzo często namawiane do aborcji przez lekarzy – zwracała uwagę publicystka.

W 2011 roku w państwowych szpitalach, lekarze zabili 620 dzieci dlatego, że były podejrzane o chorobę lub wadę genetyczną. Z każdym rokiem liczba ofiar jest większa. Związane jest to upowszechnieniem badań prenatalnych. W momencie niepomyślnego wyniku takich badań widoczny jest nacisk na kobiety, zaleca jej się dokonanie tzw. aborcji – czyli de facto zabicie dziecka poczętego.

Kaja Godek pełnomocnik Komitetu inicjatywy ustawodawczej zauważa, że w Polsce nie ma systemowej pomocy dla kobiet, które stają w obliczu niepomyślnej diagnozy.

– Albo jest tak, że kobieta w swoim środowisku ma osoby, które ją wesprą, albo tak, że zostaje z tym sama. Zdarza się również tak, że lekarze, którzy dowiedzą się, że diagnoza jest niepomyślna często zaczynają mówić o dziecku jako o płodzie. Następuje dehumanizacja tego dziecka. Jak gdyby od razu przygotowywano kobietę do aborcji. Trzeba ją znieczulić, tak żeby nie wiedziała do końca co robi. Niestety tak to działa. W pojedynczych szpitalach czasem udaje się skierować taką kobietę na konsultacje psychologiczną. To są jednak pojedyncze przypadki – zaznaczyła Kaja Godek.

Od momentu złożenia podpisów sejm będzie miał 3 miesiące na przeprowadzenie pierwszego czytania.

RIRM

drukuj