fot. flickr.com

Uderzenie w Polskie rolnictwo

Ustawa o ochronie zwierząt uderza w polskie rolnictwo. Dane ekonomiczne nie pozostawiają złudzeń: stracą rolnicy, ale też Skarb Państwa.

Wejście Polski do Unii Europejskiej wymusiło na naszych rolnikach spełnienie bardzo wyśrubowanych wymogów – podkreślił hodowca bydła Witold Szur.

– Myśmy brali kredyty na podniesienie dobrostanu, żeby zwierzęta były hodowane w jak najlepszych warunkach. Człowiek spełnił te warunki, zadłużył się i teraz nagle ta ustawa nas po prostu zabije, finansowo nas zabije. W innych krajach jest dużo gorzej. Polska stoi najlepiej z wymogami. Nie rozumiem tej sytuacji, to jest celowo zrobione po to, aby zniszczyć polskie rolnictwo – ocenił Witold Szur.   

Konsekwencje odczują też hodowcy drobiu.

– Produkcja drobiu zostanie mocno zredukowana, bo te rynki, które zdobyliśmy przez lata zostaną utracone, a nasze miejsce zajmą inni producenci z UE – stwierdził Zygmunt Stromski, hodowca drobiu, przewodniczący rady powiatowej Pomorskiej Izby Rolniczej w Kartuzach.

A wszystko przez zapisy o zakazie uboju rytualnego, który będzie możliwy tylko dla krajowych grup wyznaniowych. Tymczasem eksport mięsa z uboju rytualnego stanowi w Polsce ok. 60 procent całkowitego eksportu – wskazał zastępca Głównego Lekarza Weterynarii dr Mirosław Welz.

– To są ilości milionów ton wysyłanego mięsa ubijanych zwierząt i to są ilości liczone w miliardach euro w skali roku, wielu miliardach euro, jeżeli chodzi o eksport zarówno mięsa drobiowego z uboju rytualnego, jak i mięsa wołowego – powiedział.   

Jednak popyt i podaż nigdy nie mają próżni.

Jeżeli my nie będziemy dostarczać mięsa z uboju rytualnego, zrobi to ktoś inny – albo ubijając własne bydło i własny drób, albo też korzystając z wywozu od nas tych zwierząt i ubijając je poza granicami naszego kraju. De facto ubój się odbędzie, tylko kto inny będzie miał z tego korzyści – zauważył dr Mirosław Welz.

Ustawa przewiduje także zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Zatrudnia ona blisko 10 tysięcy osób. Z danych GUS-u wynika, że udział tej branży w polskim PKB to nawet 1 mld 600 mln zł rocznie. Dodatkowo branża futerkowa powiązana jest z branżą drobiarską. Do tej pory, do hodowców zwierząt futerkowych trafiały odpady poubojowe, które stanowią pokarm m.in. dla norek.

– Dzisiaj, produkując taką dużą ilość odpadów, dostajemy symboliczne pieniądze za odpady, a w momencie, kiedy będziemy musieli przekazać je na utylizację, to z kolei będziemy musieli opłacać firmy utylizacyjne – powiedziała Maria Czapp, współwłaściciel firmy Mielewczyk sp. z o.o.

We wtorek o ustawie o ochronie zwierząt prezydent Andrzej Duda rozmawiał z marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim. W środę z kolei w Senacie odbędzie się wysłuchanie publiczne. Projekt pod obrady Izby Wyższej trafi najprawdopodobniej  9 października.

Tv Trwam News

drukuj