fot. isp-modzelewski.pl

[TYLKO U NAS] Prof. W. Modzelewski: Nie będziemy się więcej zadłużać na bieżące wydatki

W tym roku deficyt budżetowy po półroczu jest pięciomiliardowy. Jest szansa, żebyśmy osiągnęli równowagę budżetową. Nie będziemy się więcej zadłużać na bieżące wydatki – podkreślił prof. Witold Modzelewski, ekonomista, podczas wtorkowych „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.  

Premier Mateusz Morawiecki po wtorkowym posiedzeniu rządu mówił, że budżet na 2020 rok po raz pierwszy od 30 lat jest budżetem bez deficytu [czytaj więcej].  

– Do tej pory nie udawało nam się domknąć dochodów i wydatków, chociaż w ostatnich latach deficyt budżetowy mieliśmy już bardzo niski.  W zeszłym roku 10-miliardowy, co przy dochodach rzędu 380 mld zł to już niewielkie liczby. W tym roku deficyt po półroczu jest 5-miliardowy (…). Jest szansa, żebyśmy osiągnęli równowagę budżetową. Nie będziemy się więcej zadłużać na bieżące wydatki – mówił prof. Witold Modzelewski.

Ekonomista, odnosząc się do opinii opozycji, że zrównoważony budżet nie jest możliwy, wskazał, iż w debacie publicznej mamy dziś niemerytoryczny język, w którym nie ma żadnych barier w krytyce, a już na pewno nie ma podstawy – rzetelności.

– Liberalna opozycja jest bez zaplecza w dziedzinie finansów publicznych. Główny ekonomista PO powiedział, że w zeszłym roku deficyt budżetowy miał wynosić 100 mld zł, a wynosił 10 mld zł. Wychowankowie byłego wicepremiera Balcerowicza (z tej grupy wywodził się m.in. pan Rzońca) nie są najmocniejsi w tej dziedzinie, być może mają lepszą wiedzę w innej dziedzinie. Ta debata jest niemerytoryczna. Poziom ministra finansów wyznacza kompetencje konkretnego rządu. Wiemy, jak niekompetentny był to okres w latach 2007-2015. Nie zbudowano jakiegoś nowego zaplecza, które potrafiłoby politykom – którzy nie muszą znać się na szczegółach – podpowiedzieć coś, co byłoby wiarygodne – zaznaczył gość Radia Maryja.

Zarówno dochody, jak i wydatki budżetowe na 2020 r. zaplanowano w kwocie 429,5 mld zł. Szef rządu wskazał, iż ma to być możliwe dzięki rosnącym wpływom budżetowym.

– Żeby wydać 429 mld zł i mieć na to pokrycie w dochodach budżetowych (osiągniemy nawet 390 mld zł w tym roku, a wydatki są na podobnym poziomie, czyli 429 mld zł), więc łatwo policzyć, że potrzebnych nam będzie około 40 mld zł więcej. Czy jest możliwość zwiększenia rdr dochodów budżetowych o te 40 mld zł? Oczywiście, że jest możliwość, i to zarówno ze źródeł nadzwyczajnych, jakim jest przekazanie środków z OFE na indywidualne konta emerytalne (…), ale nawet jakby nie było tych nadzwyczajnych źródeł, to i tak jest możliwość zwiększenia dochodów budżetowych z głównych podatków. Z podatku od towarów i usług – najważniejszym podatku – osiągniemy w tym roku dochody ok. 180 mld zł. 1 listopada likwidujemy jeden z najbardziej kosztownych przywilejów, który spowoduje, że całe branże, które dotychczas nie płaciły VAT: stalowa, elektroniczna, metali kolorowych zacznie płacić VAT, czyli wzrosną nam dochody budżetowe już w grudniu. Mamy szansę przyrostu 15 mld zł samego podatku od towarów i usług. To jest już zagwarantowane. Z akcyzy mamy szansę zwiększyć z 73 mld zł do 80 mld zł (…), z podatku pochodowego od osób prawnych mamy szansę zwiększyć dochody budżetowe o 5 mln zł. Te kwoty są do osiągnięcia z tego stanu dochodów, które mamy. Do tego dodajmy wzrost podatku dochodowego od osób fizycznych – w tym roku jest to 64 mld zł, ale rosną wynagrodzenia, rośnie zatrudnienie, więc mamy szansę osiągnąć 70 mld zł. Jeżeli będzie – wyjaśnił ekonomista.

RIRM

 

drukuj