fot. pixabay.com

Nie ma zgody Polski i Węgier na unijny szantaż ws. budżetu

Nie ma zgody Polski i Węgier na unijny szantaż w sprawie budżetu. Powiązanie wypłaty środków regułami praworządności to bardzo niebezpieczne rozwiązanie – podkreślają przedstawiciele rządów obu państw.

Jeśli do końca roku nie będzie porozumienia w sprawie nowego unijnego budżetu, to zacznie obowiązywać tzw. prowizorium budżetowe. Oznacza to, że budżet z 2020 roku zostanie przedłużony i przeniesiony na 2021 rok. Według części polskich europosłów, byłoby to korzystniejsze rozwiązanie dla Polski. Jednak Bruksela wciąż ma sporą nadzieję, że w grudniu uda się sfinalizować ugodę z Polską i z Węgrami.

– Proponuje się rozwiązania, gdzie rzeczywiście karałoby się kraje kwalifikowaną większością. To jest w oczywisty sposób nie do przyjęcia. To jest tak, jakby w Polsce rząd zaproponował rozporządzenie, przy pomocy którego zmieni polską konstytucję. Tak wygląda propozycja niemiecka. Ona jest nie tylko merytorycznie, ale i prawnie kuriozalna – ocenił Zbigniew Kuźmiuk, poseł do PE.

O tyle kuriozalna, że unijne traktaty nie przewidują w swoich zapisach łączenia praworządności z unijnym budżetem – zaznaczył ekonomista prof. Paweł Soroka.

– W traktatach nie ma takiego powiązania, żeby uzależniało wypłatę środków unijnych gromadzonych m.in. ze składek z praworządnością – to jest pierwsza sprawa. Druga sprawa to jest kwestia zdefiniowania, zinterpretowania, co to jest praworządność – dodał prof. Paweł Soroka.

Budżet w obecnej formie jest na rękę zwłaszcza Niemcom.

– Niemcy zrobili ten ruch, ponieważ chcą jak najszybciej superpaństwa, gdzie mają dominujący wpływ. A prezydencja niemiecka, jak potrafimy wyliczyć, będzie dopiero za 13 lat i oni myśleli, że teraz zrobią to, co było im bardzo potrzebne do dalszej dominacji – podkreślił prof. Zbigniew Krysiak, ekonomista i prezes Instytutu Myśli Schumana.

Propozycja budżetu Unii Europejskiej dla Polski czy Węgier wiąże się z utratą suwerenności.

– Nie ma takich pieniędzy, za które można by było sprzedać suwerenność, żeby podjąć ryzyko utraty suwerenności, ograniczenia jej – zaznaczył Paweł Kukiz, lider Kukiz’15.

Sprzeciw rządu wobec mechanizmu praworządności w uchwale wsparł także Sejm. Jednak bez Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Szef PO Borys Budka zapowiedział złożenie w Senacie projektu uchwały w tej sprawie.

– Opozycja tutaj myli byty. Od prowadzenia polityki zagranicznej jest rząd i prezydent, natomiast Senat nie ma w tym zakresie żadnej kompetencji. Moim zdaniem, to jest tylko wprowadzanie w błąd opinii publicznej – stwierdził Zbigniew Kuźmiuk.

Z kolei senator PiS Jan Maria Jackowski wskazał, że nawet Donald Tusk już w 2018 roku krytykował pomysł wiązania budżetu z praworządnością.

– Rząd polski nic innego nie robi, jak tylko dopomina się o to, aby w ramach dyskusji o praworządności w Europie przede wszystkim praworządna była  Unia Europejska. Dlatego oczekiwałbym od opozycji wspierania rządu polskiego w tej sprawie, a nie wykorzystywania sytuacji – mówił Jan Maria Jackowski.

W szantaż Polski i Węgier w sprawie dostępu do unijnych środków włącza się George Soros – finansista i sponsor wielu lewicowych organizacji.

„UE nie może sobie pozwolić na kompromis w sprawie zapisów o praworządności. To, jak Unia zareaguje na wyzwanie rzucone przez (premiera Węgier Viktora – przyp. red.) Orbana i (wicepremiera Polski Jarosława – przyp. red.) Kaczyńskiego, zdecyduje o tym, czy przetrwa ona jako społeczeństwo otwarte, wierne wartościom, na których została założona” – oświadczył George Soros.

Jednak głos George’a Sorosa w sprawie Polski i Węgier nie jest ważnym głosem – zaznaczył politolog dr Tomasz Matras.

– Jego wypowiedź wpisuje się w ten nurt, w obecnie panujący kanon wśród polityków, szczególnie partii liberalnych i lewicowych, zachodniej Europy. Natomiast jest to jedna z wielu wypowiedzi, której nie wskazywałbym, że będzie miała jakieś głębsze przełożenie na sprawy budżetu – uzasadnił dr Tomasz Matras.

Nowy budżet i fundusz odbudowy w sumie wynosi 1 mld 800 mln euro.

TV Trwam News

drukuj