fot. PAP/Tomasz Gzell

Prawica jak pleśń? Minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy obraża Polaków

Minister Agnieszka Dziemianowicz–Bąk porównała rosnące poparcie dla partii prawicowych do wyrastającej pleśni. Lewica w ten sposób rozpoczęła walkę o wyborców. Formacja gwarantująca Donaldowi Tuskowi większość chce przekonać Polaków, że skutecznie rządzi. 

 Na wiecu w podwarszawskich Falentach minister rodziny, pracy i polityki społecznej, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, przekonywała, że celem jej formacji jest powstrzymaniu marszu skrajnej prawicy do władzy. Jasno dała do zrozumienia, że chodzi jej o Prawo i Sprawiedliwość, Konfederację i Konfederację Korony Polskiej.

 – Skrajnej prawicy, która jak pleśń wyrasta na nierównościach społecznych, na zanikaniu więzi społecznych, na lęku, strachu, frustracji, złości i niepewności – mówiła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Takie porównanie to skandal. Minister obraziła zwykłych Polaków, którzy są niezadowoleni z działań obecnego rządu.

 – To jest szokujące, że w ustach Pani minister, ponoć wrażliwej na ludzi pracujących, bo przecież kieruje resortem, który tym się powinien zajmować, znalazły się takie stwierdzenia – stwierdził Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS.

Minister Agnieszka Dziemianowicz–Bąk jest skrajnym politykiem, który zyskał popularność dzięki proaborcyjnym marszom, w trakcie których atakowano ludzi i niszczono kościoły.

– Niezależnie od tego, kto ma jakie poglądy, nie należy stosować języka pogardy, języka nienawiści, utożsamiać innych z pasożytami, z jakimiś nieładnymi biologicznymi zjawiskami. To jest język, który znamy z systemów totalitarnych, w którym inicjowano prześladowania i czystki etniczne, czy ludobójstwo – wskazał Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu z Konfederacji.

Politycy Lewicy, którzy wielokrotnie oskarżali swoich politycznych przeciwników czy przedstawicieli Kościoła katolickiego o stosowanie mowy nienawiści, teraz bronią słów minister Agnieszki Dziemianowicz–Bąk.

 – Porównania są różne. Mniej trafne, bardziej trafne, mniej fortunne, bardziej fortunne – powiedziała Dorota Olko, poseł Lewicy.

Rosnące poparcie dla formacji prawicowych w Europie to efekt błędów liberalno-lewicowych rządów, również tego w Polsce.

– Stąd jest to poparcie dla partii prawicowych. Nie stąd, że te partie dobrze rządzą, tylko stąd, że te partie tak źle rządziły, doprowadziły do tak wielu kryzysów – wskazała Anna Bryłka, poseł do PE z Konfederacji.

Lewica próbuje nieudolnie budować obraźliwymi komunikatami swoją niezależność od Donalda Tuska.

– Te komunikaty nie są skierowane do elektoratu prawicowego. Są skierowane do najtrwalszego jądra elektoratu lewicowego – zauważył dr Jerzy Żurko, socjolog.

Temu elektoratowi nigdy nie przeszkadzało obrażanie ideowych przeciwników, a także obrońców naszej wschodniej granicy.

– Każdy, kto nie mieści się w ich optyce, nie jest w ich obozu, jest od razu faszystą, jest od razu odsądzany od czci i wiary. Ci, którzy najbardziej domagają się tolerancji, są najmniej tolerancyjni – akcentował prof. Mieczysław Ryba, wykładowca akademicki.

Lewica współtworząca rząd walczy o poparcie z partią Razem, która nie zdecydowała się współrządzić. Donald Tusk promuje koalicjanta i marszałka Włodzimierza Czarzastego, licząc, że po kolejnych wyborach pomoże mu utrzymać władze bez PSL-u i Polski 2050, które dołują w sondażach.

TV Trwam News

drukuj