fot. PAP/Tomasz Gzell

[TYLKO U NAS] Prof. T. Grosse: Organizacja wymiaru sprawiedliwości to kompetencja narodowa, w której zasadniczo UE i instytucje unijne nie powinny się wypowiadać

Polski Trybunał Konstytucyjny stoi w obronie normy odnoszącej się do suwerenności. Jeżeli nie jest to kompetencja przekazana do Unii Europejskiej, tzn. że nie powinna się ona na ten temat wypowiadać. Z kolei Trybunał Konstytucyjny Unii Europejskiej ma swoją interpretację, uważając, że może ingerować w tej sprawie – mówił prof. Tomasz Grosse, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.  

28 kwietnia Trybunał Konstytucyjny rozpoczął rozpatrywanie wniosku w sprawie wykonywania środków tymczasowych Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczących funkcjonowania sądownictwa w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Pytanie w tej sprawie złożyła Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. Chodzi o wyrok z 8 kwietnia ub.r., kiedy TSUE zakazał prowadzenia rozpraw dotyczących „dyscyplinarek” sędziów. [czytaj więcej]

– Trybunał musi się tym zająć, ponieważ wpłynęło takie zapytanie. Trybunały Konstytucyjne w innych państwach również otrzymują takie pytania. W ostatnim czasie mamy dwie kwestie do rozstrzygnięcia: czy europejski Fundusz Odbudowy nie złamał niemieckiej konstytucji i czy jest zgodny z traktatami europejskimi. Niemiecki TK ustosunkował się już do tej kwestii – przypomniał gość programu.

Ekspert podkreślił, że trybunały poszczególnych państw członkowskich UE nieustannie sprawdzają i analizują, czy prawo europejskie i wyroki TSUE są zgodne z narodowymi konstytucjami, które stanowią najważniejszy dokument w państwie.

– Badają także, czy TSUE nie przekroczył swoich kompetencji, nie złamał i nie rozszerza traktatu, czyli – jak mówią prawnicy – sprawdzają, czy nie działa ultra vires. Sprawa, która obecnie trwa w Polsce na wokandzie, dotyczy dwóch kwestii. Po pierwsze, bada, czy w sensie formalnym nie została naruszona Konstytucja RP. Po drugie, w sensie praktycznym sprawdza, czy TSUE ma prawo wypowiadać się w sprawach, które są kompetencjami państw członkowskich. Organizacja wymiaru sprawiedliwości to kompetencja narodowa, w której zasadniczo Unia Europejska i instytucje unijne nie powinny się wypowiadać – wyjaśnił prof. Tomasz Grosse.

TSUE od dłuższego czasu twierdzi, że polski wymiar sprawiedliwości powinien ulec zmianie, np. w kwestii Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Zarzuca m.in. naruszenie zasady niezależności i suwerenności sędziów. Według gościa programu TSUE bardzo często ingeruje w kwestię prawa krajów członkowskich, przekraczając swoje kompetencje jako organizacji unijnej.

– Trybunał Konstytucyjny Unii Europejskiej stoi na stanowisku, że ma prawo wchodzić w polską reformę sądownictwa. Uważa, że jest to kompetencja narodowa, ale bez względu na to, że państwo członkowskie ma swoje kompetencje, powinno przestrzegać prawa europejskiego. (…) Mamy tutaj kolizję dwóch norm. Polski TK stoi w obronie normy odnoszącej się do suwerenności. Jeżeli nie jest to kompetencja przekazana do Unii Europejskiej tzn. że nie powinna się ona na ten temat wypowiadać. Z kolei TSUE ma swoją interpretację, uważając, że może ingerować w tej sprawie  – powiedział politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Politolog zauważył, że taki sam spór prawny ma obecnie miejsce między TSUE a innymi krajami należącymi do Wspólnoty. Dodał, że „ta sprzeczność trwa od momentu, kiedy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej sam sobie przyznał zasadę supremacji”. Według części polityków spór Polski z TSUE może się zakończyć polexitem.

– Nie sądzę, żeby tak było. Inne kraje również zabierały głos w tej sprawie, wchodząc w konflikt z europejskim trybunałem, a pomimo to nadal są w Unii Europejskiej. Ten spór będzie mógł być rozstrzygnięty na dwa sposoby. Albo w sposób łagodny, czyli polski trybunał pokaże czerwoną linię i da wyraźny sygnał, żeby TSUE jej nie przekraczał. W taki sposób obie strony pozostają przy swoich racjach, pacyfikując jednocześnie konflikt. Druga ścieżka to pójście w zaparte przez obie strony i zaostrzenie sporu – ocenił prof. Tomasz Grosse.

Gość programu odniósł się także do kwestii [Funduszu Odbudowy]. 27 kwietnia 2021 roku Prawo i Sprawiedliwość zawarło porozumienie z Lewicą, popierając przyjęcie tego funduszu. [więcej]

– Pierwszą zaletą jest to, że dostaniemy środki europejskie, które będziemy mogli wydawać z pożytkiem rozwoju gospodarczego i społecznego w Polsce. Drugi plus jest taki, że istnieje pewna szansa, że fundusz zapobiegnie wywróceniu strefy euro (…). Jeśli chodzi o negatywy, to musimy mieć świadomość tego, że tych pieniędzy możemy nie otrzymać, chociażby dlatego, że TSUE stwierdzi, że łamiemy prawo europejskie, bo np. nie stosujemy się do wyroku w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Poza tym jesteśmy gwarantem funduszy dla innych słabszych państw. Jeżeli one zbankrutują, a istnieje takie ryzyko, to my będziemy jednym z tych krajów, które będą zabezpieczać ich długi – ocenił politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Przyjęciu Funduszu Odbudowy sprzeciwia się Solidarna Polska, która uważa, że jest to krok do federalizacji Unii Europejskiej.

– Z całą pewnością idziemy w stronę federalizacji Unii Europejskiej, na razie w wydaniu fiskalnym (…). Jest to dla nas niekorzystne, ponieważ będziemy mieć niewielki wpływ na to, jak ta federacja będzie funkcjonować – podkreślił gość programu „Polski punkt widzenia”.

radiomaryja.pl

drukuj