fot. PAP/Andrzej Lange

Europosłowie PiSu podkreślają, że ratunkiem dla Europy może być m.in. uproszczenie przepisów, częściowa deregulacja i zwiększenie wolności gospodarczej

W Parlamencie Europejskim w Brukseli odbyła się debata nad konkluzjami z październikowego posiedzenia Rady Europejskiej. Głos w dyskusji zabrał europoseł PiS Piotr Müller.

Polityk zwrócił uwagę, że w konkluzjach Rady zauważono kwestię nadmiernych regulacji, które stanowią poważne obciążenie dla konkurencyjności europejskich firm.

W ocenie Piotra Müllera Komisja Europejska w rzeczywistości nie dostrzega problemu i powinna otwarcie przyznać się do błędów.  Jak zaznaczył, bez realnych działań deregulacyjnych europejskie firmy będą wciąż przenosić swoją działalność poza granice kontynentu.

 – Nikt nie będzie inwestował w miejscu, w którym każdy rok oznacza nowe rozporządzenia, droższą energię czy mniej przewidywalności dla biznesu. To prowadzi też do drugiego tematu – ETS-u i ETS-u drugiego. Europa bez taniej energii elektrycznej, bez taniego ciepła, bez tanich paliw nie będzie mogła być konkurencyjna wobec innych kontynentów. Dzisiaj słyszymy ze strony Rady Europejskiej, żeby wdrażać dalej ETS-2 – zauważa Piotr Müller.

Polityk podkreślił, że jeśli Europa nie ograniczy biurokracji i nie zrezygnuje z kosztownych systemów takich jak ETS-2, to – jak podkreślił – „Europejczycy będą biedniejsi, a przedsiębiorcy stracą szanse na uczciwą konkurencję”.

Europoseł zauważył też, że Komisja Europejska do tej pory nie potrafi się wycofać z zakazu rejestracji nowych samochodów spalinowych do roku 2035. Polityk apelował o odważne decyzje.

RIRM

drukuj