D. Trump nie odpuszcza ws. Grenlandii. Niemcy wycofały swoich żołnierzy z wyspy
Po groźbach prezydenta Donalda Trumpa z Grenlandii zniknęli żołnierze niemieccy. Waszyngton zapowiedział cła na osiem państw, które wysłały na wyspę przedstawicieli swojego wojska. Unia Europejska szykuje wspólną odpowiedź. Przywódcy państw zajmą się tematem na nadzwyczajnym szczycie, którego zwołanie zapowiedział Antonio Costa, przewodniczący Rady Europejskiej.
Amerykański prezydent chce skierować uwagę świata w stronę Arktyki. Obarczył Danię winą i wytknął jej, że nie potrafiła sprostać wyzwaniom związanym z tym obszarem, a mimo to za wszelką cenę chce utrzymać kontrolę nad Grenlandią.
„NATO od 20 lat powtarza Danii, że >>musicie oddalić rosyjskie zagrożenie od Grenlandii<<. Niestety Dania nie była w stanie nic z tym zrobić” – oświadczył prezydent Stanów Zjednoczonych.
Według administracji Donalda Trumpa stanowisko Danii jest niesprawiedliwe wobec amerykańskich podatników, którzy przez nieudolność Kopenhagi zostaną obarczeni kosztami zapewniania bezpieczeństwa na tym obszarze. Dania chce kontynuować rozmowy z Waszyngtonem i liczy na przełom.
– Rozmowy były konstruktywne i postanowiliśmy je kontynuować, aby sprawdzić, czy uda nam się znaleźć rozwiązanie, które doprowadzi do tego, że prezydent Trump porzuci pomysł posiadania Grenlandii – oznajmił Lars Løkke Rasmussen, minister spraw zagranicznych Danii.
Chęć zajęcia Grenlandii próbują wybić z głowy Donaldowi Trumpowi także politycy unijni. Przewodniczący Rady Europejskiej zwołał nadzwyczajne posiedzenie unijnych przywódców. Może dojść do niego już w najbliższy czwartek. Nastroje wokół wyspy chce łagodzić sekretarz generalny NATO, który rozmawiał z amerykańskim prezydentem.
„Będziemy nad tym dalej pracować i z niecierpliwością czekam na spotkanie z nim w Davos pod koniec tego tygodnia” – przekazał Mark Rutte, sekretarz generalny NATO.
Donald Trump, by postawić na swoim, zagroził europejskim państwom 10-procentowymi cłami. Obejmą one te kraje, które wysłały na Grenlandię swoje wojska. Ich obecność Waszyngton odczytuje nie jako troskę o bezpieczeństwo, ale próbę sił. Dodatkowe taryfy objęły Wielką Brytanię, dlatego premier Keir Starmer postanowił skontaktować się z Donaldem Trumpem.
„Nakładanie ceł na sojuszników w celu zapewnienia zbiorowego bezpieczeństwa sojuszników NATO jest całkowicie błędne. Oczywiście będziemy kontynuować tę dyskusję bezpośrednio z administracją USA” – poinformował Keir Starmer, premier Wielkiej Brytanii.
Argumenty europejskich państw nie przekonują Waszyngtonu. Spiker Izby Reprezentantów, Mike Johnson, przyznał, że jest tylko jedna ścieżka rozstrzygnięcia, co dalej z Grenlandią.
– Nie przewiduję interwencji militarnej na Grenlandii. To niewielka populacja i myślę, że najlepszym rozwiązaniem będą kanały dyplomatyczne – ocenił Mike Johnson.
Po groźbach Donalda Trumpa swoich żołnierzy z Grenlandii zawrócili Niemcy. Ich wojskowi byli na wyspie krócej niż dwie doby, choć jeszcze w sobotę Berlin zapowiadał, że pozostaną tam na dłużej. Oficjalne stanowisko Niemiec jest takie, że w misji żołnierzom przeszkodziły złe warunki pogodowe.
TV Trwam News



