fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Prof. M. Piotrowski o prawie w UE: Obowiązek zapewnienia, by prawo przyjmowane przez UE było przestrzegane, spoczywa przede wszystkim na jej państwach członkowskich

Główną podstawą prawną funkcjonowania Unii Europejskiej są traktaty. Nad ich przestrzeganiem czuwa Komisja Europejska, nazywana strażniczką traktatów. Jednakże obowiązek zapewnienia, by prawo przyjmowane przez Unię Europejską było przestrzegane, spoczywa przede wszystkim (jak czytamy w Traktacie o Unii Europejskiej) na jej państwach członkowskich – powiedział prof. Mirosław Piotrowski w felietonie z cyklu „Myśląc ojczyzna” w TV Trwam.

Dbanie o przestrzeganie prawa unijnego w krajach członkowskich spoczywa na barkach poszczególnych państw.

– Główną podstawą prawną funkcjonowania Unii Europejskiej są traktaty. Nad ich przestrzeganiem czuwa Komisja Europejska, nazywana strażniczką traktatów. Jednakże obowiązek zapewnienia, by prawo przyjmowane przez Unię Europejską było przestrzegane, spoczywa przede wszystkim (jak czytamy w Traktacie o Unii Europejskiej) na jej państwach członkowskich. One więc powinny reagować nie tylko w przypadku, gdy unijne prawo jest ewidentnie łamane, ale także wówczas, gdy jest naginane. Z tym drugim przypadkiem bez wątpienia mamy do czynienia obecnie w trakcie wyborów do Parlamentu Europejskiego. Odbędą się one w maju, dokładnie między 23 a 26 maja – w 28 krajach członkowskich – mówił prof. Mirosław Piotrowski.

Problemem dla zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego jest Brexit.

– W związku z Brexitem, czyli planowanym opuszczeniem Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię, Rada Europejska już w czerwcu ubiegłego roku przyjęła decyzję ustanawiającą nowy skład Parlamentu Europejskiego na lata 2019 – 2024. Zastrzegła jednak, że gdyby Wielka Brytania pozostała w Unii Europejskiej, to wybory odbędą się na starych zasadach, jeśli chodzi o podział liczbowy mandatów. Parlament liczy 750 posłów plus przewodniczący i jest to maksymalna liczba europosłów zapisana w traktatach – przypomniał europoseł.

Problem polega na tym, że jeszcze do niedawna sądzono, iż Wielka Brytania wyjdzie z Unii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego – podkreślił polityk.

– W związku z czym część przypadająca na nią mandatów, dokładnie 27, rozdzielono między 14 państw członkowskich. I tak np. Francja otrzymała dodatkowo 5 mandatów, Hiszpania 5, Włochy 3, Holandia 3, a Polska 1. W wielu krajach Unii Europejskiej, w tym w Polsce, miesiąc lub dwa miesiące temu ogłoszono oficjalnie wybory do Parlamentu Europejskiego, podając określoną liczbę mandatów. W momencie, gdy Wielka Brytania ogłasza start w wyborach do Parlamentu Europejskiego, wybranych zostanie 27 europosłów więcej niż zakłada traktat. W opinii wielu, narusza to ewidentnie artykuł 14 ustęp 2 TUE, w którym zapisano, że: „W skład Parlamentu Europejskiego wchodzą przedstawiciele obywateli Unii. Ich liczba nie przekracza 750, nie licząc przewodniczącego” – stwierdził prof. Mirosław Piotrowski.

Problem ma także Polska – akcentował wykładowca akademicki.

– Już wcześniej alarmował w tej sprawie odpowiednie czynniki legislacyjne w Polsce przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej. Wprawdzie jest on już sędzią w stanie spoczynku, ale problem pozostał, gdyż 25 lutego w Polsce wydano postanowienie w sprawie wyborów do PE. Zostały one ogłoszone w Dzienniku Ustaw i rozpoczął się kalendarz wyborczy. Ogłoszono precyzyjnie, że wybieramy 52 posłów do Parlamentu Europejskiego. Już w trakcie tego procesu naprędce przegłosowano w Sejmie i Senacie ustawę o zasadach ustalania kolejności obsadzania mandatów posłów do Parlamentu Europejskiego wybieranych w Rzeczpospolitej Polskiej na kadencję 2019-2024, którą nie tak dawno podpisał prezydent – powiedział europoseł.

RIRM

drukuj