M. Przeworska: Umowa UE z krajami Mercosur tak naprawdę ma wzmocnić te gospodarki, które zarabiają na rzeczach innych niż rolnictwo
Unia Europejska mówi o tym, że teoretycznie ta umowa o wolnym handlu z krajami bloku Mercosur miałaby stać się czymś dobrym. Przecież ta umowa jest od wielu lat procedowana i ma faktycznie stanowić asumpt do ożywienia gospodarczego UE, a tak naprawdę wzmocnić te gospodarki, które na rzeczach innych niż rolnictwo zarabiają, bo rolnictwo jednostronnie straci. Co więcej, kraje takie jak Polska jednoznacznie stracą – mówiła w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.
Podczas szczytu G20, który w przyszłym tygodniu odbędzie się w Brazylii, ma dojść do podpisania umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Ameryki Południowej. Przeciwko ratyfikacji dokumentu protestują rolnicy z państw europejskich.
Umowie pomiędzy UE a Mercosurem stanowcze „NIE” powinien powiedzieć każdy rolnik w Europie – zaznaczyła Monika Przeworska.
– Rolnictwo jest tym, co, ma zostać poświęcone w ramach jakiegoś niby wyższego celu, tylko w sumie nie wiadomo, co tym wyższym celem jest. Unia Europejska mówi o tym, że teoretycznie ta umowa o wolnym handlu z krajami bloku Mercosur miałaby stać się czymś dobrym. Przecież ta umowa jest od wielu lat procedowana i ma faktycznie stanowić asumpt do ożywienia gospodarczego UE, a tak naprawdę wzmocnić te gospodarki, które na rzeczach innych niż rolnictwo zarabiają, bo rolnictwo jednostronnie straci. Co więcej, kraje takie jak Polska jednoznacznie stracą, bo jeśli spojrzymy na ewentualne możliwe saldo po uruchomieniu tej umowy, to Polska tylko i wyłącznie straci – zwróciła uwagę gość „Aktualności dnia”.
Na umowie handlowej pomiędzy UE a krajami Mercosur stracą zarówno rolnicy, jak i konsumenci.
– Rolnicy dlatego, że przyjdzie im konkurować z produkcją rolną pozaunijną, czyli funkcjonującą w ramach zupełnie innego świata, w ramach zupełnie innych wymogów prawnych, czyli w sumie bez wymagań prawnych. Tam można stosować i hormony wzrostu, i antybiotyki, i pestycydy – wszystko to, co w UE jest stanowczo zabronione. Nas, europejskich rolników, próbuje się wypuścić na arenę walki z produktami pochodzącymi z tamtych państw, czyli siłą rzeczy zdecydowanie tańszych, gorszej jakości, o nieznanym statucie, jeśli chodzi o bezpieczeństwo – wskazała dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.
Unijni biurokraci w ramach pomocy rolnikom, którzy ucierpią w wyniku ewentualnego wejścia w życie umowy na linii UE-kraje Mercosur, proponuje wprowadzenie funduszu kompensacyjnego.
Gospodarze nie potrzebują rekompensat, ale uporządkowania unijnego rynku – wyjaśniła Monika Przeworska.
– Rolnicy mówią jasno: oni nie chcą tych pieniędzy, bo oni mają świetnie działający rynek. Przykładem jest rynek polskiej wołowiny, który od wielu lat jako jeden z niewielu praktycznie cały czas się rozwija. Eksportujemy coraz więcej – 80 proc. naszej produkcji wysyłamy za granicę (…). My za chwilę zostaniemy pozbawieni tego europejskiego rynku zbytu, bo europejski konsument będzie miał wybór tańszej wołowiny z Argentyny, Urugwaju, Paragwaju, Brazylii, w związku z czym my jako Polacy z własną wołowiną, produkowaną w naszym kraju, po prostu się „udusimy”, ceny polecą „na łeb, na szyję”. Nam żaden fundusz kompensacyjny, który miałby zostać stworzony na poziomie UE, nie jest potrzebny. Nam jest potrzebny normalny, bezpieczny, poukładany rynek wewnętrzny, który nie jest ciągle poddawany takim wielkim trzęsieniom ziemi – mówiła gość Radia Maryja.
Całą rozmowę z Moniką Przeworską w „Aktualnosciach dnia” można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



