fot. PAP/Mateusz Marek

[TYLKO U NAS] P. Lisiecki: Warszawa składowała śmieci w Radiowie. Kiedy wojewoda po wyrokach sądów doprowadził do zamknięcia wysypiska, to m.st. Warszawa zaczęło rozwozić śmieci po Polsce

Warszawa składowała śmieci w Radiowie. Następnie wojewoda zaskarżył funkcjonowanie tego wysypiska śmieci. Warszawa długo walczyła o to, aby nie zamykać Radiowa. Kiedy wojewoda po wyrokach sądów doprowadził do zamknięcia wysypiska, to m.st. Warszawa zaczęło rozwozić śmieci po Polsce. Stąd tak drogi system właściwie nieprzetwarzania odpadów komunalnych, tylko ciągłego ich składowania – mówił Paweł Lisiecki, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w piątkowym programie „Polski punt widzenia” na antenie TV Trwam.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił uchwałę Rady Warszawy z 12 grudnia 2019 roku dotyczącą wprowadzenia stawek za odbiór śmieci. [czytaj więcej] W uchwale ustalono, że właściciele mieszkań w blokach będą płacić 64 zł za wywóz śmieci, a właściciele domów jednorodzinnych 94 złote.

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, że wyrok nie jest jeszcze prawomocny i najprawdopodobniej m.st. Warszawa odwoła się do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie i tam będzie trwała batalia.

– To Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie ostatecznie zdecyduje nt. tego, czy uchwała zostanie uchylona, czy nie. Biorąc pod uwagę wyrok, który zapadł w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie, można wysnuć wniosek, że m.st. Warszawa nieprawidłowo różnicuje i nieprawidłowo różnicowało osoby, które płaciły za śmieci. Ustawodawca pozwala na różnego rodzaju systemy naliczania, natomiast w tym wypadku władze Warszawy, Rada Warszawy wyszli poza zakres ustawy. Ciężko wyrokować co do konsekwencji uchwalenia uchwały. W najgorszym razie dla budżetu miasta, a pewnie dla wielu warszawiaków w najlepszym razie, miasto musiałoby zwrócić pobrane pieniądze na podstawie źle uchwalonej uchwały, która była niezgodna z ustawą. Pewnie wiązałoby się to z latami batalii sądowych, ale jest taka możliwość. Z reguły jest też możliwość, że ewentualnie sąd wyliczyłby miastu wydatki związane z funkcjonowaniem systemu odbioru odpadów. Dzisiaj bardzo ciężko jest wyrokować, jakie ostateczne konsekwencje będą dla miasta, ponieważ w grę wchodzi ok. jednego miliarda złotych – powiedział poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że stawki za wywóz śmieci w Warszawie zostały ustalone niezgodnie z prawem. Teraz pojawia się pytanie, w jaki sposób miasto odda pieniądze mieszkańcom stolicy. Ratusz nie przyznaje się do błędu i zapowiada wniosek o kasację. [więcej] Stołeczni Radni Prawa i Sprawiedliwości domagają się zwołania nadzwyczajnej sesji rady miasta ws. opłaty za śmieci. [zobacz]

Paweł Lisiecki podkreślił, że ustawodawca dał cztery możliwości naliczania opłat za śmieci.

– Od osoby, od lokalu czy gospodarstwa domowego, od powierzchni danego mieszkania bądź domu oraz od zużycia wody. Żaden z tych systemów nie jest idealny. Najbardziej sprawiedliwa możliwość naliczania opłat za śmieci, to możliwość od osoby, ponieważ to osoby produkują śmieci. Natomiast biorąc pod uwagę to, co działo się w m.st. Warszawa przez ostatnich kilka lat, władze Warszawy nie były w stanie zapanować nad systemem, bo okazało się, że wiele osób było poza nim i nie było do niego zgłoszonych intencjonalnie albo i nieintencjonalnie. Są różne systemy. Czy system poboru opłat od zużycia wody jest sprawiedliwy? Na pewno bardziej sprawiedliwy jest system pobierana opłat od osoby, a nie od zużycia wody – wskazał polityk.  

Gość programu „Polski punkt widzenia” zauważył, że Unia Europejska narzuca pewne rozwiązania związane z gospodarowaniem odpadami komunalnymi i chce, żeby określony procent śmieci, odpadów był przetwarzany, tzn. odzyskiwany, a nie – jak do tej pory w wielu przypadkach – składowany.

– Niedaleko Warszawy w Radiowie znajduje się góra śmieci i w momencie, kiedy były miesiące letnie i nawiewał wiatr, to na Bielanach, Żoliborzu, Bemowie można było poczuć naprawdę niemiły zapach. Unia Europejska promowała do tej pory rozwiązania, takie jak spalanie śmieci lub przetwarzanie odpadów komunalnych. Natomiast składowanie odpadów komunalnych jest przez Unię Europejską eliminowane i okładane bardzo dużymi opłatami. Chodzi o to, żeby samorządy rezygnowały z tego typu rozwiązań. Niestety m.st. Warszawa mimo 8 lat obowiązywania poprzednich przepisów, kiedy śmieci stały się własnością komunalną, niczego nie zrobiło. Z moich informacji wynika, że władze m.st. Warszawy próbowały poprzejmować niektóre prywatne firmy po to, żeby przejąć także systemy, w jakich one funkcjonują. To się do tej pory nie udało. Miejskie przedsiębiorstwo oczyszczania okazuje się niezbyt wydolnym organizmem. Wynika to z odgórnej organizacji i m.st. Warszawa ma bardzo duży problem – zaznaczył Paweł Lisiecki.  

– Warszawa składowała śmieci w Radiowie. Następnie wojewoda zaskarżył funkcjonowanie tego wysypiska śmieci. Warszawa długo walczyła o to, aby nie zamykać Radiowa. Kiedy wojewoda po wyrokach sądów doprowadził do zamknięcia wysypiska, to m.st. Warszawa zaczęło rozwozić śmieci po Polsce. Stąd tak drogi system właściwie nieprzetwarzania odpadów komunalnych, tylko ciągłego ich składowania – dodał polityk.

Zdaniem Pawła Lisieckiego jakiekolwiek problemy m.st. Warszawy prezydent stolicy, Rafał Trzaskowski, będzie przerzucał na rząd Zjednoczonej Prawicy, „bo co on ma biedaczek zrobić, skoro kompletnie na samorządzie się nie zna”.

radiomaryja.pl

drukuj