fot. Ewa Sądej

[TYLKO U NAS] O. P. Andrukiewicz CSsR: Rzym pozostaje jakby wymarły. Mieszkańcy w tej chwili wykazują się dużą odpowiedzialnością i mamy nadzieję, że to pomoże w szybkim powstrzymaniu epidemii

Sytuacja we Włoszech jest nadal bardzo skomplikowana. Wszyscy z niepokojem patrzymy zwłaszcza na te statystyki, które pokazują nam, że liczba zarażonych jest ciągle coraz większa, zwiększająca się, podobnie jak liczba osób, które umierają na skutek zarażenia wirusem. To na pewno musi budzić niepokój. Mieszkańcy w tej chwili wykazują się bardzo dużą odpowiedzialnością. Mamy nadzieję, że to pomoże, żeby ta epidemia mogła być szybko powstrzymana – mówił o. Piotr Andrukiewicz CSsR, który posługuje w Rzymie, w rozmowie z TV Trwam.

Ojciec Piotr Andrukiewicz CSsR, który przebywa we Włoszech, odniósł się do panującej obecnie w Italii sytuacji.

– Sytuacja we Włoszech jest nadal bardzo skomplikowana. Wszyscy z niepokojem patrzymy zwłaszcza na te statystyki, które pokazują nam,  że liczba zarażonych jest ciągle coraz większa, zwiększająca się, podobnie jak liczba osób, które umierają na skutek zarażenia wirusem. To na pewno musi budzić niepokój. Wszyscy przebywają w swoich domach, starają się nie wychodzić  na ulicę, będąc posłuszni rozporządzeniom władz, które zakazują poruszania się po mieście, przemieszczania się. Pozwalają na to tylko w trzech bardzo istotnych przypadkach: w sprawach zawodowych, w sprawach medycznych, jeśli ktoś ma na przykład umówioną wizytę lekarską albo badania, musi udać się do apteki oraz w pilnej konieczności, gdy na przykład musi dokonać zakupów spożywczych dla swojego domu, swojej rodziny – powiedział redemptorysta.

Z innych powodów nie można wychodzić na ulicę, ani się przemieszczać – podkreślił.

– W związku z tym miasto pozostaje jakby wymarłe. Bardzo niewiele osób porusza się po ulicy, tylko te osoby, które są do tego zmuszone z różnych względów. Wszyscy inni pozostają w domach i mamy nadzieję, że to pomoże także zahamować rozwój tej choroby. Już są tego pierwsze symptomy, pokazujące, że ta liczba zwiększa się nieco mniej gwałtownie, to znaczy tych zachorowań nie przybywa już tak gwałtownie jak na samym początku. Oczywiście sytuacja ciągle najtrudniejsza, najbardziej poważna jest w rejonie Lombardii, w Mediolanie i okolicach, i w tych miastach na północy, które były najbardziej dotknięte tymi zakażeniami – mówił kapłan.

Rzym pozostaje stosunkowo bezpieczny – kontynuował.

– Tutaj nie osiągnęliśmy jeszcze liczby 500 osób zarażonych, co na 3,5 milionowe miasto jest rzeczywiście znakiem budzącym nadzieję, że może tutaj dzięki tym krokom, które zostały podjęte wcześniej niż tam, gdy wybuchła choroba na północy Włoch, być może uda się zapobiec tak gwałtownemu rozprzestrzenianiu się wirusa. Gdy chodzi o kościoły, to był jeden dzień, kiedy wszystkie kościoły pozostawały zamknięte, ale już na drugi dzień decyzja została zmieniona i przynajmniej kościoły parafialne zostały otwarte dla wiernych. Nasz kościół pod wezwaniem świętego Alfonsa Marii de Liquori, Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Rzymie, jest otwarty codziennie przez dwie godziny – od godz. 10.00 do godz. 12.00. Bazylika Matki Bożej Większej jest otwarta przez cały dzień i ci, którzy znajdą się w tej okolicy i mogą z jakiś powodów się przemieszczać, mogą spokojnie do niej przyjść, pomodlić się a nawet skorzystać z sakramentu pojednania czy przyjąć Komunię Świętą – poinformował o. Piotr Andrukiewicz CSsR.

Także w innych kościołach, jeśli wierni o to poproszą, mogą przystąpić do Komunii Świętej – wskazał.

– Oczywiście z zachowaniem wszelkich środków ostrożności. Te środki ostrożności są zachowywane również wewnątrz wspólnot. Tak duża wspólnota jak nasza – 70 osobowa – także musi zachowywać środki bezpieczeństwa nie tylko na zewnątrz ale i wewnątrz. To znaczy, staramy się zachowywać zawsze metrowy dystans między sobą, także w refektarzu, siedząc po dwóch przy stołach czy też w kaplicy odprawiając Mszę świętą. Mamy nadzieję, że sytuacja będzie zmieniała się na lepsze dzięki temu, że obywatele, mieszkańcy miasta w tej chwili wykazują się bardzo dużą odpowiedzialnością i rzeczywiście nie widać już ludzi, którzy bez potrzeby chodziliby, przemieszczali się po mieście. Mamy nadzieję, że to pomoże, żeby ta epidemia, przynajmniej tutaj w Rzymie, mogła być szybko powstrzymana – podsumował zakonnik.

radiomaryja.pl

drukuj