fot. MGMiŻŚ

[TYLKO U NAS] Min. M. Gróbarczyk: Mamy tak trudną sytuację na Bałtyku, że sami rybacy mówią o wprowadzeniu drastycznych zahamowań kwoty połowowej dorsza

Bałtyk wschodni jest dla nas zasadniczy, jeśli chodzi o połowy, ale z drugiej strony tutaj mamy tak trudną sytuację, że sami rybacy mówią, iż powinny być wprowadzone drastyczne zahamowania kwoty połowowej, a przede wszystkim właśnie wstrzymania połowów. (…) Nasza kwota, którą mamy (…) w tym roku została wyłowiona w wysokości 50 proc. i nie z tego powodu, że były trudne warunki meteorologiczne czy też rybacy nie wypływali. Po prostu w tych siatkach niewiele można dzisiaj znaleźć – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

Obecny rozwój sytuacji w kwestii dorsza na Bałtyku nie jest żadnym zaskoczeniem – podkreślił Marek Gróbarczyk.

– Od wielu lat apelowaliśmy i monitowaliśmy – ja będąc jeszcze europosłem – do Komisji Europejskiej o zmianę tej polityki, która była całkowicie pozbawiona sensu, bo jakiż sens miało z jednej strony wprowadzanie restrykcyjnej polityki w zakresie połowów dorsza, a z drugiej strony podnoszenie kwot na gatunki, którymi żywi się ten dorsz, a więc szproty czy śledzie. Było też zupełnie nieuzasadnionym to, że KE zrezygnowała z ochrony tarlisk, czyli obszarów ochronnych, a więc tam, gdzie ma się ten dorsz reprodukować, gdzie rzeczą naturalną było dla rybaków, że w miesiącach lipcu i sierpniu nie poławiali, bo to jest proces i okres reprodukcji dorsza. To wszystko zostało przez KE zlikwidowane – o zgrozo – wbrew rybakom, którzy sami wnosili, że to jest podstawa rybołówstwa – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Aby Bałtyk stał się bogatym łowiskiem i dawał miejsca pracy, trzeba wprowadzić kompleksową i długofalową politykę – wskazał minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.

– Długofalowe zaprzestanie połowów na obszarach tarlisk, przede wszystkim w obszarze połowów przemysłowych, a z drugiej strony wprowadzenie programów osłonowych dla tych najdrobniejszych rybaków, którzy mają największy problem z utrzymaniem swojej działalności – bo już przecież w obszarach przybrzeżnych tego dorsza nie ma – jest dla nas podstawowym zadaniem i zobowiązaniem. Z drugiej strony, nie czekając na decyzję KE, już wprowadzamy specjalne dopłaty (które będą uruchamiane w tym roku) w zakresie zaprzestania połowów dorsza w ramach działań prośrodowiskowych tak, aby rybacy mieli to zabezpieczenie finansowe właśnie na okres wyłączenia ich z połowów – przypomniał szef resortu.

Polskie kwoty połowowe dorsza są większe niż na Bałtyku zachodnim – zwrócił uwagę polityk.

– Bałtyk wschodni jest dla nas zasadniczy, jeśli chodzi o połowy, ale z drugiej strony tutaj mamy tak trudną sytuację, że sami rybacy mówią, iż powinny być wprowadzone drastyczne zahamowania kwoty połowowej, a przede wszystkim właśnie wstrzymania połowów, bo oni po prostu nic już nie wyciągają w swoich siatkach. Nie mogą z tego tytułu prowadzić działalności. Zresztą nasza kwota, którą mamy, przyznana przez Komisję Europejską, w tym roku została wyłowiona w wysokości 50 proc. i nie z tego powodu, że były trudne warunki meteorologiczne czy też rybacy nie wypływali. Po prostu w tych siatkach niewiele można dzisiaj znaleźć. Dlatego z jednej strony tak gorący apel do KE, a z drugiej strony to zdeterminowanie w celu faktycznie odbudowy Morza Bałtyckiego, a nie tylko i wyłącznie tworzenie takich właśnie populistycznych, chwilowych rozwiązań – zaznaczył.

Marek Górbarczyk odniósł się również do kwestii przekopu na Mierzei Wiślanej. W jego ocenie to szansa dla Polski wschodniej na rozwój gospodarczy na nowych polach.

– To jest jedyna szansa dla Polski wschodniej, jeśli chodzi o stworzenie swobodnego dostępu do Morza Bałtyckiego i rozpoczęcie takiej aktywności gospodarczej w zupełnie nowym obszarze, a więc przeładunkowym, nowe grupy towarowe, nowi klienci, nowe kontakty i nowy szlak transportowy, bo przecież Via Carpatia będzie miała swoje naturalne zakończenie właśnie w tym porcie. Dlatego też nie mamy żadnych wątpliwości co do zasadności tej inwestycji, nie mówiąc już o kwestiach bezpieczeństwa, bo przecież dostęp do Zalewu Wiślanego jest kontrolowany bezpośrednio przez Moskwę i myślę, że to jest już chyba najwyższa pora, abyśmy z tym jednak skończyli – powiedział minister.

Cała rozmowa z ministrem Markiem Gróbarczykiem w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj