fot. PAP/Piotr Nowak

[TYLKO U NAS] E. Siemaszko: Jest wiele do zrobienia w szkołach i uniwersytetach pod kątem wiedzy o rzezi wołyńskiej

Wiedza o rzezi wołyńskiej powoli dociera do społeczeństwa. W porównaniu z 2000 rokiem stopień świadomości jest bardzo daleko posunięty. Wciąż jednak jest wiele do zrobienia, przede wszystkim w obszarze edukacji szkolnej. Tu zbrodnia wołyńska nie jest wystarczająco przedstawiana. Na poziomie akademickim również można mieć zastrzeżenia – powiedziała Ewa Siemaszko, badacz zbrodni wołyńskiej, w czwartkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Zbrodnia wołyńska to ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich, przy wsparciu miejscowej ludności, wobec mniejszości polskiej. Ewa Siemaszko wyjaśniła, że było to spowodowane chęcią „usunięcia Polaków ze wspólnie zamieszkałych ziem”.

– W świetle konwencji o zapobieganiu karaniu zbrodni ludobójstwa uchwalonej w 1948 r. przez ONZ motyw ten kwalifikuje rzeź do zbrodni ludobójstwa. Ukraińcy nie ukrywali motywu narodowościowego. Wprost mówili swoim ofiarom, że chcą je zabić z powodu bycia Polakami. Celem było stworzenie Ukrainy dla Ukraińców. (…) Zbrodnia była zaplanowana i zorganizowana przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów. Początki koncepcji sięgają drugiej połowy lat 30. W materiałach założycielskich organizacji były sformułowania mówiące, że przyszłe państwo powinno być tylko dla Ukraińców. Żeby do tego doprowadzić, musiały zaistnieć do tego odpowiednie warunki. One ujawniają się w czasie wielkich konfliktów. W latach 30. rozpoczęła się także wielka propaganda, która nasiliła się pod okupacją niemiecką. (…) Osoby nie będące przekonane do atakowania Polaków, byli do tego zmuszani terrorem. Gdyby nie działalność ukraińskich nacjonalistów, do zbrodni by nie doszło – powiedziała historyk.

Badacz zbrodni wołyńskiej podkreśliła, że „okrucieństwo rzezi wołyńskiej przybrało charakter masowy. Nie było miejscowości, w której Polacy nie byliby zamordowani w straszliwy sposób”.

– Ludzie bardziej bali się znęcania się aniżeli samej śmierci. Oni modlili się o to, żeby zginąć od kuli, a nie od różnych narzędzi gospodarskich. Ciężko odpowiedzieć, dlaczego było takie okrucieństwo. Można się tu dopatrywać wpływów satanistycznych, bo ludzie zostali wciągnięci do takiej brutalności, w której znajdowali satysfakcję w zadawaniu cierpienia – zaznaczyła.

Ewa Siemaszko powiedziała, że „wiedza o rzezi wołyńskiej powoli dociera do społeczeństwa. W porównaniu z 2000 rokiem stopień świadomości jest bardzo daleko posunięty”.

– Są środowiska, do których to nie dotarło, ale do nich nie docierają również inne fragmenty naszej historii. Jest wiele do zrobienia, przede wszystkim w obszarze edukacji szkolnej. Tu zbrodnia wołyńska nie jest wystarczająco przedstawiana, również na poziomie akademickim można mieć zastrzeżenia. Natomiast w mediach było dużo materiałów nt. zbrodni wołyńskiej. Jeżeli ktoś był nastawiony na zapoznawanie się z przeszłością narodu polskiego, to miał możliwości nabycia podstawowej wiedzy – wskazała gość „Aktualności dnia”.

W Parku Pamięci Narodowej w Toruniu powstała lista sprawiedliwych Ukraińców, którzy zachowali się jak trzeba. Upamiętnionych jest blisko 500 osób. One w czasie rzezi wołyńskiej ratowały Polaków.

– Znanych z nazwiska jest 294 Ukraińców. Nie znamy nazwisk około 150 ludzi, którzy zostali zapamiętani przez świadków. Nie są to oczywiście wszyscy. Minęło kilkadziesiąt lat. Zbierane dane nie są więc pełne. Świadkowie też nie o wszystkim mogli wiedzieć. Dla Ukraińców to także był bardzo ciężki czas, gdyż podlegali oni terrorowi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Byli surowo karani za jakąkolwiek pomoc Polakom, włączając w to śmierć. Ich heroizm jest dla nas wielką wartością – podkreśliła badacz zbrodni wołyńskiej.

Cała rozmowa z Ewą Siemaszko dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj