fot. twitter.com/AgropolskaPL

[TYLKO U NAS] Dr n. wet. M. Welz: Jeżeli nie będziemy dostarczać mięsa z uboju rytualnego, to zrobi to ktoś inny. Albo ubijając własne bydło i  drób, albo korzystając z wywozu od nas zwierząt i ubijając je poza granicami naszego kraju

Popyt i podaż nie mają nigdy próżni. Jeżeli nie będziemy dostarczać mięsa z uboju rytualnego, to zrobi to ktoś inny. Albo ubijając własne bydło i własny drób, albo też korzystając z wywozu od nas zwierząt i ubijając je poza granicami naszego kraju. De facto ubój zwierząt się odbędzie, tylko ktoś inny będzie miał z tego korzyści – mówił dr n. wet. Mirosław Welz, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii, w piątkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.  

Rolnicy są krytyczni wobec „Piątki dla zwierząt”. Ustawa uderza nie tylko w hodowców zwierząt na futra, ale w wiele innych branż rolniczych. Swój sprzeciw rolnicy wyrazili przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości przy ulicy Nowogrodzkiej. Stamtąd wyruszyli przed Sejm, gdzie kontynuowali protest. [czytaj więcej]

Do konsekwencji zmian w ustawie o ochronie zwierząt, zwłaszcza o zapisie dotyczącym zakazu uboju rytualnego na eksport, odwołał się dr n. wet. Mirosław Welz.

– Ubój rytualny i ubój tradycyjny niewiele się różnią. Ubój zwierząt, czyli zabicie w celu pozyskania mięsa, żywności z zabijanych zwierząt, jest w każdym przypadku związany z mniejszym lub większym cierpieniem zwierząt. (…) Pracowałem w ubojniach zwierząt gospodarskich. Gdyby rzeźnie miały ściany ze szkła, mielibyśmy okazję zobaczyć, że zwierzęta są ubijane, aby stanowiły naszą żywność. Ubój rytualny to rodzaj uboju, w którym nie ma ogłuszenia. Natomiast samo zabicie zwierzęcia jest procesem szybkim i prowadzi do bardzo szybkiego wykrwawienia przez przecięcie żył i tętnic szyjnych, niedotlenienia i małej podaży krwi do mózgu. Stąd też świadome cierpienie przy uboju rytualnym nie jest długie, ale jest relatywnie dłuższe niż to przy ogłuszeniu. Ocenić to można na podstawie badań, które były prowadzone, czy cierpienie jest większe. Świadome cierpienie jest porównywalne w jednym i drugim uboju – powiedział  gość TV Trwam.

Obecnie zakaz uboju rytualnego występuje w wielu państwach Unii Europejskiej.

– Zakaz uboju rytualnego w czystej postaci występuje w Wielkiej Brytanii, która już nie jest w Unii Europejskiej. Większość krajów UE zezwala na ubój rytualny. Ustawa, o której mowa, ogranicza ubój do wspólnot religijnych wyłącznie krajowych narodowych, czyli wspólnot religijnych muzułmańskich i żydowskich w Polsce. To jest istotny problem, bo eksport mięsa pozyskanego z uboju rytualnego z Polski do krajów trzecich, zwłaszcza innych krajów świata, stanowi bardzo duży pakiet eksportu polskiej żywności. To są ilości milionów ton wysyłanego mięsa ubijanych zwierząt i to są ilości liczone w miliardach euro w skali roku, wielu miliardach euro, jeżeli chodzi zarówno o eksport mięsa drobiowego z uboju rytualnego, jak i mięsa wołowego. Ten pakiet eksportu oceniany w przypadku drobiu i wołowiny jest na 20 i 40 proc. całkowitego eksportu – podkreślił zastępca Głównego Lekarza Weterynarii. 

Ekspert wskazał, że brak eksportu wpłynie na cały sektor rolno- przemysłowy.

– To będzie spory ubytek dla naszego eksportu z jednej strony, po wtóre to będzie spory ubytek dla dochodu Skarbu Państwa z tego tytułu, a po trzecie to będzie brak stymulacji produkcji pierwotnej, a więc produkcji bydła i drobiu, bo będzie mniejsze zapotrzebowanie na eksport o tę ilość, która w tej chwili jest eksportowana do krajów trzecich z uboju rytualnego. (…) Popyt i podaż nie mają nigdy próżni. Jeżeli my nie będziemy dostarczać mięsa z uboju rytualnego, to zrobi to ktoś inny. Albo ubijając własne bydło i własny drób, albo też korzystając z wywozu od nas zwierząt i ubijając je poza granicami naszego kraju. De facto ubój zwierząt się odbędzie, tylko ktoś inny będzie miał z tego korzyści – wskazał dr n. wet. Mirosław Welz.

Gość programu „Polski punkt widzenia” zaakcentował, że jest to realne zagrożenie dla interesów ekonomicznych państwa, a także dla polskiej wsi.

– W zakresie zakazu uboju rytualnego najbardziej skorzystają kraje Europy, które są producentem wołowiny i mięsa drobiowego, które z nami konkurują. Trudno w tej chwili ocenić, kto by zajął miejsce Polski jako eksportera, ale to natychmiast w przypadku wejścia w życie w tym zakresie przepisów się okaże – zaznaczył zastępca Głównego Lekarza Weterynarii. 

„Piątka dla zwierząt” autorstwa Prawa i Sprawiedliwości zakazuje również hodowli zwierząt na futra. Należy pamiętać, że wielu rolników wzięło pożyczki, by założyć takie właśnie hodowle w Polsce.

– Na większości ferm w Polsce zwierzęta są utrzymywane zgodnie ze standardami i wymaganiami weterynaryjnymi, które narzuca nam prawo wspólnotowe unijne i przepisy krajowe. Oczywiście norka jest z natury zwierzęciem wolnożyjącym, dzikim i jest utrzymywana w warunkach nietypowych dla swojego behawioru. Natomiast trudno na podstawie jednostkowych doniesień, filmów czy zdjęć mówić o cierpieniu całej populacji norek na fermach w Polsce. (…) Opieka nad norką wymaga dobrej obsługi ludzi, którzy się tym zajmują – czy to jest właściciel fermy, czy osoby wynajęte. Norka jako zwierzę, które jest zwierzęciem dzikim, wymaga stałej uwagi i to jest ważne. Wszelkie problemy na ogół wynikają z niewłaściwej albo niezbyt częstej pielęgnacji, jakiej wymaga ten gatunek. Oczywiście tendencja w Europie, co do tego sektora, jest tendencją wygaszającą tę produkcję. Jednak kraje, które się z tego wycofują idą w kierunku kilkuletniego okresu wycofywania się i rekompensat – podsumował zastępca Głównego Lekarza Weterynarii.   

radiomaryja.pl

drukuj