fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Dr J. Wiśniewski: Każde igranie ogniem w przypadku wschodniej Ukrainy może zakończyć się poważniejszym konfliktem oraz wymknięciem się sporu spod kontroli

Każde igranie ogniem w przypadku wschodniej Ukrainy może zakończyć się poważniejszym konfliktem oraz wymknięciem się sporu spod kontroli. Może to prowadzić do rzeczy, które trudno sobie obecnie wyobrazić. To może być konflikt, który rozleje się nie tylko na wschodnią Ukrainę, ale może objąć swoim zasięgiem obszary położone między Mołdawią a Ukrainą – powiedział dr Jan Wiśniewski, historyk, wykładowca WSKSiM i koordynator Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Toruniu, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Prezydent Rosji Władimir Putin wygłosił w środę doroczne orędzie do Dumy Państwowej, w którym jasno wskazał, że Rosja odpowie na każdą groźbę. Więcej [tutaj].  Sprawę skomentował dr Jan Wiśniewski.

– Myślę, że jest to rozgrywka bardziej skomplikowana. Władimir Putin we wczorajszym przemówieniu do Dumy Państwowej jasno dał do zrozumienia – językiem mimo wszystkim dość dyplomatycznym – iż Rosja będzie prowadziła politykę bez oglądania się na inne kraje światowe. Chodziło głównie o Europę Zachodnią i Stany Zjednoczone. Mówił o czerwonej linii, że jej przekroczenie może zaowocować podjęciem przez Rosję bardzo ostrych kroków. Zastrzegł sobie, iż będzie to odpowiedź, która może niektórych zaskoczyć – wskazał gość Radia Maryja.

Zaostrza się sytuacja na wschodzie Ukrainy. Konflikt może przełożyć się na dalsze zawirowania w światowej geopolityce.

– Każde igranie ogniem w przypadku Donbasu, wschodniej Ukrainy, może zakończyć się poważniejszym konfliktem oraz wymknięciem się sporu spod kontroli. Może to prowadzić do rzeczy, które trudno sobie obecnie wyobrazić. To może być konflikt, który rozleje się nie tylko na wschodnią Ukrainę, ale może objąć swoim zasięgiem obszary położone między Mołdawią a Ukrainą – powiedział koordynator Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Toruniu.

Napięta sytuacja na linii Ukraina-Rosja przypomina działania rosyjskie z 2008 roku wobec Gruzji.

– Dzięki interwencji prezydenta Lecha Kaczyńskiego i prezydentów krajów Europy Środkowo-Wschodniej Gruzji udało się utrzymać niepodległość. Gdyby nie interwencja prezydentów w 2008 roku, to wojna, która zaczęła niekorzystnie przebiegać dla Gruzji, mogła zakończyć się opanowaniem całego kraju przez wojska rosyjskie. Prawdopodobnie powstałby wtedy rząd, który byłby prorosyjski, a Gruzja de facto weszłaby w orbitę wpływów rosyjskich. Pamiętam stwierdzenie naszego prezydenta, który mówił, że jesteśmy tam z prezydentami krajów Europy Środkowej, ponieważ rozumiemy, iż „dzisiaj może być Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później nawet Polska” – oznajmił dr Jan Wiśniewski.

Kilka dni temu Czechy wydaliły 18 rosyjskich dyplomatów w związku ze śledztwem dot. wybuchu w składzie amunicji w 2014 roku [Czytaj więcej]. W ramach retorsji Federacja Rosyjska wydaliła 20 czeskich dyplomatów [Więcej tutaj]. Władze Republiki Czeskiej zamierzają więc wydalić kolejnych rosyjskich dyplomatów.

– Dzisiaj doszło do aresztowania kilku osób w Republice Czeskiej, które miały werbować ochotników do walki w Donbasie po stronie separatystów. Dzisiejsza akcja jest jednym z elementów twardej postawy Pragi (…). Czesi, dzięki swoim służbom, wiedzą o różnych nieprzyjaznych krokach Federacji Rosyjskiej i wyciągnęli wnioski. Trzeba powiedzieć, że i Polska i Słowacja wspierają Pragę. To dotyczy nie tylko Republiki Czeskiej, ale także krajów nadbałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii – mówił historyk.

Gość „Aktualności dnia” odniósł się ponadto to braku działań Normandzkiej Czwórki (Niemcy, Francja, Ukraina, Rosja) zmierzających do zakończenia konfliktu w Donbasie. Dr Jan Wiśniewski wskazał, że Niemcy skupiają się na wyborach nowego kanclerza, a prezydent Francji Emmanuel Macron nie chce prowadzić twardej polityki wobec Rosji. Pytanie, co w takiej sytuacji powinna zrobić Polska?

– W tej sytuacji Polska musi jasno definiować swoje poparcie dla Kijowa. Ponadto powinniśmy prowadzić bardzo aktywną politykę dyplomatyczną, czyli po prostu przekazywać informacje do stolic państw europejskich, naciskach na spotkania, seminaria i rozmowy, ażeby Unia Europejska wiedziała, co się dzieje. Nagłaśnianie tej sytuacji i zagrożenia ze strony Rosji jest bardzo ważne. Myślę, iż to jest główna siła Polski w byciu ambasadorem sprawy ukraińskiej w Europie Zachodniej – podkreślił.

Kolejna kwestia dotyczy tego, czy Polska powinna angażować się w ukraińskie problemy, skoro niepodległa Ukraina cały czas wstrzymuje polskie prace ekshumacyjne i coraz silniej gloryfikuje zbrodniarzy z UPA, o czym więcej [tutaj] 

– Stosunek Ukrainy do Polski w okresie rządów prezydenta Zełenskiego zmienił się trochę na plus, natomiast ostatnie miesiące rządów Petra Poroszenki były bardzo trudne. Ukraińcy chyba do końca nie wiedzą, w którym kierunku podążać, jeśli chodzi o politykę historyczną czy swoje międzynarodowe zapatrywania. W tym momencie sytuacja jest o tyle trudna, że o pewnych rzeczach możemy teraz zapomnieć. Myślę, iż wizyta prof. Zbigniewa Rau w Kijowie pokazała, iż jesteśmy przyjaciółmi Ukrainy w tym przypadku. Jeśli chodzi o historię, są pewne sprzeczności, o których trzeba pamiętać i rozmawiać. Nie można robić tego, jak w 90. latach, że my zaczęliśmy to spychać, mówiąc, iż Ukraina kiedyś do tego wróci. Nie ma takich kwestii, które są na później. W polityce międzynarodowej o pewnych faktach trzeba rozmawiać – podsumował dr Jan Wiśniewski.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem dr. Jana Wiśniewskiego można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj