fot. PAP/EPA

W. Putin grozi „asymetryczną reakcją” na próby zaszkodzenia interesom Rosji

Każdy, kto grozi Rosji, będzie tego żałował – podkreślał w  dorocznym orędziu prezydent Władimir Putin. W przemówieniu nie odniósł się jednak do kwestii związanej z Aleksiejem Nawalnym ani sytuacji na granicy z Ukrainą.

Przed orędziem Władimira Putina w mediach pojawiały się spekulacje co do jego treści. Wielu komentatorów przypuszczało, że prezydent Rosji odniesie się do sytuacji na granicy z Ukrainą i wprost powie, dlaczego od tygodni trwa tam koncentracja wojsk. Niestety takiego komentarza nie było. Wręcz przeciwnie – Władimir Putin powiedział, że chce dobrych relacji z całym światem.

– Naprawdę nie chcemy palić mostów, ale jeśli ktoś postrzega nasze dobre intencje jako obojętność lub słabość, a sam zamierza ostatecznie spalić, a nawet wysadzić te mosty, to powinien wiedzieć, że reakcja Rosji będzie asymetryczna, szybka i twarda – mówił rosyjski przywódca.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaprosił Władimira Putina do Donbasu, aby pokazać mu, jak w rzeczywistości wygląda jego wizja pokoju.

– Panie Putin, jestem gotów pójść jeszcze dalej i zapraszam na spotkanie w dowolnym miejscu na ukraińskim Donbasie, gdzie trwa wojna – oznajmił ukraiński prezydent.

Władimir Putin jeszcze nie odpowiedział na zaproszenie.

– Przyjęto pewną strategię przemilczenia – jak to nazywa prezydent Putin – niemieckiego pacjenta – zauważył politolog Jarosław Komorniczak.

Społeczność międzynarodowa oczekiwała również, że Putin poruszy kwestię związaną z Aleksiejem Nawalnym. W mediach pojawiają się informacje, że jest on w bardzo ciężkim stanie. Stany Zjednoczone zapowiedziały, że jeśli przez politykę Władimira Putina Aleksiej Nawalny umrze, to Rosja zostanie pociągnięta do odpowiedzialności. Jednak Władimir Putin na taką ewentualność ma przygotowany plan awaryjny.

– Ci, którzy zorganizują jakiekolwiek prowokacje zagrażające naszym podstawowym interesom bezpieczeństwa, będą żałować swoich działań – zagroził prezydent Federacji Rosyjskiej.

Jak zapowiedział, reakcja będzie wówczas asymetryczna.

– Być może to jest zapowiedź jakiegoś działania chociażby w kwestii wydalenia dyplomatów o szerszym zasięgu niż zasięg równy działaniom, które są podejmowane przeciwko Rosji – powiedział Jarosław Komorniczak.

Wydarzeniom w Rosji i na Ukrainie bacznie przygląda się Polska. Prezydent Andrzej Duda uczestniczył dziś w odprawie z dowódcami armii i szefami służb.

– Sytuacja na Ukrainie jest poważna. Wymaga współdziałania sojuszników w ramach NATO, ale również naszych partnerów w regionie – mówił szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch.

Stany Zjednoczone nie wykluczają nałożenia kolejnych sankcji. Jednak mimo rosnących napięć, społeczność międzynarodowa jest gotowa do dialogu z Rosją. Pytanie tylko, czy tego rzeczywistego dialogu chce Władimir Putin?

TV Trwam News

drukuj