fot. TV Trwam

[TYLKO U NAS] Dr J. Wiśniewski: Dialog z Sowietami został zakończony po tym, jak potraktowano żołnierzy AK na Kresach Wschodnich

Działanie sowietów było fałszywe. W 1945 r. polskie władze komunistyczne obiecały amnestię, co powtórzono w 1947 roku. Po tym roku nie zdarzały się większe wyjścia z konspiracji, dlatego że wiedziano, że to gra i nie ma żadnej dobrej woli ze strony komunistów. Dialog został zakończony w 1944 r. po tym, jak Sowieci potraktowali żołnierzy Armii Krajowej na Kresach Wschodnich – powiedział dr Jan Wiśniewski, historyk, w poniedziałkowym programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

1 marca obchodzony był Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. [czytaj więcej]  Dr Jan Wiśniewski wyjaśnił, że najważniejszym powodem powrócenia żołnierzy do walki po zakończeniu II wojny światowej „było rozpoczęcie terroru sowieckiego przeciwko ludności polskiej na Kresach Wschodnich”.

– Był on także wymierzony przeciwko wszelkim grupom zbrojnym, które nie uznawały Moskwy za swojego mocodawcę. Sytuacja była szczególnie widoczna na terenie Wileńszczyzny, Nowogródczyzny i Grodzieńszczyzny. Na tym obszarze terror był niesamowity. Nie tylko „polowano” na żołnierzy Armii Krajowej. Weźmy np. akcję „Ostra Brama”. Najpierw walczono wspólnie – żołnierze sowieccy z żołnierzami Armii Krajowej, ale po walce polskie oddziały zostały okrążone, większość żołnierzy wcielono do Ludowego Wojska Polskiego, a oficerów rozstrzeliwano albo zsyłano na Syberię lub do Kazachstanu. Nie było to tylko przeciwko AK czy Narodowym Siłom Zbrojnym. Tyczyło się to także ludności cywilnej – brutalne represje, kilkadziesiąt tysięcy Polaków deportowano. Ten okres to był terror – podkreślił historyk.

Kierownik Zakładu Polityki Międzynarodowej w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej przytoczył słowa Winstona Churchilla, który powiedział, że sprzymierzy się z nawet z samym diabłem, żeby pokonać Niemcy. Było to po  ataku III Rzeszy na Związek Radziecki.

– Dla Brytyjczyków, Amerykanów system komunistyczny był diabłem, był wrogi każdej demokratycznie myślącej społeczności. Polacy w okresie międzywojennym bardzo dużo słyszeli o czystkach w Armii Czerwonej, o głodzie na Ukrainie, a także o represjach, które spotykały naród sowiecki od swoich władz. Polacy nauczeni tym doświadczeniem próbowali nawiązać kontakty, ale wiedzieli, że jest to skazane na porażkę. (…) Działanie sowietów było fałszywe. W 1945 r. polskie władze komunistyczne obiecały amnestię. Dla żołnierzy po kilku latach wojny była to obietnica, która mogła przywrócić normalne życie. Ponad 20 tys. członków konspiracji uwierzyło w zapewnienia. W 1947 r. powtórzono to samo – wtedy prawie 50 tys. żołnierzy wyszło z konspiracji. Po tym roku nie zdarzały się większe wyjścia z konspiracji, dlatego że wiedziano, że to gra i nie ma żadnej dobrej woli ze strony komunistów. Dialog został zakończony w 1944 r. po tym, jak Sowieci potraktowali żołnierzy AK na Kresach Wschodnich – zauważył koordynator Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Toruniu.

Pojawiają się głosy naukowców czy publicystów, którzy przypisują Żołnierzom Wyklętym działania antysemickie. Dr Jan Wiśniewski powiedział, że przypadków antysemityzmu „było bardzo mało”.

– Po pierwsze, zaangażowanych (w działania antykomunistyczne – red.) było od 160 do nawet 300 tys. osób. Zbrojne podziemie też nie było jednolite – byli tam żołnierze AK, NSZ czy innych grup reprezentujących różne poglądy. Po drugie, sytuacja po II wojnie światowej określana jest przez niektórych jako „Dziki Wschód”. Oprócz oddziałów partyzanckich było bardzo dużo grup uzbrojonych, które zajmowały się rabunkiem. One często nie patrzyły na przekonania ludzi, tylko działały w sposób awanturniczy. Po trzecie, duża część aparatu komunistycznego była złożona z osób pochodzenia żydowskiego. W zetknięciu się z władzą komunistyczną były różne reakcje. Po czwarte, kiedy po kilku latach ktoś doznał krzywd różnego rodzaju, żołnierze działali w sposób bezwzględny, chcąc np. zdobyć żywność. (…) Były przypadki antysemityzmu, ale były one nieliczne. Natomiast wszystkie struktury potępiały tego typu czyny – zwrócił uwagę wykładowca WSKSiM.

radiomaryja.pl

drukuj