fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Dr J. Wiśniewski o Bitwie Warszawskiej: Bolszewicy szli od sukcesu do sukcesu i po raz pierwszy spotkali się z tak zaciekłym oporem, i przegrali

Trzeba powiedzieć, że o ile komuniści odnosili sukcesy w wojnie domowej, bo przecież to był już rok 1920, czyli po pokonaniu największego przeciwnika na Wschodzie – armii admirała Aleksandra Kołczaka, która był nadzieją Białych i Aliantów, że Biała Rosja się odrodzi. […] Tak naprawdę bolszewicy szli od sukcesu do sukcesu i po raz pierwszy spotkali się z tak zaciekłym oporem, i przegrali – mówił dr Jan Wiśniewski, historyk, koordynator Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Toruniu, w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

Doktor Jan Wiśniewski podkreślił, że Cud nad Wisłą uznawany jest za jedną z najważniejszych bitew w historii świata.

– Edgar Vincent D’Abernon, ambasador brytyjski w Berlinie, pisząc książkę o różnych decydujących bitwach świata, postanowił uzupełnić pozycje swojego kolegi, który napisał o 15 decydujących bitwach w dziejach świata o 3 kolejne i między innymi jako 18 decydująca bitwa znalazła się właśnie Bitwa Warszawska, zwana Cudem nad Wisłą. Ta bitwa dla tego Brytyjczyka miała kolosalne znaczenie. To już było w okresie międzywojennym. On zdawał sobie sprawę, że ta bitwa miała wpływ nie tylko na los Polski i zachowanie niepodległości, ale również wywarła olbrzymi wpływ na całą Europę – wskazał gość TV Trwam.

Bitwa Warszawska ostudziła zapędy bolszewików, którzy wcześniej odnosili sukcesy w wojnie domowej.

– Trzeba powiedzieć, że o ile komuniści odnosili sukcesy w wojnie domowej, bo przecież to był już rok 1920, czyli po pokonaniu największego przeciwnika na Wschodzie – armii admirała Aleksandra Kołczaka, która był nadzieją Białych i Aliantów, że Biała Rosja się odrodzi. […] Tak naprawdę bolszewicy szli od sukcesu do sukcesu i po raz pierwszy spotkali się z tak zaciekłym oporem, i przegrali – mówił dr Jan Wiśniewski.

Społeczeństwo polskie zdawało sobie sprawę z zagrożenia płynącego ze strony bolszewickiej Rosji – podkreślił gość „Rozmów niedokończonych”.

– To z jednej strony historia, a konkretnie tereny Królestwa Kongresowego, tak zwanej Kongresówki. Pamięć o tłumienia powstań była w dalszym ciągu żywa, tylko chyba nie do końca zdawano sobie sprawę, że ten terror w nowym wydaniu będzie jeszcze gorszy. Polscy uciekinierzy, repatrianci, którzy wracali z Rosji i przywozili te informacje (nie ma nic pewniejszego i bardziej przemawiającego do wyobraźni człowieka od relacji bezpośredniego świadka), które wpływały na postawę całego społeczeństwa – oznajmił historyk.

Polska mogła w tamtym czasie liczyć na dosyć ograniczone wsparcie ze strony Zachodu.

– Patrząc na ówczesne wydarzenia, trzeba stwierdzić, że wsparcia ze strony Aliantów – państw Ententy nie doświadczyliśmy zbyt dużo. Nasz premier Grabski, żeby uzyskać wsparcie ze strony państw zachodnich, poszedł na duży kompromis z Czechosłowacją, która tamtego czasu była pupilkiem Zachodu. Dyplomatycznie zaproponowano Linię Curzona. Kiedy usłyszał o tym Piłsudski, stwierdził, że stalibyśmy się małą republiką, która koncentrowałaby się tylko nad Wisłą – podsumował dr Jan Wiśniewski.

radiomaryja.pl

drukuj