fot. sxc.hu

Embargo napędza eksport… jabłek

Zakaz wwozu do Federacji Rosyjskiej naszego mięsa wieprzowego spowodował wzrost zamówień z Rosji na polskie jabłka. Bo tamtejsi odbiorcy obawiają się, że Kreml może rozszerzyć embargo na inne produkty żywnościowe, także owoce, i wolą się przed tym zabezpieczyć.

Początek roku nie był zbyt dobry dla eksporterów, bo zamówienia na polskie jabłka były mniejsze niż w poprzednim sezonie. Ale od kilku tygodni sytuacja się zmieniła, bo Rosjanie zwiększyli zamówienia i nasi sadownicy zaczęli opróżniać magazyny. Poseł Mirosław Mliszewski (PSL), prezes Związku Sadowników RP, nie ma wątpliwości, że wpływ na to ma paradoksalnie sytuacja na rynku mięsa. Rosja wprowadziła embargo na polską wieprzowinę w związku z wykryciem dwóch przypadków afrykańskiego pomoru świń u dzików. I jak to często wcześniej bywało, pojawiły się obawy, że zakaz przywozu do Rosji mięsa może zostać rozszerzony na inne produkty żywnościowe, w tym owoce.

– Jakieś nieoficjalne informacje, które się pojawiają także w rosyjskich mediach, że być może zafunkcjonuje embargo, spowodowały zwiększenie zakupów w Polsce – powiedział Maliszewski. Dodał, że widać to już od około dwóch tygodni.

Wzrost zamówień z Rosji spowodował, że w górę poszły także ceny jabłek – o 20-30 groszy na kilogramie. Obecnie, w zależności od gatunku, kilogram jabłek kosztuje w eksporcie od 1,20 do 1,80 zł. Te ceny są wciąż konkurencyjne wobec jabłek od zachodnich producentów.

Mirosław Maliszewski podkreśla, że jesteśmy głównym dostawcą jabłek na rynek rosyjski (z Polski pochodzi ponad 2/3 jabłek kupowanych przez Rosjan za granicą). Na drugim miejscu spośród unijnych producentów są Włochy, a na trzecim Belgia.

Wzrost obrotów na kierunku wschodnim daje nadzieję, że koniunktura na rynkach zagranicznych się utrzyma i eksport jabłek znowu będzie wysoki. Choć wielu ekspertów uważa, że nie uda się nam powtórzyć rekordowego wyniku z 2013 roku. W zeszłym sezonie eksport jabłek przekroczył 1 milion 200 tysięcy ton, za które zapłacono nam prawie 440 mln euro. Najwięcej kupiła od nas Rosja – 677 tys. ton o wartości ponad 256 mln euro – to ponad 56 proc. całego eksportu jabłek. Na Białoruś wywieźliśmy 145 tys. ton za 45,5 mln euro (12 proc. eksportu). Kolejni nasi znaczący partnerzy handlowi to Niemcy – prawie 67 tys. ton o wartości 18,3 mln euro (5,5 proc.), a nieco mniej jabłek kupili od nas Ukraińcy – 53,4 tys. ton o wartości 17,5 mln euro (4,3 proc.).

Ostatnia dekada była zresztą bardzo udana dla ekporterów. Jeszcze w 2004 roku wywieźliśmy za granicę tylko 400 tys. ton jabłek, a potem z roku na rok ta ilość rosła. To efekt tego, że zagraniczni konsumenci docenili nasze jabłka, ale swoje robiły też umiejętne kampanie promocyjne. Ponadto nasi eksporterzy cały czas szukają nowych rynków zbytu, aby się bardziej uniezależnić od gospodarczych skutków politycznych konfliktów. W tej chwili Polska zajmuje I miejsce na świecie w eksporcie jabłek – w 2013 roku wyprzedziliśmy Chiny – i ta sytuacja chyba się nie zmieni, bo Państwo Środka nie zamierza zwiększać dostaw swoich jabłek na zagraniczne rynki z powodu rosnącego spożycia wewnętrznego.

Krzysztof Losz

drukuj