fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej: Brak akredytowanych dziennikarzy powoduje, że opinia publiczna – szczególnie zagraniczna – dysponuje jedynie przekazem z mediów rosyjskich i białoruskich

Brak akredytowanych dziennikarzy w miejscach konfliktu powoduje, że opinia publiczna – szczególnie zagraniczna – dysponuje jedynie przekazem z mediów rosyjskich i białoruskich. One kształtują obraz tego, co dzieje się na granicy w absolutnie niekorzystny dla nas sposób, pokazując dzieci i kobiety, którym nie udziela się pomocy, a pomijając informacje, w jaki sposób te osoby znalazły się na granicy, jak zostały oszukane i jak jest ich niewielu w stosunku do liczby szturmujących naszą granicę. (…) Im dłużej opinię publiczną w Unii Europejskiej kształtują głównie obrazy i filmy rozsyłane przez Rosję i Białoruś, tym trudniej będzie wytłumaczyć, że nie jest to zwykły kryzys humanitarny – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja.

Na granicy Polski i Białorusi zaognia się sytuacja w związku z działaniami podejmowanymi przez reżim Aleksandra Łukaszenki. [czytaj więcej]

– W ostatnich dniach chyba wszystkich Polaków zszokowały zdjęcia tłumów migrantów atakujących naszą granicę z Białorusią. Armia młodych mężczyzn idących w kierunku naszego kraju budziła grozę, bo dla każdego myślącego człowieka było jasne, iż nie jest to grupa zwykłych ludzi, którzy uciekają przed niebezpieczeństwem, tylko agresywny i bojowo nastawiony tłum, przed którym naprawdę trudno będzie się obronić. Nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z rosyjską wojną hybrydową, w której ci niedoszli pseudouchodźcy i białoruskie państwo są narzędziami, a w której Kreml stosuje nowe i nieznane wcześniej środki oddziaływania na przeciwnika – mówiła dr Jolanta Hajdasz.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zwróciła się z podziękowaniem dla funkcjonariuszy broniących polskich granic.

– Wielka wdzięczność i szacunek dla naszej Straży Granicznej, wojska i policji, które do tej pory tak dobrze radzą sobie z powstrzymaniem białoruskich ataków. Wiele wskazuje na to, że musimy wszyscy przygotować się na jeszcze trudniejsze scenariusze – powiedziała.

Gość Radia Maryja wskazała, że w sytuacji „wojny hybrydowej” ogromną rolę odgrywają media.

– To one kształtują opinię publiczną, która jest tak ważna szczególnie w państwach o ustroju demokratycznym. Władza polityczna zależy od nastrojów społecznych praktycznie w bezpośredni sposób. Niestety w obecnym kryzysie część mediów popierających opozycję przyjęła rolę tzw. V kolumny, podważając autorytet naszych służb mundurowych i odwracając uwagę opinii publicznej od spraw naprawdę ważnych i istotnych. W sytuacji, gdy na granicy prowokacja goni prowokację, ogromne znaczenie ma to, czy przekaz, który towarzyszy medialnym doniesieniom, ilustrowany jest zdjęciem płaczącego dziecka, dziewczynki z kotem na rękach, czy zmarzniętych chłopaków śpiących na gołej ziemi w ciemnym lesie, czy też pokazujemy coś więcej np. mężczyznę, który dmucha dymem papierosowym w oczy chłopca, by zaczęły łzawić, lub pokazujemy także to, iż są dziennikarze, którzy rzucali dzieciom migrantów cukierki, by zrobić im bardziej dramatyczne ujęcia – zaakcentowała.

Dr Jolanta Hajdasz podkreśliła, że nadszedł czas na to, aby akredytowani dziennikarze mogli relacjonować wydarzenia rozgrywające się na granicy z Białorusią.

– W takiej sytuacji nie dziwi obowiązujący obecnie brak zgody władz Polski na nieograniczoną obecność dziennikarzy na terytorium objętym stanem wyjątkowym. Łatwo sobie wyobrazić, jak trudno byłoby bronić granicy w sytuacji, w której dzień w dzień pseudodziałacze różnych organizacji pozarządowych i wspierający ich politycy urządzaliby manifestacje czy protesty. Obecna sytuacja już się jednak zmieniła i wskazane jest, by na pełnej niebezpieczeństwa granicy znaleźli się także akredytowani dziennikarze, czyli ci, których tożsamość i profesjonalne wykonywanie zawodu dziennikarza jest potwierdzone, a za pracę, których bierze odpowiedzialność konkretna redakcja zajmująca się publikowaniem informacji – oznajmiła felietonistka.

– Brak akredytowanych dziennikarzy w miejscach konfliktu powoduje, iż opinia publiczna – szczególnie zagraniczna – dysponuje jedynie przekazem z mediów rosyjskich i białoruskich. One kształtują obraz tego, co dzieje się na granicy w absolutnie niekorzystny dla nas sposób, pokazując dzieci i kobiety, którym nie udziela się pomocy, a pomijając informacje, w jaki sposób te osoby znalazły się na granicy, jak zostały oszukane i jak jest ich niewielu w stosunku do liczby szturmujących naszą granicę. (…) Im dłużej opinię publiczną w Unii Europejskiej kształtują głównie obrazy i filmy rozsyłane przez Rosję i Białoruś, tym trudniej będzie wytłumaczyć, że nie jest to zwykły kryzys humanitarny, o jakim regularnie słyszymy od 2015 roku, tylko coś o wiele groźniejszego – podsumowała gość Radia Maryja.

Cały felieton z udziałem dr Jolanty Hajdasz z cyklu „Myśląc Ojczyzna” jest dostępny [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj