[TYLKO U NAS] D. Tarczyński: Największym zagrożeniem w Senacie jest możliwe spowolnienie naszej pracy

„Największym zagrożeniem w Senacie jest to, że nasza praca zostanie spowolniona, ale to nic nowego. Pamiętam, jak w grudniu 2015 roku chciano przerwać obrady Sejmu na kilkanaście dni, ponieważ posłowie Platformy chyba planowali wyjazd na narty, a przez to Polska straciłaby kilka miliardów złotych na szkolnictwo” – powiedział w rozmowie z redaktorem Radia Maryja poseł Prawa i Sprawiedliwości Dominik Tarczyński.

Poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych wzrosło o ponad 2 miliony głosów. Jak zaznaczył Dominik Tarczyński, jest to „jeszcze większym mandatem społecznym i demokratycznym”.

– Cieszę się, że spośród największych państw europejskich, to właśnie polski rząd zdobył najwięcej głosów. Mało się mówi o tym, jak rządy demokratyczne popierane są w społeczeństwach europejskich. W przypadku Grecji to było 17 proc., Irlandii – 25 proc., w Niemczech – 33 proc., a w Polsce 43,6 procent. To bardzo ważne także przez pryzmat europejski, ponieważ bardzo często nasz rząd był atakowany i podważano demokratyczny mandat Prawa i Sprawiedliwości do sprawowania władzy. Jest to istotne: po pierwsze, są to 2 miliony głosów więcej, a bardzo rzadko zdarza się, żeby rządy pod koniec swojej kadencji nie traciły. Po drugie, rządzimy samodzielnie, co jest bardzo istotne. Po trzecie, w tej perspektywie europejskiej mamy najwyższy wynik poparcia społecznego ze wszystkich rządów – powiedział polityk.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości odniósł się także do kwestii Senatu, zastanawiając się, „czy izba zadumy – jak zwykło się nazywać Senat – faktycznie tą izbą zadumy będzie”.

– Zobaczymy, czy wszystkie piękne uśmiechy, uściski, ta łagodność, którą prezentowano na plakatach wyborczych Platformy, faktycznie znajdzie odzwierciedlenie w Senacie. Mam co do tego wątpliwości. (…) Największym zagrożeniem jest to, że nasza praca zostanie spowolniona, ale to nic nowego. Pamiętam, jak w grudniu 2015 roku chciano przerwać obrady Sejmu na kilkanaście dni, ponieważ posłowie Platformy chyba planowali wyjazd na narty, a przez to Polska straciłaby kilka miliardów złotych na szkolnictwo, bo musimy szybko ustalać pewne ustawy, aby wypełnić umowy europejskie – wskazał.

– A więc na pewno będą próbowali nam szkodzić, szkodzić Polsce, ale daliśmy radę przez cztery ubiegłe lata, damy radę kolejne. Zobaczymy, jaka będzie decyzja poszczególnych senatorów – czy będą chcieli faktycznie zastanowić się nad przyszłością Polski, czy interesy partyjne będą ważniejsze – dodał.

W Koalicji Obywatelskiej mówi się o tym, że Grzegorz Schetyna powinien ustąpić z roli lidera ugrupowania. Poseł Dominik Tarczyński wskazał, że przy takiej zmianie „nic się nie zmieni”.

– Grzegorz Schetyna nie był żadnym liderem. Liderem nazywa się osobę, która faktycznie przewodzi i jest w stanie pociągnąć ten peleton. Tutaj mieliśmy do czynienia z przewodniczącym jakiejś partii, która przegrywa kolejne wybory. (…) Te porażki to nie tylko wina Schetyny, tylko całej Platformy, która prezentowała takie, a nie inne treści oraz ustawy. Nie sądzę, aby cokolwiek się zmieniło, jeżeli zmieni się przewodniczący. (…) Zbliżamy się do wyborów prezydenckich i na pewno będą szukali kandydata. Tak jakby trzeba było go szukać. To jest naturalne, że jest osoba, która może taką godność przyjąć, może być tym kandydatem, a nie trzeba go poszukiwać. Teraz szukają sobie kandydata na szefa partii, szukają sobie kandydata na prezydenta. Muszą faktycznie szukać. Myślę, że nie znajdą – mówił polityk.

 

radiomaryja.pl

drukuj