fot. pixabay.com

[TYLKO U NAS] B. Białecka o wpływie pandemii na rozwój dzieci: Warto zdać sobie sprawę z tego, że u dzieci między 6. a 8. rokiem życia następuje okres, kiedy bardzo boją się chorób i śmierci

To, co czują rodzice, bardzo mocno wpływa na emocje dzieci, szczególnie tych mniejszych w okresie wczesnoszkolnym – wyjaśniła Bogna Białecka, psycholog, redaktor portalu Rodzice.co, prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii, w poniedziałkowym programie „Stan bezpieczeństwa państwa” w TV Trwam.

Obowiązkowe maseczki oraz ograniczony kontakt to elementy, które towarzyszą nam w trakcie pandemii koronawirusa. Szczególnie dotkliwe są one jednak dla dzieci, dla których brak kontaktu z rówieśnikami oraz niezrozumienie nowej sytuacji wywołuje dodatkowy stres. Dlatego ważne jest, aby w odpowiedni sposób rozmawiać z najmłodszymi na temat bieżących wydarzeń.

– Warto zdać sobie sprawę z tego, że u dzieci między 6. a 8. rokiem życia następuje okres, kiedy bardzo boją się chorób i śmierci. Myślą o przemijaniu, śmierci i chorobach, przy czym w naturalnych okolicznościach te lęki dość szybko są wygaszane – wyjaśnia gość TV Trwam.

Psycholog zwraca uwagę, że obecnie jest to bardziej skomplikowane, ponieważ pandemia koronawirusa nie sprzyja wyeliminowaniu strachu przed śmiercią.

– Pierwszy problem, który się pojawia to potęgowanie lęku przez sytuację zewnętrzną. Dodatkowo mogą być one jeszcze mnożone przez postawę rodziców. To, co czują rodzice, bardzo mocno wpływa na emocje dzieci, szczególnie tych mniejszych w okresie wczesnoszkolnym (…). Dlatego jako dorośli musimy zadbać o swój stan emocjonalny i o to, aby nie żyć w stanie permanentnego lęku – radzi prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii.

Ekspert wskazuje, by ograniczyć śledzenie mediów, które szukają sensacji i wyolbrzymiają skalę koronawirusa. Dzięki temu ograniczenie strachu będzie łatwiejsze do zrealizowania.

– Jeżeli mówimy o ograniczeniach, starajmy się używać pozytywnych terminów. Nie straszmy dodatkowo dzieci, mówiąc, że jeśli czegoś nie zrobią, to wszyscy umrzemy. Lepiej tłumaczyć, że obecnie są dane zalecenia i musimy się do nich stosować – informuje redaktor portalu Rodzice.co.

Dodatkowym problemem są maseczki, które również ograniczają normalny kontakt. Dzieciom, które nie widzą całej twarzy rozmówcy, trudno jest odczytać intencje drugiej osoby.

– Z komunikatów niewerbalnych zostaje nam ton głosu i oczy. Brakuje nam całej mimiki większości twarzy. O ile dorośli i nastolatkowie są w stanie sobie z tym poradzić, ponieważ mają większe doświadczenie i uzupełniają sobie pewne informacje, to młodsze dzieci mają z tym problem. Widząc ludzi w maseczkach, nie uczą się prawidłowego odczytywania mowy ciała. W konsekwencji ma to bardzo zły wpływ na rozwój emocjonalny dzieci – mówi Bogna Białecka.

Zdaniem psychologa wpływ ten może zostać zniwelowany, jeżeli dziecko ma normalny kontakt z niezamaskowanymi twarzami, np. z rodzicami w domu. Jednak zdarzają się bardzo zalęknione osoby, które nawet w domu chodzą w maseczkach.

– W takiej sytuacji dziecko cały czas nie widzi rodzica, co będzie bardzo źle wpływało na jego rozwój – podkreśla redaktor portalu Rodzice.co.

 

radiomaryja.pl

drukuj