PAP/EPA

Trwają protesty na Białorusi

Wzrok całego świata skierowany jest na Białoruś. W niedziele kilkadziesiąt tysięcy ludzi zgromadziło się w Mińsku przed Pałacem Niepodległości, siedzibą prezydenta Białorusi.

Sytuacja na Białorusi jest nadal bardzo napięta. Każdego dnia pomimo represji mieszkańcy tego kraju wychodzą na ulice, by zamanifestować swój sprzeciw wobec rządów Alaksandra Łukaszenki. W niedziele kilkadziesiąt tysięcy Białorusinów wzięło udział w Marszu Jedności.

Rządzący od 26 lat Białorusią, ostatni dyktator Europy, choć osłabiony nie ma zamiaru ustępować przed protestującymi. Gwarantem władzy dla Alaksandra  Łukaszenki stał się aparat bezpieczeństwa, który w większości pozostał jemu wierny.

https://twitter.com/Luba_luba__/status/1302631554640945153

– Nie ma zamiaru ustępować. Te wszelkie deklaracje o reformie konstytucyjnej czy o referendum konstytucyjnym są taką taktyką, której głównym celem jest przeciągniecie sprawy w czasie – ocenił dr Andrzej Szabaciuk.

Alaksander Łukaszenka liczy także na pomoc Rosji.

– Coraz częściej wypowiada się ciepło i pozytywnie o Federacji Rosyjskiej. Ostatnio mówił o jednej, wspólnej Ojczyźnie od Brześcia po Władywostok – dodał politolog.

Obecna sytuacja Aleksandra Łukaszenki jest na rękę Rosji. Moskwa mogłaby się pozbyć Alaksandra Łukaszenki i zastąpić go bardziej uległym politykiem. Zauważył prof. Mikołaj Iwanow, historyk.

– Rosja zaineresowana jest wspólnym państwem albo całkowitym przyłączeniem Białorusi do Rosji – zwrócił uwagę profesor.

Tymczasem sytuacja wymknęła się spod kontroli.

– Moskwa nie spodziewała się, Putin nie spodziewał się, że te protesty będą tak szerokie, że na ulicy Mińska będzie wychodzić co piąty mieszkaniec tego miasta, że protesty obejmą nie tylko Mińsk, ale dziesiątki innych miast na Białorusi. To wymknęło się spod kontroli Moskwy –podkreślił prof. Mikołaj Iwanow.

Sytuacji na Białorusi przygląda się Zachód. W Unii Europejskiej trwają prace nad sankcjami przeciwko odpowiedzialnym za represje wobec pokojowych demonstrantów i fałszerstwa wyborcze. Nie wszystkie państwa są jednak zwolennikami takiego rozwiązania, to m.in. Niemcy, Francja i Włochy.

– Te kraje prowadzą bezpośrednie interesy z Rosją i zależy im na zachowaniu dobrych stosunków z Kremlem. W praktyce oznacza to uznanie Białorusi za rosyjską strefę wpływów i torpeduje proces demokratyzacji na Białorusi – akcentował dr Tomasz Teluk.

Dr Tomasz Teluk podkreśla, że pomoc Unii Europejskiej, jak na razie, ma jedynie wymiar symboliczny. W sprawę Białorusi mocno zaangażowana jest Litwa. Także nasz kraj zadeklarował wsparcie dla każdej represjonowanej osoby u naszych wschodnich sąsiadów.

TV Trwam News

drukuj